„Głośny debiut Jana Komasy, który stał się ważnym głosem pokolenia o uzależnieniu od sieci, samotności i tożsamości, z brawurową rolą Gierszała."
„Głośny debiut Jana Komasy, który stał się ważnym głosem pokolenia o uzależnieniu od sieci, samotności i tożsamości, z brawurową rolą Gierszała."
CANAL+
Amazon Video
Amazon Video
Premiery Canal+ Bohaterem psychologicznego dramatu Jana Komasy jest Dominik — nastolatek z bogatej warszawskiej rodziny, który po szkolnym incydencie o homoerotycznym podtekście staje się ofiarą rówieśniczej nagonki i ucieka w sieć, gdzie poznaje dziewczynę związaną z tytułową „salą samobójców”.
Dominik Santorski ma wszystko, czego nastolatek z warszawskiej elity mógłby chcieć — prestiżowe liceum, zamożnych rodziców, perspektywy. Pod tą fasadą tkwi jednak chłopak emocjonalnie samotny, którego pewnego dnia jeden szkolny incydent o homoerotycznym zabarwieniu zmienia w obiekt drwin i internetowej nagonki. Dominik przestaje chodzić na lekcje, zamyka się w pokoju i znika w sieci. Tam trafia na Sylwię** — dziewczynę z tytułowej „sali samobójców”, wirtualnej przestrzeni, w której grupa młodych ludzi celebruje autodestrukcję. Relacja z nią staje się dla niego jednocześnie ratunkiem i pułapką.
Zobacz recenzje filmu „Sala samobójców" na YouTube
Fabularny debiut Jana Komasy powstał m.in. z inspiracji reportażem Please, please, please Joanny Szczepkowskiej, opublikowanym w Wysokich Obcasach, opowiadającym o samobójczej śmierci chorej na depresję Magdy Malarowskiej. Komasa zrobił z tego materiału film, który jako jeden z pierwszych w polskim kinie mainstreamowym tak wyraźnie portretował uzależnienie od internetu, mechanizmy hejtu i pozorną anonimowość sieci. Wizualnie to też produkcja wyróżniająca się na tle polskiego kina tamtej dekady — świat online został pokazany w animowanych sekwencjach, kontrastujących z chłodnymi, designerskimi wnętrzami domu Santorskich.
Rolę Dominika zagrał wówczas niemal nieznany Jakub Gierszał i to właśnie Sala samobójców uczyniła z niego jedno z najgłośniejszych nazwisk swojego pokolenia. Partneruje mu Roma Gąsiorowska jako Sylwia. Odbiór w Polsce był podzielony — część krytyczek chwaliła Komasę za diagnozę pokolenia dorastającego w sieci, inne zarzucały mu publicystyczność i zbyt tezowy przekaz. Recenzje zagraniczne były wyraźnie cieplejsze, a festiwalowa droga filmu okazała się imponująca: Srebrne Lwy w Gdyni, nagroda FIPRESCI na Off Plus Camera, Golden Gryphon na festiwalu w Giffoni Valle Piana, a do tego cztery Złote Kaczki czytelników miesięcznika Film — za najlepszy film sezonu 2010/2011, scenariusz, zdjęcia i główną rolę męską. Gierszał odebrał też Nagrodę Publiczności.
Z perspektywy społeczności LGBT Sala samobójców pozostaje obrazem niejednoznacznym, ale ważnym. Komasa pokazał, jak działa mechanizm społecznego upokorzenia po sugestii „inności” — szkolny pocałunek między chłopakami staje się iskrą, którą rówieśnicza grupa i media społecznościowe rozdmuchują w pożar niszczący psychikę nastolatka. Reżyser nie opowiada o dojrzewaniu do tożsamości w sposób afirmatywny; interesuje go raczej anatomia stygmatyzacji, outingu i przemocy symbolicznej. Stąd krytyczna nuta części odbioru queerowego: wątek homoerotyczny pełni tu funkcję katalizatora tragedii, a nie samodzielnej opowieści o orientacji.
Mimo to film długo pozostawał jednym z niewielu polskich tytułów mainstreamowych, w których homofobiczna nagonka została pokazana z taką dosłownością i bez moralizowania. Komasa kilka lat później wrócił do podobnego terytorium w Sali samobójców. Hejterze, ale to pierwsza odsłona — surowa, młodzieńcza, naładowana wściekłością — wciąż działa najmocniej.
FILM | dramat Tár USA, 2022
po pierwsze dotyka wielu kwestii, nawet tych, które w Polsce są jeszcze tabu, stąd skłania do przemyśleń po wyjściu z kina
po drugie dobra gra aktorska całej głównej obsady (!)
po trzecie efekty na bardzo wysokim poziomie
po czwarte dostarcza wielu skrajnych emocji
po piąte cały film od początku do samego finału utrzymuje swój poziom :)
itd., itd. ;) jednym słowem polecam!
Momentami jest pełny truizmów. Momentami jest przerysowany.
Ale sumarycznie dobry. Dobre aktorstwo. A finał świetny i nieprzypadkowy.
Polecam.