Zawadzka: „To był mój akt absolutnej determinacji”
Anka Zet bohaterką Kongresu Kobiet? „Od 18 lat jestem nieoficjalną żoną mojej partnerki. Kiedy pan premier wprowadzi drugą Irlandię? Otóż w tej katolickiej Irlandii już od dawna są związki partnerskie” – pytała Anka Zet premiera Tuska podczas jego wystąpienia.
Premier Donald Tusk pojawił się na Kongresie Kobiet, by odpowiedzieć na pytania uczestniczek oraz odnieść się do swoich obietnic, które złożył kobietom podczas Kongresu rok temu. Wystąpienie premiera przerwała Anna Zawadzka, wydawczyni oraz działaczki LGBT znana jako Anka Zet. Na początku wykrzykiwała swoje zapytanie za pomocą megafonu, w końcu została dopuszczona do mikrofonu. „Od 18 lat jestem nieoficjalną żoną mojej partnerki. Kiedy pan premier wprowadzi drugą Irlandię? Otóż w tej katolickiej Irlandii już od dawna są związki partnerskie. Czy pan premier wywiąże się z przedwyborczych obietnic i będzie wspierał prawa osób homoseksualnych? Osoby homoseksualne to 5-10 proc. Polaków. Są w wojsku, policji, zginęły w Smoleńsku. Czekają na swoje prawa” – mówiła ze sceny. Wyraźnie zmieszany i zdenerwowany premier odpowiedział: „Najgorsze co mogłoby się stać to przygotowanie takiej ustawy, którą Trybunał Konstytucyjny uzna za niezgodną z konstytucją. To mogłoby zamrozić temat związków partnerskich na dekady. Bo dziś nie widzę szans, że w ciągu 10-15 lat w Sejmie znajdzie się większość dla radykalnych rozwiązań tej sprawy. Ja chciałbym żyć w kraju, gdzie wszelkie odmienności cieszą się szacunkiem wyrażonym w przepisach prawa, ale muszę być odpowiedzialny za skutki prawne i społeczne. Do efektów dojdziemy drogą ewolucji, choć może nie będą to efekty przez wszystkich tutaj pożądane”.
Co z tymi związkami?
„Ubolewam nad tym, że musiałam przerwać Kongres Kobiet. Chciałabym, aby w tym miejscu znalazło się oficjalne udostępnienie przestrzeni dla zaproszenia pana Premiera na Paradę Równości i dla możliwości zadania mu pytania o związki partnerskie. Ubolewam, że muszę być tym zgrzytem” – mówi naszemu portalowi Anka Zet o swoim wystąpieniu.
„Moje marzenie demokracji jest takie, że wszystkie poglądy powinny znaleźć się w przestrzeni publicznej i ważne jest to, żeby nad nimi dyskutować i znaleźć dobre rozwiązania. To był mój akt absolutnej determinacji” – dodaje i podkreśla, że jej zdaniem nie ma merytorycznych powodów, żeby rezygnować z dyskusji nad związkami i prób ich wprowadzenia. ”Wyniki badań pokazują, że ludzie są gotowi, żeby rozmawiać o związkach, ale również żeby je akceptować, nieliczni popierają prawa adopcyjne (ja absolutnie jestem za prawami adopcyjnymi), natomiast brak jakiejkolwiek dyskusji ze strony rządu o prawach LGBT spowodowały, że tam weszłam i powiedziałam co mam do powiedzenia. Nie powiedziałam wszystkiego, ale dziękuję Kongresowi Kobiet, że i tak dopuścił mnie do głosu” – mówi Anka Zet w rozmowie z nami i podkreśla, że pojawiły się głosy, że jeżeli rząd nie podejmie żadnych działań to ludzi z megafonami będzie więcej.
Wystąpienie Anki Zet na Kongresie Kobiet i odpowiedź premiera:
(md)
Tak samo jak nie powiedziałem że unia nas do czegoś zmusza. Raczej wywiera nacisk w postaci rad i dyrektyw do których oczywiście nie trzeba się dostosowywać. ( właśnie o nacisku mówiłem) Jeśli jesteś prawnikiem to powinieneś uważniej czytać wypowiedzi innych, bo moją zupełnie wypaczyłeś.
Zgadzam się że nie powinniśmy siedzieć cicho, co nie zmienia faktu że mogłoby u nas dojść do podobnej sytuacji jak we Francji która łagodnie mówiąc, nie jest za ciekawa. No i z pewnością nie jest dobra skoro wzrasta agresja wobec osób LGBT. Później napisałem jednak że bez tego się chyba nie obejdzie. ehh nie wiem jak mam to powiedzieć prościej żebyś zrozumiał o co mi chodzi. (w moich wypowiedziach nie podaje wzorca którym powinniśmy się kierować, raczej oceniam bieżącą sytuacje. Staram się też nie podawać najlepszego wyjścia z niej, jako że nie jestem ekspertem w dziedzinie zmian społecznych. (nie możesz mi więc zarzucać że nalegam na jeden właściwy wzorzec postępowania w tym wypadku"nic nie robić" a potem krytykować mnie za niego.
