„Hipnotyzujące studium przemocy nagrodzone Złotą Palmą, które unika łatwych odpowiedzi, stawiając na chłodną obserwację i wybitną formę wizualną."
„Hipnotyzujące studium przemocy nagrodzone Złotą Palmą, które unika łatwych odpowiedzi, stawiając na chłodną obserwację i wybitną formę wizualną."
HBO Max Inspirowany masakrą w Columbine poetycki dramat Gusa Van Santa, który śledzi zwykły dzień w amerykańskiej szkole średniej oczami kilkorga nastolatków — aż do momentu, gdy ten dzień przestaje być zwykły.
Elephant Gusa Van Santa zaczyna się jak każdy szkolny dzień — uczniowie wchodzą do budynku, rozmawiają na korytarzach, fotografują, jedzą obiad. Kamera podąża za nimi długimi, spokojnymi ujęciami, jakby nic złego nie mogło się wydarzyć. Film opowiada o jednym dniu w szkole średniej w Portland, widzianym oczami kilkorga nastolatków: Johna z ojcem alkoholikiem, Eliasa z aparatem fotograficznym, Michelle chowającej się za workowatymi dresami, Acadii uczestniczącej w spotkaniu szkolnego sojuszu gejsko-heteroseksualnego. Gdzieś w tle Alex i Eric szykują się do czegoś, o czym widz wie od początku — bo film jest inspirowany masakrą w Columbine High School z 1999 roku. Van Sant nie ukrywa tego, dokąd zmierza. Ukrywa tylko, dlaczego.
Zobacz recenzje filmu „Słoń" na YouTube
Projekt powstał semi-improwizowany, bez klasycznego scenariusza w wielu scenach. Do ról reżyser zaangażował głównie nieprofesjonalnych aktorów z Portland, m.in. Alexa Frosta, Erica Deulena i Johna Robinsona, a zdjęcia kręcono w prawdziwej szkole. Operator Harris Savides budował napięcie przez statyczne, długie ujęcia pustych korytarzy — styl bliższy dokumentowi niż fabule. Tytuł nawiązuje do brytyjskiego filmu Alana Clarke'a Elephant z 1989 roku, poświęconego przemocy w Irlandii Północnej. Muzyka jest minimalistyczna — głównie Beethoven — i działa jak zimny prysznic wobec tego, co dzieje się na ekranie.
Film trafił do Cannes i wrócił z dwiema najważniejszymi nagrodami: Złotą Palmą i nagrodą za reżyserię na 56. MFF w Cannes w 2003 roku. Krytycy chwalili poetycką formę i chłód emocjonalny — Van Sant celowo odmawia wyjaśnień, nie moralizuje, nie psychologizuje sprawców. Recenzentki i recenzenci podkreślali, że film „hipnotyzuje i przeraża formą", choć część widzów krytykowała właśnie tę powściągliwość jako brak głębi. Na IMDb film ma około 7,1/10, a jego status arcydzieła kina niezależnego pozostaje niekwestionowany mimo upływu lat.
Van Sant jest otwarcie gejem i queerowy wymiar Elephanta nie jest przypadkowy. Alex i Eric — sprawcy masakry — są parą; film pokazuje ich razem rano, przed wszystkim. To jedna z niewielu scen, w których Van Sant pozwala sobie na intymność, i jedna z bardziej niepokojących decyzji reżyserskich: nie dlatego, że łączy homoseksualność z przemocą, ale dlatego, że odmawia prostej interpretacji tego połączenia. Równolegle Acadia uczestniczy w szkolnym spotkaniu GSA, gdzie uczniowie dyskutują m.in. o tym, czy geja „widać po chodzeniu". To zderzenie dwóch queerowych rzeczywistości — widzialnej i ukrytej, wspólnotowej i izolowanej — jest jednym z najbardziej przemyślanych elementów całego filmu.
FILM | dramat Tár USA, 2022
Film jest rewelacyjny, obraz jest arcydziełem, Gus Van Sant jest magiczny. Koniecznie polecam, ale to na pewno nie film dla każdego. Skłania do myślenia.
Plus jedynie dla aktorów-amatorów.
siedziałam przed monitorem i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. osłupienie niesamowite.
Trafiłem na niego przez przypadek na kanale TVP2 już dość dawno temu. Nie był ujęty nawet w programie. Nie wiem, czy celowo, czy nie.
Ogromnie spodobał mi się motyw podążania kamery za tymi chłopakami, ciekawa perspektywa.
Dobrze zagrane, a sceny były trudne, jak na przykład wyżej wymieniona scena pocałunku pod prysznicem.
Godny uwagi.