„Solidny klasyk kina gejowskiego, który mimo scenariuszowych uproszczeń i mieszanych recenzji krytyków, wciąż silnie rezonuje z widownią LGBT."
„Solidny klasyk kina gejowskiego, który mimo scenariuszowych uproszczeń i mieszanych recenzji krytyków, wciąż silnie rezonuje z widownią LGBT."
Dekkoo
CDA Premium Młody mormoński misjonarz przyjeżdża do Los Angeles, gdzie staje się obiektem zakładu swojego wyoutowanego sąsiada. To, co zaczyna się jako cyniczna gra, szybko przeradza się w historię o zakazanej miłości i zderzeniu dwóch zupełnie różnych światów.
Młody mormoński misjonarz, Aaron (Steve Sandvoss), przyjeżdża z sielskiego Idaho do Los Angeles, by głosić słowo Boże. W tym samym budynku mieszka Christian (Wes Ramsey), pewny siebie i wyoutowany gej, który dla zabawy zakłada się ze znajomymi, że uwiedzie jednego z pobożnych nowicjuszy. Szybko jednak okazuje się, że pozornie niewinna gra przeradza się w głębokie uczucie, które stawia obu mężczyzn przed fundamentalnymi pytaniami o wiarę, tożsamość i cenę bycia sobą. Aaron musi zmierzyć się z doktryną, która odrzuca jego naturę, a Christian – z własnym hedonizmem i emocjonalną niedojrzałością, konfrontując się z trudnymi doświadczeniami swoich przyjaciół.
Zobacz recenzje filmu „Dni ostatnie" na YouTube
Reżyser i scenarzysta, C. Jay Cox, czerpał z własnych doświadczeń – jako były mormon przeniósł na ekran emocje związane z opuszczeniem Kościoła. Ten osobisty wkład czuć w każdym kadrze filmu, który powstał w ekspresowym tempie i przy bardzo ograniczonych środkach. Zdjęcia w Los Angeles zajęły zaledwie 19 dni, a cały budżet zamknął się w kwocie około 900 tysięcy dolarów. Cox był tak zaangażowany w projekt, że gdy wynajęci muzycy nie dostarczyli na czas piosenek, sam napisał kilka z nich, byle tylko ukończyć swoje dzieło. W obsadzie, obok Sandvossa i Ramseya, pojawili się także młody Joseph Gordon-Levitt jako partner misyjny Aarona oraz ikoniczna aktorka Jacqueline Bisset w roli mentorki i właścicielki restauracji, która staje się bezpieczną przystanią dla bohaterów.
Po premierze festiwalowej w 2003 roku, Dni ostatnie spotkały się z bardzo spolaryzowanym odbiorem. Profesjonalne krytyczki i krytycy często zarzucali filmowi melodramatyzm i posługiwanie się stereotypami, co odzwierciedlają niskie noty w serwisach Rotten Tomatoes (48%) i Metacritic (47/100). Recenzentka z konserwatywnego Deseret News z Utah określiła film jako „obraźliwy”, z kolei dziennikarz A.V. Club wytykał mu formułkowość. Mimo to publiczność, zwłaszcza ta festiwalowa, pokochała historię Aarona i Christiana, przyznając jej liczne nagrody, m.in. na Outfeście w Los Angeles, festiwalach w Filadelfii, Waszyngtonie czy Seattle. Ta rozbieżność w ocenach pokazała, że siła filmu leżała nie w artystycznej finezji, a w emocjonalnej prawdzie, która trafiła prosto w serca widzek i widzów.
Kontrowersje nie ominęły również dystrybucji. Kiedy obraz miał trafić do kin w Salt Lake City, sercu mormonizmu, sieć Madstone wycofała go z repertuaru po groźbach bojkotu. Sprawa stała się na tyle głośna, że do akcji wkroczyły organizacje LGBT, w tym GLAAD, organizując konferencję prasową w obronie filmu. Dziś Dni ostatnie, dystrybuowane przez TLA Releasing, uznaje się za jeden z pierwszych filmów fabularnych, które tak otwarcie poruszyły konflikt między wiarą a tożsamością w społeczności mormońskiej. To właśnie ta odwaga w podjęciu tematu tabu, jakim była religijność osób LGBTQ+ i niszczący wpływ „terapii konwersyjnej”, sprawiła, że film zyskał status kultowego i do dziś pozostaje ważnym punktem odniesienia w queerowej kinematografii.
Z czasem zaczął się rozwijać i pokazał coś pięknego.
Z ciekawym morałem. Nigdy nic nie dzieje się przypadkiem.
Kocham ten film.
Wzruszający, o przyjaźni, miłości. Trochę zabawny.
Bardzo polecam! =)))
Można się wciągnąć i łzę uronić? Można.
I czego tu więcej od romansidła wymagać? ;p
Reżyser miał fajny pomysł - chciał skonfrontować dwa swoje wcielenia - wcześniejsze i późniejsze. Szkoda, że tak się do tego zabrał.