Co sytuacji ONR i LGBT to nie jest ona identyczna (ja przynajmniej tak tego nie widzę) oni są bardziej agresywni i bardziej skłonni do przemocy i właśnie z tego powodu, raz że są atrakcyjni medialnie, dwa że ludzie boją się wyrazić swój sprzeciw wobec nich. My nie jesteśmy agresywni co nie znaczy że mamy siedzieć cicho. Sprawia to jednak że mamy mniejszą siłę przebicia. My walczymy miłością, oni nienawiścią.
PS Taak ja też cie kocham ;)
Nie uważam, aby wzrastała we Francji liczba ataków powodowanych homofobią, tylko są one bardziej nagłaśniane. We Francji dużą siła są muzułmanie, którzy protestują agresywnie przy każdej nadarzającej się okazji. Poza tym już im to przechodzi. natomiast wsparcie dla równości małżeńskiej wzrosło do 71% po wprowadzeniu tej ustawy. Nie jest tak do końca jak chcą przedstawić to protestujący i media prawicowe.
"Walczymy miłością" tylko ta walka nie przynosi żadnych wymiernych efektów, cały czas przegrywamy tę walkę.
Nie jest moim celem deprecjonowanie każdej Twojej uwagi, ale uleganie polityków i czekanie kolejne 15 lat aby znów usłyszeć, że może znowu za 15 lat... i tak na okrągło. Jest upokarzające. Może więc wziąć przykład z matek pierwszego kwartału z protestów w sprawie ACTA.
Pozdrawiam ciepło i dzięki za interesującą wymianę poglądów :)
Tak samo jak nie powiedziałem że unia nas do czegoś zmusza. Raczej wywiera nacisk w postaci rad i dyrektyw do których oczywiście nie trzeba się dostosowywać. ( właśnie o nacisku mówiłem) Jeśli jesteś prawnikiem to powinieneś uważniej czytać wypowiedzi innych, bo moją zupełnie wypaczyłeś.
Zgadzam się że nie powinniśmy siedzieć cicho, co nie zmienia faktu że mogłoby u nas dojść do podobnej sytuacji jak we Francji która łagodnie mówiąc, nie jest za ciekawa. No i z pewnością nie jest dobra skoro wzrasta agresja wobec osób LGBT. Później napisałem jednak że bez tego się chyba nie obejdzie. ehh nie wiem jak mam to powiedzieć prościej żebyś zrozumiał o co mi chodzi. (w moich wypowiedziach nie podaje wzorca którym powinniśmy się kierować, raczej oceniam bieżącą sytuacje. Staram się też nie podawać najlepszego wyjścia z niej, jako że nie jestem ekspertem w dziedzinie zmian społecznych. (nie możesz mi więc zarzucać że nalegam na jeden właściwy wzorzec postępowania w tym wypadku"nic nie robić" a potem krytykować mnie za niego.
Co sytuacji ONR i LGBT to nie jest ona identyczna (ja przynajmniej tak tego nie widzę) oni są bardziej agresywni i bardziej skłonni do przemocy i właśnie z tego powodu, raz że są atrakcyjni medialnie, dwa że ludzie boją się wyrazić swój sprzeciw wobec nich. My nie jesteśmy agresywni co nie znaczy że mamy siedzieć cicho. Sprawia to jednak że mamy mniejszą siłę przebicia. My walczymy miłością, oni nienawiścią.
PS Taak ja też cie kocham ;)
Co do Dawida to uważam że też ma sporo racji, po co nam taka sytuacja jaka obecnie jest we Francji? No ale mimo wszystko wydaje mi się że musi być gorzej żeby było lepiej. Muszą kogoś zabić czy coś, żeby nasze społeczeństwo się obudziło, albo przynajmniej media bo to głównie one kształtują opnie mas.
W ogóle Was ludzie nie rozumiem! Gdyby tak myślano w latach to nie żylibyśmy w demokratycznym kraju. Nie byłoby Wiosny Ludów i innych ważnych wydarzeń w historii. Waszym zdanie najlepiej nic nie robić i siedzieć cicho i czekać aż ktoś sam się o was upomni. Potem się dziwicie, że nie macie praw. We Francji są burdy, ale za rak nikt nie będzie o nich pamiętał jak to miało miejsce w Hiszpanii w 2005 roku. Myślicie, że za 10 czy piętnaście lat nie będzie ONR-u czy Młodzieży Wszechpolskie i nikt nie będzie protestował?
