„Kultowa produkcja, która mimo melodramatycznych uproszczeń zrewolucjonizowała widoczność lesbijek w popkulturze, oferując odważną reprezentację i charyzmatyczną obsadę."
„Kultowa produkcja, która mimo melodramatycznych uproszczeń zrewolucjonizowała widoczność lesbijek w popkulturze, oferując odważną reprezentację i charyzmatyczną obsadę."
Serial obyczajowy Ilene Chaiken opowiada o losach grupy przyjaciółek-lesbijek z Los Angeles. Ich świat zostaje wstrząśnięty, gdy do sąsiedztwa wprowadza się młoda pisarka, która zaczyna odkrywać swoją tożsamość.
Kiedy Jenny Schecter, grana przez Mię Kirshner, przeprowadza się do Los Angeles ze swoim chłopakiem, nie ma pojęcia, że jej życie za chwilę wykona zwrot o sto osiemdziesiąt stopni. Wszystko za sprawą sąsiadek – Bette Porter (Jennifer Beals) i Tiny Kennard (Laurel Holloman), pary lesbijek starających się o dziecko. Jenny szybko zostaje wciągnięta w krąg ich przyjaciółek, barwną i zżytą społeczność queerowych kobiet z West Hollywood. Tak zaczyna się Słowo na L (The L Word), serial, który na sześć sezonów stał się telewizyjnym domem dla wielu z nas, śledząc miłości, zdrady, kariery i dramaty grupy kobiet, dla których Los Angeles było zarówno sceną, jak i świadkiem najważniejszych życiowych wyborów.
Zobacz recenzje filmu „Słowo na L" na YouTube
Serial, stworzony przez Ilene Chaiken we współpracy z Michele Abbott i Kathy Greenberg, zadebiutował na antenie stacji Showtime w styczniu 2004 roku i szybko stał się kulturowym fenomenem. Choć akcja rozgrywała się w słonecznym West Hollywood, większość scen kręcono w studiach Coast Mountain Films w kanadyjskim Vancouver. Przez 70 odcinków produkcja rozwijała skrzydła, poruszając coraz odważniejsze tematy – od ukrywania orientacji w świecie sportu, przez rodzicielstwo jednopłciowe, aż po politykę „don’t ask, don’t tell” w armii. Produkcja wprowadziła również jedną z pierwszych transpłciowych postaci męskich w mainstreamowej telewizji, przedstawiając historię tranzycji Moiry w Maxa Sweeneya i otwierając dyskusję na tematy, które dopiero miały przebić się do szerszej świadomości.
Reklamowany chwytliwym hasłem „same sex, different city”, serial był często porównywany do Seksu w wielkim mieście, ale jego znaczenie sięgało znacznie głębiej. Dla wielu widzek była to pierwsza okazja, by zobaczyć na ekranie historię, w której lesbijki i biseksualne kobiety nie były jedynie tłem czy chwilowym eksperymentem głównej bohaterki, ale stanowiły centrum opowieści. Odbiór był entuzjastyczny, szczególnie wśród publiczności, co potwierdza ocena 7,4/10 w serwisie Filmweb. Krytyka bywała bardziej podzielona – jedni chwalili przełomową reprezentację, inni, jak recenzentka The New York Times, zarzucali produkcji estetykę „safickiej fantazji w stylu Playboya”, wytykając jej zbyt luksusowy i odrealniony obraz queerowego życia.
Mimo mieszanych recenzji, serial zdobył uznanie branży i organizacji LGBT. W 2006 roku otrzymał nagrodę GLAAD Media Award dla wybitnego serialu dramatycznego, a w 2005 roku Laurel Holloman otrzymała nagrodę Satelitę dla najlepszej aktorki. Wśród wyróżnień znalazła się nawet pośmiertna nominacja do Emmy dla aktora Ossie Davisa za gościnną rolę ojca Bette. Twórczynie zadbały o spójność świata przedstawionego w najdrobniejszych detalach – niemal każdy odcinek (z wyjątkiem pilotażowego) nosił tytuł zaczynający się na literę L, a serialowy „Wykres” (The Chart), czyli mapa seksualnych i romantycznych powiązań bohaterek, stał się ikonicznym symbolem produkcji, który z czasem przeniósł się do internetu jako interaktywny projekt.
Największą siłą Słowa na L była rewolucja w reprezentacji, która dokonała się zarówno przed, jak i za kamerą. Serial był tworzony w dużej mierze przez queerowe scenarzystki i reżyserki, co pozwoliło na pokazanie kobiecej seksualności z perspektywy „female gaze” – odważnie, bez pruderii, ale i bez zbędnej sensacji. Oczywiście, produkcja nie ustrzegła się krytyki ze strony samej społeczności, której część zarzucała jej brak różnorodności i spłycanie niektórych wątków. Mimo to, jego dziedzictwo jest nie do przecenienia. Słowo na L otworzyło drzwi dla kolejnych queerowych historii, a jego świat żyje dalej w kontynuacji The L Word: Generation Q, udowadniając, że opowieści o nas są potrzebne i wciąż mają ogromną moc.
Postacie kontrastowe, barwne wzbudzające sympatie.
Sceny erotyczne nakręcone w sposób subtelny, delikatny, ale nie mdły, z pazurem...
Klasyka gatunku.