"My, członkowie Stowarzyszenia AKCEPTACJA, w imieniu rodziców, bliskich i przyjaciół osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowach protestujemy przeciwko aktom nienawiści skierowanym przeciwko społeczności LGBT oraz stanowczo domagamy się od władz państwowych podjęcia niezwłocznych kroków zapobiegających rozlewaniu się po
kraju fali przemocy wynikającej z nienawiści wobec mniejszości seksualnych" – czytamy w apelu stowarzyszenia rodzin i przyjaciół osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych – Akceptacja. "Każdemu należy się taki sam szacunek, każdy ma tę samą, ludzką godność. Ale żeby ludzie to zrozumieli, to musimy o tym głośno mówić. Rodzice też nie powinni się wstydzić" – mówi w rozmowie z Ewą Siedlecką w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" Elżbieta Szczęsna, prezeska stowarzyszenia.
Dwa dni po ataku na po Krytykę Polityczną Kampania Przeciw Homofobii
otrzymała wiadomość o zamiarze podłożenia bomby w biurze KPH. Przeciw takim zachowaniom zaprotestowała Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. Apel w tej sprawie wydało też Stowarzyszenie Akceptacja. "Zarówno my, rodzice, jak i nasze nieheteroseksualne dzieci jesteśmy pełnoprawnymi obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej, sumiennie wywiązujemy się z naszych obywatelskich powinności. Zatem oczekujemy, że państwo polskie będzie chroniło wszystkich obywateli, w tym również osoby LGBT" – napisali do polskich władz członkowie Akceptracji.
O powstaniu Akceptacji, coming oucie swojego syna, ale także swoim – jako rodzica nieheteroseksualnego dziecka – w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" mówi Elżbieta Szczęsna, prezeska Akceptacji. "Od początku postanowiłam tego nie ukrywać. Najpierw powiedziałam mojej przyjaciółce. Ale nie jak jakąś straszną tajemnicę, tylko przy okazji. Ona mówi do mnie o pewnym dziennikarzu - że jest gejem. A ja: "Wiem, bo był na przyjęciu z moim Jurkiem. Jurek też jest gejem". Ona na to: "Aha". Potem kolejnym znajomym mówiłam właśnie tak, przy okazji. Nie chciałam, żeby np. u mnie w domu, na imieninach ktoś mówił homofobiczne dowcipy, więc wolałam uprzedzić. Nie wiem, co sobie myśleli, ale reakcja na zewnątrz była akceptująca" – opowiada w rozmowie z Ewą Siedlecką. Szczęsna podkreśla jednak, że "to dziecko decyduje" o coming oucie. "Na początku, zanim komuś powiedziałam, to pytałam syna. I zawsze mówię rodzicom: To dziecko decyduje. Jeśli mówi: Nie mów ojcu czy babci, to nie wolno powiedzieć. To jego życie. To o dziecku trzeba myśleć, a nie o sobie" – podkreśla.
Elżbieta Szczęsna
została nominowana do prestiżowej niemieckiej nagrody Respektpreis. Nagroda ta przyznawana jest raz w roku przez Koalicję Przeciw Homofobii (Bündnis gegen Homophobie), ktora skupia liczne firmy, organizacje i instytucje publiczne.
My polecamy też rozmowy z innymi członkiniami Stowarzyszenia Akceptacja: Anetą Ostrowską i Elżbietą Bajan.
Hahaha ;) My mamy to samo ze strony mojej mamy. Ona bardziej lubi Igoś niż mnie :D
Może czas w końcu przestać się bać kochanie i zabrać się na odwagę?
Tylko, że to nawet nie do końca o odwagę chodzi... Sama wiesz. To jest kwestia tego, że znasz ludzi, którym chcesz powiedzieć cokolwiek.. Przewidujesz ich reakcje i... i czasem po prostu megastrach... Poczucie zjebania wobec samego siebie...
Może czas w końcu przestać się bać kochanie i zabrać się na odwagę?
Fajnie,ze ktoś komentuje moje komentarze zamiast artykułu.... No ale co kto woli.
Czasy jednego słusznego stowarzyszenia już były - to był PRL :)))