Polska przyszłości - tak nazywa się nowy program Platformy Obywatelskiej, który ma zachęcić Polaków i Polki do oddania głosu na partię w jesiennych wyborach parlamentarnych. Obok pomysłów gospodarczych, które w ostatnich dniach dominowały w medialnym dyskursie, w prawie 90-stronicowym dokumencie znalazły się też... związki partnerskie.
ZWIĄZKI PARTNERSKIE - jak to leciało?Przed wyborami parlamentarnymi
Donald Tusk mówił, że "Zbliżamy się do momentu, kiedy związki partnerskie byłyby do zaakceptowania przez większość w przyszłym Sejmie, jak i przez Polaków". W czerwcu 2011 roku dodawał, że "Chyba nie będzie piekła, jeżeli damy sobie kilka miesięcy czasu, aby te kwestie spokojnie i precyzyjnie uregulować". Temat związków partnerskich na dobre pojawił się dopiero po... 15 miesiącach. Do tego czasu nad kolejną ustawą,
której długo nikt nie widział, pracował poseł Platformy Obywatelskiej, Artur Dunin. W styczniu, po aferze z "sejmową zamrażarką", odbyło się
pierwsze czytanie ustaw. Wszyscy pamiętamy sejmową debatę nad ustawami o związkach partnerskich i ostateczny wynik: 46 posłów i posłanek PO powiedziało "nie".
Temat związków na jakiś czas zagościł w debacie publicznej i mediach. Donald Tusk powołał poselski zespół, który
miał przygotować kompromisowy projekt ustawy – do maja. W maju jednak, podczas Kongresu Kobiet,
były już premier rozwiał wszelkie wątpliwości. „Najgorsze co mogłoby się stać to przygotowanie takiej ustawy, którą Trybunał Konstytucyjny uzna za niezgodną z konstytucją. To mogłoby zamrozić temat związków partnerskich na dekady. Bo dziś nie widzę szans, że w ciągu 10-15 lat w Sejmie znajdzie się większość dla radykalnych rozwiązań tej sprawy. Ja chciałbym żyć w kraju, gdzie wszelkie odmienności cieszą się szacunkiem wyrażonym w przepisach prawa, ale muszę być odpowiedzialny za skutki prawne i społeczne. Do efektów dojdziemy drogą ewolucji, choć może nie będą to efekty przez wszystkich tutaj pożądane” - mówił.
Podczas zeszłorocznego Kongresu Kobiet, przyciśnięty do muru, Donald Tusk powiedział, że "Postęp jest bardzo wyraźny, ale prawdopodobnie będziemy potrzebowali jeszcze trochę czasu na znalezienie większości w parlamencie".
"Uważam, że trzeba to uregulować" - powiedziała
premier Ewa Kopacz o związkach partnerskich w październiku. "Natomiast byłam przeciwna adopcji dzieci przez te pary i nadal jestem" - dodawała premier.
Swoją drogą, nie oszukujmy się ale w tym kraju jest setka rzeczy ważniejsza niż związki.
Argument z tzw. czterech liter. Wg. tej logiki nigdy nie będzie czasu na związku, bo zawsze ktoś wynajdzie coś ważniejszego. Na jakiej podstawie sądzisz, że kwestia związków spowodowałaby nie zajmowanie się bezrobociem?
Nie chodzi mi, że spowodowałoby niezajmowanie się bezrobociem, ale głosowanie na bandę złodziei, którzy mają gdzieś kwestie gospodarcze tylko dlatego, że obiecali związki to głupota. Lepiej głosować patrząc głównie na założenia gospodarcze, chociażby dlatego, że w końcu i tak będą musieli wprowadzić związki, bo albo na nich to wymusimy albo unia to wymusi.
