„Wbrew pozorom to coś więcej niż szokowanie dla szokowania. Fascynujący portret wiary i pożądania z rewelacyjną Efirą."
„Wbrew pozorom to coś więcej niż szokowanie dla szokowania. Fascynujący portret wiary i pożądania z rewelacyjną Efirą."
Player
CDA Premium
Player
Premiery Canal+ Paul Verhoeven znowu prowokuje. Historia siedemnastowiecznej zakonnicy, która odkrywa swoją seksualność i porywa za sobą tłumy, rozwścieczyła konserwatystów na całym świecie.
Włoski klasztor w XVII wieku, za murami szaleje zaraza, a wewnątrz siostra Benedetta Carlini doświadcza wizji. I to jakich - w jej głowie religijna ekstaza miesza się z bardzo przyziemnym, potężnym erotyzmem. Kobieta twierdzi, że przemawia przez nią sam Jezus, dzięki czemu szybko zdobywa władzę nad resztą zgromadzenia. Jej pozycję i duszę testuje pojawienie się Bartolomei, prostej dziewczyny szukającej w zakonie schronienia przed przemocowym ojcem. Między kobietami wybucha namiętny romans, który ostatecznie ściąga na klasztor gniew Watykanu i bezlitosne śledztwo.
Zobacz recenzje filmu „Benedetta" na YouTube
Holenderski prowokator Paul Verhoeven wiedział, co robi, wkładając kij w mrowisko. Zanim jeszcze Benedetta weszła na polskie ekrany, wzbudziła wściekłość środowisk prawicowych. Pod kinami odmawiano przez megafony różaniec, a do dystrybutora spływały setki petycji od organizacji powiązanych z Ordo Iuris, żądających zakazu projekcji. Sam reżyser wzruszał tylko ramionami. Jak tłumaczył podczas canneńskiej premiery, trudno oskarżać go o bluźnierstwo, skoro opowiada o prawdziwych wydarzeniach, opisanych w historycznej książce Judith C. Brown z 1985 roku.
Za fasadą skandalu i obnażonych piersi kryje się tu coś znacznie ciekawszego - opowieść o religii jako narzędziu absolutnej władzy. Verhoeven bierze pod lupę instytucję Kościoła i tworzy postać, którą krytycy trafnie nazywają świętą femme fatale. Jak zauważa Grzegorz Brzozowski z Kultury Liberalnej, to wbrew pozorom film na swój sposób konserwatywny, który wpisuje się w tradycję „krytycznej refleksji nad mechanizmami władzy wypaczającymi deklarowaną misję Kościoła”. Z kolei recenzent portalu PPE podkreśla, że reżysera nie interesuje tylko fizyczny wymiar lesbijskiego związku, bo w takiej relacji „jest zawsze jeszcze jeden do trójkąta: Kościół”. W centrum tego wszystkiego błyszczy Virginie Efira, która brawurowo balansuje między niewinną ofiarą, nawiedzoną mistyczką a wyrachowaną manipulatorką.
Verhoeven nie byłby jednak sobą, gdyby nakręcił po prostu poważny dramat z epoki. Benedetta to jazda bez trzymanki, która miesza estetykę taniego horroru, czarny humor i bardzo dosłowną erotykę. Kiedy trzeba, film bywa śmiertelnie poważny, by za chwilę rozbroić widza totalną kiczowatością wizji, w których Jezus wywija mieczem niczym bohater kina akcji. Francuski portal Silence Action punktuje, że to właśnie te pęknięcia, ironia i niespodziewany humor robią największą robotę, sprawiając, że historia nie ugina się pod własnym ciężarem. To kino drapieżne, które w równym stopniu chce widza uwieść, co zdenerwować.
FILM | dramat Tár USA, 2022