Najciekawsze cytaty w Polsce i na świecie
Co roku wybieramy najciekawsze i najważniejsze wypowiedzi polityków, celebrytów, artystów, osób publicznych, dotyczące społeczności LGBT. W naszym kraju przez wiele lat raczej ciężko było znaleźć te pozytywne. Mogło się wydawać, że styczniowa debata wokół projektów ustaw o związkach partnerskich coś zmieni. Kto i jak o nas i o ważnych dla nas sprawach mówił?
Na wschodzie bez zmian...W styczniu
Barack Obama został zaprzysiężony na drugą kadencję jako prezydent USA.
"Nasza misja nie dobiegnie końca dopóki nasi homoseksualni bracia i siostry nie będą traktowani wobec prawa jak cała reszta - jeżeli naprawdę jesteśmy równi to miłość, którą przysięgamy sobie, musi być traktowana w ten sposób także" – podkreślał Obama w mowie inauguracyjnej. W 2013 roku prezydent USA często i otwarcie nawiązywał do społeczności LGBT: czy to podczas rocznicy
Marszu na Waszyngton, czy podczas wprowadzania równości małżeńskiej w kolejnych stanach.
Krytykował też homofobiczne prawo w Rosji.Do krajów z równością małżeńską dołączyła w tym roku Francja. Podczas burzliwych debat, m.in. w Zgromadzeniu Narodowym, Christiane Taubira, francuska ministra sprawiedliwości, mówiła:
„Nie ma żadnych powodów, by pary jednopłciowe nie mogły korzystać z takiej samej ochrony państwa jak pary różnopłciowe. Nie ma też żadnego powodu, by dzieci wychowywane w parach jednopłciowych cieszyły się mniejszym bezpieczeństwem prawnym”.
Oczywistym jest, że gdyby nasz premier powiedział to, co Obama w przytoczonym cytacie, to spadłby na niego zbiorowy lincz, prawdopodobnie znacząco też by się obniżyło poparcie dla PO, a sam Tusk byłby już w ogóle gnojony na każdym kroku, jeszcze bardziej niż jest teraz. W konsekwencji premierem zostałby tak kochany przez środowisko LGBTQ Pan Jarosław Kaczyński, oczywiście rządzący na czele z PiSem. I zgadzam się, że niedobrym jest wybieranie mniejszego zła, ale ja osobiście wolę nie mieć związków partnerskich i mieć Tuska, aniżeli ich nie mieć i nazywać premierem Kaczyńskiego.
Uwaga; wniosek ; Nie będziemy mieli jeszcze dłuuugo związków partnerskich w naszym pięknym kraju nad Wisłą, ale nie przez Tuska, a przez Polaków, którzy w większości nie popierają owych związków.
Proponuję zatem parom chcącym uregulować prawnie swoją sytuację przespacerować się do notariusza, jednocześnie zaoszczędzając na organizacji ślubu i wesela i przynajmniej nikogo o nic nie prosić, bo i tak póki nie zmieni się mentalność Polaków, a w rządzie nie zasiądą poważni ludzie, którzy pomimo często sprzecznych poglądów będą mieli jeden cel; dobro naszego kraju i dobro naszych obywateli, to dalej będziemy 100 lat za Murzynami.
"Jeżeli tęcza zostanie odbudowana - powinna być w kolorach, które odwołują się do większościowego systemu wartości". Abstrakując od tego jaki system wartości ma czerwień i biel dla Polaków rozbawiło mnie logo Solidarnej Polski.
Czerwony sygnet - trzy osoby trzymające się za ręce (płeć nieznana) - czerwień to symbol seksu i miłości. Napis Solidarna Polska - kolor niebieski - symbolizuje w odniesieniu do osoby chęć bycia zapamiętanym.
I tak o to interpretuję logo jako trzech "publicznych pań" "solidarnie", za ręce, kroczących przez życie.
W sumie inicjatywę uważam za słuszną, bo, szczególnie mowa nienawiści, powinna być piętnowana i zauważana. Lekceważenie wszelkich przejawów, nawet żartobliwych, agresji werbalnej powinny być odnotowywane. Szczególnie ze strony osób publicznych, które, jak przysłowiową "marchewką", posługują się hasłami unormowania regulacji prawnych osób LGBT przed wyborami, by zaraz po wrócić do "przecież społeczeństwo się na to nie zgadza" i innych okrągłych form odwlekania wdrożenia właściwych i należnych nam praw obywatelskich "ad calendas graecas". Być może dlatego, że marchewka - raz ostatecznie dana, już nie mogła by służyć po raz kolejny jako pusta zachęta do głosowania na daną partię ( w domyśle po i sld).
Wg mnie wszelkie deklaracje na tematy LGBT ze strony polityków są na pokaz. Jedni budują na tym pozytywny inni negatywny elektorat. Mówić mogą osoby prywatne, artyści, ale politycy są osobami właściwymi do wprowadzania regulacji prawnych i taka ich rola. Dopóki nikt z nich nie podejmuje inicjatyw zmierzających do wdrożenia zmian na naszą korzyść legitymizują swoją biernością postawę negacji, obojętności i niechęci. Debaty nic nie wnoszą.
A obawa o niekonstytucyjność regulacji prawnych co do związków partnerskich - to przysłowiowa "ściema". Nie jedna już ustawa została, wręcz gwałtem, mimo oporu opozycji, przeprowadzona przez parlament i dopiero post factum Trybunał Konstytucyjny wypowiadał się pokazując zakres koniecznych zmian.