Po za tym to jest tylko 1 ustawa, zawsze możesz zbierać podpisy aby takową zgłosić. Wtedy jeśli partia zwęszy w tym poparcie na następną kadencje to spróbuje przepchnąć (oczywiście kilka innych instancji może ją przyblokować). A tak ogólnie to proponuje włożyć więcej energii w przekonywanie ludzi do swoich racji niż napinanie się w necie. Im więcej ludzi będzie to popierać tym więcej partii będzie za ustawą. Jednak przekonywanie ludzi do swoich racji proponuję zacząć od poczytania na temat Sokratesa.
Chciałbym jeszcze dodać, że po tych 8 latach wpisanie związków do nowego programu PO jest zwykłą bezczelnością. Mogliby sobie tego wstydu oszczędzić. Widać jednak, że idą w zaparte i nadal chcą z nas robić idiotów.
Swoją drogą, nie oszukujmy się ale w tym kraju jest setka rzeczy ważniejsza niż związki.
Argument z tzw. czterech liter. Wg. tej logiki nigdy nie będzie czasu na związku, bo zawsze ktoś wynajdzie coś ważniejszego. Na jakiej podstawie sądzisz, że kwestia związków spowodowałaby nie zajmowanie się bezrobociem?
Nie chodzi mi, że spowodowałoby niezajmowanie się bezrobociem, ale głosowanie na bandę złodziei, którzy mają gdzieś kwestie gospodarcze tylko dlatego, że obiecali związki to głupota. Lepiej głosować patrząc głównie na założenia gospodarcze, chociażby dlatego, że w końcu i tak będą musieli wprowadzić związki, bo albo na nich to wymusimy albo unia to wymusi.
Po za tym to jest tylko 1 ustawa, zawsze możesz zbierać podpisy aby takową zgłosić. Wtedy jeśli partia zwęszy w tym poparcie na następną kadencje to spróbuje przepchnąć (oczywiście kilka innych instancji może ją przyblokować). A tak ogólnie to proponuje włożyć więcej energii w przekonywanie ludzi do swoich racji niż napinanie się w necie. Im więcej ludzi będzie to popierać tym więcej partii będzie za ustawą. Jednak przekonywanie ludzi do swoich racji proponuję zacząć od poczytania na temat Sokratesa.
Tyle, że PO już miała swoją szansę. Mieli na to 8 lat. Gospodarczo osiągnęli bardzo niewiele z tego co można było zrobić. Jest trudna sytuacja polityczna, bo mamy gówniany wybór, ale straszeniem PiSS nie można wiecznie usprawiedliwiać wyboru miernej Platformy. Jesteśmy na portalu LGBT dlatego tutaj przede wszystkim powinna nas interesować kwestia równości. Zresztą zakłamanie PO w kwestii związków pokazuje, że tak samo mogą postąpić w każdej innej sprawie, przez co tracą na wiarygodności także w kwestiach gospodarczych. Nie ma już żadnych szans na wprowadzenie związków przez PO. Dodatkowo partia Kopacz zaprasza do siebie typów (np. Dorn), którzy tylko będą wzmaniać obóz konserwatystów w Platformie. Tacy ludzie będą głosować na NIE.
Nie boję się PiSSu, uważam, że nie rozwalą Polski i że nie będą karać za homoseksualność. Jeśli krótkie rządy PiSS (bo jak wygrają to z pewnością będą krótko rządzić) mają spowodować upadek PO, przewietrzenie na scenie politycznej, przekonanie się w końcu Polaków, że PiSS to nie jest dobra partia do rządzenia, a w konsekwencji powstanie silnej lewicy oraz czegoś na wzór PO 2.0 to jak najbardziej jestem za NIE GŁOSOWANIEM na oszustów z PO 1.0. Mam nadzieję, że żaden LGBT na nich nie odda swego głosu. Osobiście jestem za wspieraniem pojedynczych ludzi z lewicy, albo bojkotem wyborów. Dla mojego sumienia nie ma innej opcji. Głosując za PO dasz im do zrozumienia, że mogą ci obiecywać wszystko, a zarazem mogą się z tego bezkarnie nie wywiązywać. Była nadzieja, było danie szansy, potem było SPRAWDZAM. Czas patyczkowania się skończył, tak samo jak straszenie PiSSem.
