„Kultowy rock-musical o tożsamości, który dzięki genialnej muzyce i kreacji Mitchella zyskał status arcydzieła kina queerowego i powszechne uznanie."
„Kultowy rock-musical o tożsamości, który dzięki genialnej muzyce i kreacji Mitchella zyskał status arcydzieła kina queerowego i powszechne uznanie."
Cal do szczęścia to rockowy musical Johna Camerona Mitchella o Hedwig — kobiecie z NRD, która po nieudanej operacji zmiany płci i rozpadzie małżeństwa ściga po Ameryce gwiazdę rocka, który ukradł jej piosenki i serce.
Cal do szczęścia zaczyna się od pytania, które nie daje spokoju: jak wiele możesz poświęcić, żeby być wolną? Hansel Schmidt, gejowski nastolatek z NRD, ma plan — małżeństwo z amerykańskim żołnierzem i ucieczka na Zachód. Żeby to się udało, przechodzi operację zmiany płci. Operacja idzie źle. Zostaje Hedwig, zostaje w Kansas i zostaje z tytułowym "calem do szczęścia" — dysfunkcyjną pozostałością po zabiegu, który miał zmienić wszystko. Mur berliński pada dokładnie w dniu jej rozwodu. Historia Hedwig to historia kogoś, kto utknął dosłownie i symbolicznie — między płciami, między krajami, między tym, kim była, a tym, kim chce być. Kiedy poznaje nieśmiałego nastolatka Tommy'ego Gnosis (Michael Pitt), wydaje się, że wreszcie znajdzie swoją "drugą połówkę" — w sensie jak najbardziej platońskim, bo film splata fabułę z mitem Arystofanesa o duszach szukających swojego dopełnienia.
Zobacz recenzje filmu „Cal do szczęścia" na YouTube
Za kamerą i w tytułowej roli stoi John Cameron Mitchell, który Hedwig grał już od 1998 roku w off-broadwayowskim musicalu — ponad pięćset spektakli, zanim zdecydował się przenieść historię na ekran. Scenariusz napisał sam, muzykę skomponował Stephen Trask, a soundtrack — pełen glamrockowych uderzeń i balladowych momentów — nagrywano na żywo na planie, żeby zachować surowość koncertowego brzmienia. Film kręcono w Toronto i Nowym Jorku, a sceny w restauracjach Bilgewater's, gdzie Hedwig gra dla garstki niezainteresowanych gości, powstawały w prawdziwych dinerach. Budżet wynosił około sześciu milionów dolarów — i było to słychać, ale w najlepszym sensie: ta ciasnota dodaje filmowi energii.
Premiera na Sundance Film Festival w 2001 roku przyniosła dwie nagrody — Nagrodę Publiczności i specjalne wyróżnienie jury za kreację Mitchella. Rok później GLAAD Media Awards przyznały filmowi nagrodę za najlepszy film w ograniczonej dystrybucji, a Mitchell dostał nominację do Złotego Globu w kategorii najlepszy aktor w musicalu lub komedii. Na Rotten Tomatoes film utrzymuje 92% pozytywnych recenzji, a na IMDb ocenę 7,7 na podstawie czterdziestu tysięcy głosów. Senses of Cinema nazwało go w 2022 roku "genialnym filmem burzącym binarność" — i ta opinia dobrze oddaje, dlaczego Cal do szczęścia nie zestarzał się ani trochę.
Dla społeczności LGBT film ma znaczenie trudne do przecenienia. Hedwig nie jest postacią "pomiędzy" jako problem do rozwiązania — jest kimś, kto tę niejednoznaczność nosi w sobie i powoli uczy się z nią żyć. Nieudana operacja staje się metaforą szerzej: tożsamości, której nie da się zamknąć w żadnej kategorii. Postać Yitzhaka, drag queen granej przez kobietę — Miriam Shor — dokłada kolejną warstwę do tej układanki. Film odrzuca proste narracje o tranzycji i akceptacji, zamiast tego proponując coś bardziej skomplikowanego i przez to prawdziwszego. Mitchell, sam nie będąc osobą transpłciową, konsultował projekt ze społecznością trans. Wpływ Cala do szczęścia na kulturę queerową widać do dziś — musical wrócił na Broadway w 2014 roku z Neilem Patrickiem Harrisem i ponownie w 2019. W Polsce film trafił do kin w 2002 roku za sprawą Gutek Film i szybko zyskał status kultowego — dla tych, którzy go widzieli, tytuł mówi wszystko.
Po prostu boski cały film, Muzyka, oprawa, teksty piosenek, genialne.
Humor, gra aktorska.
Jak dla mnie same plusy. Po poru disnejlend.!
A OST genialny: The Origin Of Love, Midnight Radio moje ulubione piosenki.
brakuje słów żeby opisać ten film jak dla mnie. Jest wspaniały często będę do niego wracał.
Michael Pitt jak zwykle rewelacyjny, za to Cameron, o ile nie-za-piękny bez makijażu i peruki, o tyle jako Hedwiga wydawał mi się ślicznie uroczy xP
muzyka boska, idealna końcówka. 10/10.
i podpisuję sie pod rekomendację Velvet Goldmine!
szczególnie polecam fanom "velvet goldmine";D