„Sympatyczny włoski dramat rodzinny o tęczowej rodzinie, doceniony przez krytykę za ciepły ton, choć zarzucano mu powierzchowność w ujęciu trudnych tematów."
„Sympatyczny włoski dramat rodzinny o tęczowej rodzinie, doceniony przez krytykę za ciepły ton, choć zarzucano mu powierzchowność w ujęciu trudnych tematów."
Netflix Nastoletni Leone, syn dwóch ojców, kręci szkolny dokument o prawach osób LGBT w Europie - akurat wtedy, gdy małżeństwo jego rodziców zaczyna się sypać. Włoska tragikomedia rodzinna Marca Simona Puccioniego z Filippem Timim i Francescem Scianną.
Nastoletni Leone ma do zrobienia szkolny projekt dokumentalny o prawach osób LGBT w Europie i pomysł, by oprzeć go na własnej rodzinie. Wychowuje go dwóch ojców - temperamentny Paolo i bardziej powściągliwy Simone - którzy właśnie szykują się do hucznego świętowania 29. rocznicy ślubu. Tylko że na imprezę zamiast samych przyjaciółek wpadają też goście, których nikt się nie spodziewał: długoletni kochanek jednego z ojców i amerykańska surogatka Tilly. Z tego niefortunnego splotu rodzi się farsa, która szybko zamienia się w dramat o tym, kto tak naprawdę jest rodzicem - ten z DNA czy ten z codziennej obecności. W tle pierwsza miłość Leone do szkolnej koleżanki Anny i jej brat Dario, ukryty gej, który z góry zakłada, że syn dwóch ojców musi być gejem.
Zobacz recenzje filmu „Niewidzialna nić" na YouTube
Niewidzialna nić (Il filo invisibile) miała premierę 4 marca 2022 roku na Netflixie i od razu trafiła w ramówkę widzek szukających rodzinnych dramatów z queerowym sercem. Reżyseruje Marco Simon Puccioni, twórca od lat zajmujący się tematyką rodzin LGBT, który scenariusz napisał wspólnie z Lucą De Beim. W rolach ojców obsadził dwie znajome twarze włoskiego kina - Filippa Timiego i Francesca Sciannę - a w roli Leone osadził młodego Francesca Gheghiego, którego amerykański Musée Magazine porównał do Timothée Chalameta. Towarzyszą im Giulia Maenza, brytyjska Jodhi May jako Tilly i Valentina Cervi jako ciotka Monica.
Zdjęcia powstawały w Rzymie, a fabuła mocno czerpie z włoskiej rzeczywistości prawnej: ustawa z 2016 roku zalegalizowała unie cywilne dla par jednopłciowych, ale nie małżeństwa, a kwestie adopcji i surogacji wciąż dzielą społeczeństwo. Stąd cały wątek testów DNA, walki o uznanie obu ojców i zagranicznej surogatki - to nie scenariuszowy ozdobnik, tylko codzienność włoskich rodzin tęczowych. Tytułowa „niewidzialna nić" to dla Puccioniego właśnie to, co łączy bliskich poza biologią.
Krytyczki przyjęły film ciepło, choć bez fajerwerków. Cineuropa chwaliła aktorstwo i „ważne przesłanie", zarzucając jednocześnie pewne uproszczenia. Derek Winnert dał trzy i pół gwiazdki, pisząc o „lubianym filmie, który inteligentnie rozmawia o rodzicielstwie". The Fandomentals widziało w nim raczej „serwisowalny dramat" z wątkami, które nie do końca się zazębiają. Po polskiej stronie Granice.pl opisały Niewidzialną nić jako „wzruszającą, ciepłą opowieść o gejowskiej rodzinie", a użytkowniczki Filmwebu doceniły lekki ton i reprezentację. Wielkich nagród film nie zgarnął - pominięcie kinowej dystrybucji na rzecz streamingu zamknęło drogę do najważniejszych włoskich statuetek.
To, co Niewidzialną nić czyni cenną dla widowni LGBT, to spokojna normalizacja. Puccioni nie robi manifestu, tylko pokazuje rodzinę, która kłóci się, zdradza, godzi i kocha jak każda inna - z dodatkowym bagażem instytucjonalnych przeszkód. Świetnie wybrzmiewa wątek Daria, ukrytego geja zakładającego macho-pozę, i naiwne założenie kolegów Leone, że orientacja przechodzi z rodziców na dzieci. Jeśli lubicie lżejsze queerowe dramaty rodzinne, to półtorej godziny dobrze spędzonego czasu na Netflixie.