Kościół nie uzna "związków partnerskich jako małżeństwa", ale "Do państwa natomiast należy uregulowanie osobom tej samej płci żyjącym razem, wszystkiego tego, co dotyczy spraw majątkowych, spadkowych, dziedziczenia itp." - powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prymas Polski, abp Józef Kowalczyk. Arcybiskup liberalniejszy niż konserwatywne skrzydło PO?
Kowalczyk skomentował też słowa papieża Franciszka o homoseksualistach. "Jeżeli ktoś jest gejem lub lesbijką i poszukuje Boga, kim ja jestem, żeby ich oceniać?" -
mówił papież Franciszek pod koniec lipca. Papież dodał też, że geje i lesbijki powinni być w pełni akceptowani w społeczeństwach. "Papież nie powiedział niczego nowego czy rewolucyjnego na temat homoseksualizmu i homoseksualistów. Przypomniał nauczanie Kościoła zawarte w katechizmie. Homoseksualizm jest znanym zjawiskiem na przestrzeni dziejów w świecie i w Kościele.
Kościół nie będzie się odwracał od homoseksualistów. Są oni jego członkami, jako osoby ludzkie, tak jak wszyscy inni" - mówił w rozmowie z dziennikiem abp Kowalczyk, dodając, że Kościół nie akceptuje praktyk homoseksualnych i to uważa za grzech. "Skłonność nie czyni nikogo niegodnym człowiekiem, ani człowiekiem gorszym, a tym bardziej nie wykluczają go ze społeczności katolickiej" - podkreślał duchowny, mówiąc, że zna ludzi o skłonnościach homoseksualnych, "którzy są bardzo wartościowymi ludźmi, ale nie pochwalam i nie akceptuję praktyk seksualnych osób tej samej płci. Kościół to krytykuje i uznaje za grzech".
Kowalczyk zaapelował też, by nie gardzić homoseksualistami i nie wykluczać ich z Kościoła.Zapytany przez dziennikarza "Rzeczpospolitej" o zachowanie Kościoła, jeżeli Sejm zalegalizuje związki partnerskie, prymas Polski odpowiedział, że Kościół "Nie uzna związków partnerskich jako małżeństwa. Do państwa natomiast należy uregulowanie osobom tej samej płci żyjącym razem, wszystkiego tego, co dotyczy spraw majątkowych, spadkowych, dziedziczenia itp."
Przypomnijmy: projekt ustawy o umowie partnerskiej, którą w maju przedstawił Artur Dunin z Platformy Obywatelskiej, został bardzo ostro skrytykowany przez m.in.
Krystiana Legierskiego i
prawników koalicji Partnerstwo dla Związków. Projektowi zarzucano m.in.
brak katalogu praw i obowiązków, nonsensy i niejasną nomenklaturę dotyczącą kwestii majątkowych, brak uregulowania kwestii dotyczącej prawa do decydowania o leczeniu partnera, gdy ten nie jest w stanie wyrazić własnej zgody, pozorne prawo do dziedziczenia (brak odpowiednich zmian w kodeksie cywilnym i prawie podatkowym). Jednak nawet na bardzo "okrojony" projekt posła Dunina nie było zgody konserwatywnego skrzydła PO. Poseł Jacek Żalek
zaproponował pod koniec czerwca projekt ustawy o „Wspólnym pożyciu”. Polegałoby ono na „trwałym utrzymywaniu pomiędzy dwoma osobami, które nie są związane węzłem małżeńskim, więzi emocjonalnych i gospodarczych”. Ustawa nie wprowadzałaby
żadnych nowych uregulowań prawnych, nie sankcjonowałaby też związku. (md)
Jednak wybrańcy narodu są bardzo przywiązani do swoich ciepłych posadek , muszą dbać żeby ich wybrano na następną kadecję i dlatego liczą się ze zdaniem wyborców , chociażby z samego wyrachowania .
Inną sprawą jest że ludzie słuchają co mówi kościół i się tym kierują , dlatego słowa wypowiedziane przez księdza bardziej trafią do niektórych ludzi niż kogokolwiek innego.
Rzeczywiście żródłem prawa są ustawy , ale żródłem ustaw są posłowie , czyli wybrańcy narodu .I jeżeli posłowie wiedzą ,że coś nie jest akceptowane przez społeczeństwo , to na pewna za tym nie zagłosują . W demokracji żródłem prawa jest społeczeństwo . W naszym kraju 90% obywateli deklaruje się jako katolicy i pewnie biorą pod uwagę stanowisko kościoła w takiej czy innej sprawie ,więc stanowisko kościoła jest dość istotne .