Akurat w sprawach o konotacji światopoglądowej decyzje na korzyść mniejszości powinny iść z góry a nie być oczekiwane przez decydentów, jako zaproponowane oddolnie. Jeśli politycy oczekiwać będą aż dane zagadnienie zyska powszechną akceptację - sprawa przestanie być mniejszościową a większościową.
Nazwanie dziewczyną wybaczam
A co do reszty to odnosze wrażenie że Ty ludzi wprowadzasz w błąd, zastanów sięwogole jjaki Tusk miałby w tym interes żeby podlizywać się kościółowi skoro jego elektorat to centryści w większości
Odpis na kościół to dobry pomysł bo wtedy każdy będzie mogl zdecydować czy i jakiej wspólnocie wyznaniowej chce oddać część swoich pieniędzy, nikt nikogo nie zmusi do płacenia na Kościół a to ma być w zamian za Fundusz a nie obok niego
W Niemczech każdy wierzący musi płacić chyba że wystąpi oficjalnie z Kosciola i to jest dopiero głupi przepis
A TR to komedia a nie partia
Idiotyczne happeningi typu palenie jointa w sejmie czy zakrywanie twarzy maską Tuska i łamanie przepisów drogowych w tejże czynią Palikota błaznem podobnymddo Korwin Mikkego lub Macierewicza
Miałby większe poparcie gdyby nie takie wygłupy, ja też mógłbym go wtedy poprzeć a tak to chyba wolę jednak SLD, bardziej rozsądną partia
Nie wiem jaki cel ma polityka Tuska. Podejrzewam, że to wypadkowa jego prywatnych poglądów, wyrachowania i kalkulacji oraz wpływ bratniego PiSu – przede wszystkim te wszystkie śmieszne historie opowiadane przed Maciarewicza i Jego pomocników. Generalnie jednak nie zajmuje mnie Jego osoba do tego stopnia, abym miał prowadzić aż tak głębokie przemyślenia w tym kierunku. Tym nie mniej przedstawiam fakty – Tusk dba a antymodernizacyjny i skrajnie konserwatywny kościół jak mało kto.
Co do Funduszu. Powtarzam, sam Fundusz Kościelny funkcjonuje i ani widu, ani słychu aby miał
przestać funkcjonować. Nie zdziwię się wcale, jak którego dnia się obudzimy w Polsce mającej i FK, i odpis podatkowy.
Nota bene odpis to zwykła ściema, nic innego. Dlaczego? Ano dlatego, że wg założeń wypracowanych przez Boniego, jeżeli tylko choć złocisz mniej miałby wpaść do księżulowskiej kiesy, to tą brakującą kwotę, państwo nasze usłużnie uzupełni. Oczywiście, w momencie kiedy czarni bracia uzbierają więcej, żadnej nadwyżki nikomu oddawać nie będą.
Trochę odbiegam od tematu już w tym momencie ale wyjaśnie jeszcze co miałem na myśli mówiąc o większych podatkach dla niewierzących; otóż jeśli zadeklarujesz daninę na kler, automatycznie o kwotę przekazaną temu klerowi zapłacisz mniejszy podatek. Zamiast 18%, zapłacisz 17% bo ten jeden przechwycą klerycy. Uczciwie powinna być zapewniona także możliwość zapewnienia wsparcia także jakiś światłych organizacji. Nie wiem, racjonalisty, loży masońskiej czy też może Polskiej Akademii Nauk, z zastrzeżeniem nie przekazywania tych środków na astrologię, teologię oraz chiromancję. Cytowany przez Ciebie przykład niemiecki też nie podoba mi się do końca ale to już nie ten temat na tą dyskusję.
Co do TR – nie jestem aż tak surowy w ocenie tych działań, bądź to ocierających się o performance, bądź też aktów nieposłuszeństwa obywatelskiego. PO też takie czyniła za czasów Kaczyńskiego, czy też schyłkowego SLD. Ale ograniczając się do oceny tylko tych działań, jest się po prostu niesprawiedliwym. Trochę projektów ustaw naprodukowali, wystarczy zajrzeć na ich stronę.
Co do SLD. Nie, pociąga mnie partia skupiająca się obecnie głownie na postPRLowskich sentymentach. Swoją ocenę tego okresu mam, nieprzesadnie krytyczną, często zbieżną z tym co głosi Miller, ale jest to było nie było rozdział zamknięty. I mam nadzieję, że na zawsze. Co więcej, obecność Millera na stolcu przewodniczącego tej partii, odpycha mnie jeszcze z jednego powodu. Otóż, dawno, dawno temu, Miller stojąc na czele SLD i na czele Urzędu Rady Ministrów, do spółki z Unią Pracy, miał okazję już rządzić Polską. I owszem, gospodarczo mu się udało ale nic ponadto. A miał między innymi szansę na uchwalenie ustawy o związkach partnerskich. Realną szansę, nie taką jak Tusk, który nawet nie udawał, że Mu na tym zależy. Realną, całkiem dobrą ustawę autorstwa Szyszkowskiej, a nie jakieś gniota, napisanego przez tego gościa w okularach, którego nazwiska nawet nie warto pamiętać. Ostatecznie projekt Szyszkowskiej poległ za sprawą Cimoszewicza – dzisiejszego działacza Platformy, wtedy jeszcze SLD.
To wszystko, co napisałem da się wygooglować w kilka minut. W razie problemów, mogę podesłać na priv.
pzdr,
Marek