Trzeba jasno artykułować swoje poglądy i je egzekwować obietnice a nie usuwać się z drogi kiedy tylko ktoś tupnie nogą. Wywiad Waltz jasno daje do zrozumienia nie liczycie się dla nas i jeśli my nie zmienimy naszego podejścia tak będzie za 10, 20 czy 50 lat. Dlatego wielkie brawa i podziękowanie dla Anki Zet, gdyby więcej było takich eventów wywieralibyśmy taką samo presję jak teraz wywiera prawica, ONR itd. Dlaczego z nimi się liczą politycy a z nami nie??? Bo są głośni i sprawiają wrażenie ze jest ich dużo i mają siłę. A według Was powinniśmy robić to czego oni właśnie oczekują czyli siedzieć cicho i nie wychylać się
Programy unijne nie mają mocy wiążącej co dyrektywy, które automatycznie stają się polskim prawem. Dotyczą one głowie spraw ekonomicznych. Traktat z Lizbony daje pełną suwerenność krajom członkowskim wprowadzania regulacji odnośnie prawa rodzinnego. więc cała Unia, Parlament Europejski nie ma żadnej mocy wiążącej co do wprowadzenia zw. partnw Polsce. Jako prawnik wiem co piszę.
Co do Dawida to uważam że też ma sporo racji, po co nam taka sytuacja jaka obecnie jest we Francji? No ale mimo wszystko wydaje mi się że musi być gorzej żeby było lepiej. Muszą kogoś zabić czy coś, żeby nasze społeczeństwo się obudziło, albo przynajmniej media bo to głównie one kształtują opnie mas.
i to nie jest głupie, bo przecież ONR dostał by nerwicy, żyłka by im pękła, i nie wiadomo czy policja by ich utrzymała na smyczy, bo by wyszli na ulice i robili burdel gdzie się tylko da, a już na pewno był by to problem dla LGBT, bo nie oparli by się żeby nas pobić, tak więc lepiej narazie jak jest tak jak jest, cierpliwości trochę
Ale strachliwy jesteś???!!! Niedługo zaczną zamykać nas w gettach i też po kilku burdach sam się tam zamkniesz niby dla bezpieczeństwa a później będziesz dziękował, że pozwolą Ci żyć.
Takim podejście do niczego w życiu nie dojdziesz.
Ale strachliwy jesteś???!!! Niedługo zaczną zamykać nas w gettach i też po kilku burdach sam się tam zamkniesz niby dla bezpieczeństwa a później będziesz dziękował, że pozwolą Ci żyć.
Takim podejście do niczego w życiu nie dojdziesz.
i to nie jest głupie, bo przecież ONR dostał by nerwicy, żyłka by im pękła, i nie wiadomo czy policja by ich utrzymała na smyczy, bo by wyszli na ulice i robili burdel gdzie się tylko da, a już na pewno był by to problem dla LGBT, bo nie oparli by się żeby nas pobić, tak więc lepiej narazie jak jest tak jak jest, cierpliwości trochę
Nic nie dawał???? Bardzo ważny jest aspekt edukacyjny społeczeństwa. Nie bądźmy w gorącej wodzie kąpani. Kraje zachodnie nie wprowadzały równości małżeńskie od razu, to był proces. Piszesz, że był naciskany przez UE a skąd to wiesz???? Ja widzę wyłącznie gierki wewnątrz PO, chęć "zawładnięcia" nad konserwatystami. Nie dostrzegam, aby polscy politycy przejmowali się zbytnio zmianami obyczajowymi w UE ani UE aby bardzo naciskała na nasz lub inne kraje aby uregulowały związki partnerskie. Podaj przykład takiego nacisku.
Polityka to chłodna kalkulacja i nie ma w niej miejsca dla romantyków gotowych pójść w bój za swoje idee.
Polecam wywiad z Panią prezydent Waltz, która jasno mówi, że w Polsce nigdy nie będzie związków partnerskich, lub wypowiedź Pani Kozłowskiej-Rajewicz, patronki Parady Równości i "zwolenniczki związków partnerskich, która ostatnio stwierdziła, "że osoby lgbt w Polsce nie mają się tak źle, gorzej by się miały u naszych wschodnich sąsiadów".
To pokazuje jak jesteśmy traktowani, ale my sami nie traktujemy się poważnie, więc dlaczego inni mają nas traktować poważnie. Nie mamy takiej siły jak protesty ACTA czy matki pierwszego kwartału.
Uważam, że na początek lepiej dostać niewiele aby stopniowo budować swoją pozycję niż pozwalać zamykać sobie usta na 15 lat tym samym pozwalać komuś wyśmiewać, wykpiwać swoje życie, miłość, człowieczeństwo.
i to nie jest głupie, bo przecież ONR dostał by nerwicy, żyłka by im pękła, i nie wiadomo czy policja by ich utrzymała na smyczy, bo by wyszli na ulice i robili burdel gdzie się tylko da, a już na pewno był by to problem dla LGBT, bo nie oparli by się żeby nas pobić, tak więc lepiej narazie jak jest tak jak jest, cierpliwości trochę