Swoją drogą, nie oszukujmy się ale w tym kraju jest setka rzeczy ważniejsza niż związki.
Argument z tzw. czterech liter. Wg. tej logiki nigdy nie będzie czasu na związku, bo zawsze ktoś wynajdzie coś ważniejszego. Na jakiej podstawie sądzisz, że kwestia związków spowodowałaby nie zajmowanie się bezrobociem?
Nie chodzi mi, że spowodowałoby niezajmowanie się bezrobociem, ale głosowanie na bandę złodziei, którzy mają gdzieś kwestie gospodarcze tylko dlatego, że obiecali związki to głupota. Lepiej głosować patrząc głównie na założenia gospodarcze, chociażby dlatego, że w końcu i tak będą musieli wprowadzić związki, bo albo na nich to wymusimy albo unia to wymusi.
Po za tym to jest tylko 1 ustawa, zawsze możesz zbierać podpisy aby takową zgłosić. Wtedy jeśli partia zwęszy w tym poparcie na następną kadencje to spróbuje przepchnąć (oczywiście kilka innych instancji może ją przyblokować). A tak ogólnie to proponuje włożyć więcej energii w przekonywanie ludzi do swoich racji niż napinanie się w necie. Im więcej ludzi będzie to popierać tym więcej partii będzie za ustawą. Jednak przekonywanie ludzi do swoich racji proponuję zacząć od poczytania na temat Sokratesa.
Swoją drogą, nie oszukujmy się ale w tym kraju jest setka rzeczy ważniejsza niż związki.
Argument z tzw. czterech liter. Wg. tej logiki nigdy nie będzie czasu na związku, bo zawsze ktoś wynajdzie coś ważniejszego. Na jakiej podstawie sądzisz, że kwestia związków spowodowałaby nie zajmowanie się bezrobociem?
Niestety mega pewnym jest, że te wybory wygra episkopat w postaci PiSu, co jest bardzo smutno. Mamy już prezydenta z tego ugrupowania...
Nie można pozwolić na samodzielne rządy PiSu...
PiS i PO nigdy nie miałby więcej niż 10% poparcia gdyby ludzie, którzy nie głosują raz poszliby zagłosować na partię inną niż te sejmowe, a faktycznie zgodne z poglądami. Po takich 1 wyborach ludzi przestaliby widzieć, że tylko te partie mają szanse.
Swoją drogą, nie oszukujmy się ale w tym kraju jest setka rzeczy ważniejsza niż związki. W niektórych miejscowościach na wschodzie bezrobocie ma prawie 20% (dane sprzed jakiś 2 lat), w większych miastach i na zachodzie jest ono mniejsze. oficjalnie mamy średnio coś koło 7%. Gdyby miliony nie wyjechały, zapewne sięgałoby znacznie więcej, mamy 38,5 mln ludności czyli każdy milion to jakieś 2,5% ludności, jak policzysz tylko z powyżej 18 roku życia i odliczysz emerytów będzie znacznie więcej. Można sobie policzyć. Dodatkowo mamy ujemny przyrost naturalny. Rzeczywisty jest łatany imigrantami ze wschodu, którzy w dużej mierze nie uczą się zbytnio języka i nie asymilują z polską kultura.
To są problemy kraju, związki są tylko kiełbasą wyborczą.
Związki partnerskie w programie PO? chciałbym się mylić, ale ten cały program to można między bajki włożyć.
To na kogo zagłosujesz? masz jakas alternatywe?
Z 1 strony fajnie,że wprost to ujęli w swoim programie.
Z 2 jednak wiadomo że już nie wygrają ( na 99.9% ) tych wyborów więc czemu by nie wrzucić do programu czegoś takiego? Można trochę w takiej sytuacji naobiecywać.