„Melancholijna opowieść o rejestrowaniu muzyki ludowej i rodzącym się uczuciu. Solidny dramat kostiumowy z silnym naciskiem na detale epoki i genialną obsadą."
„Melancholijna opowieść o rejestrowaniu muzyki ludowej i rodzącym się uczuciu. Solidny dramat kostiumowy z silnym naciskiem na detale epoki i genialną obsadą."
Apple TV Store
Amazon Video
Rakuten TV
Pilot WP
Apple TV Store
Amazon Video
Rakuten TV
Pilot WP W filmie Olivera Hermanusa dwaj młodzi mężczyźni (w tych rolach Paul Mescal i Josh O'Connor) podróżują po Ameryce z czasów I wojny światowej, by nagrywać na woskowych walcach ginące pieśni ludowe, a przy okazji mierzą się z uczuciem, które połączyło ich w przeszłości.
Historia dźwięku zaczyna się od spotkania dwóch młodych mężczyzn. W 1917 roku w Bostonie nieśmiały student muzyki Lionel Worthing, grany przez Paula Mescala, poznaje charyzmatycznego Davida White’a, w którego wciela się Josh O’Connor. Połączy ich fascynacja muzyką ludową i uczucie, które rozkwita równie szybko, co gwałtownie przerywa je wybuch I wojny światowej. Ich drogi rozchodzą się na dwa lata, by ponownie skrzyżować się w mroźnym Maine. Wyruszają tam we wspólną podróż, by na woskowych walcach uwiecznić ginące pieśni lokalnych społeczności. Wyprawa staje się dla nich szansą na odnowienie relacji, naznaczonej cichym pożądaniem i niewypowiedzianą tęsknotą, która na zawsze zapisze się w dźwiękach, które rejestrują.
Tę melancholijną opowieść przeniósł na ekran południowoafrykański reżyser Oliver Hermanus, który ma już na koncie głośne Moffie. Film jest adaptacją opowiadań Bena Shattucka, a pomysł na jego realizację zrodził się, gdy producentki z firmy End Cue natrafiły na tekst pisarza w magazynie literackim. Scenariusz powstawał w dużej mierze zdalnie, w czasie pandemicznego lockdownu, co nie przeszkodziło twórcom w stworzeniu dzieła, które swoją światową premierę miało w konkursie głównym festiwalu w Cannes, gdzie walczyło o Złotą Palmę i Queer Palmę. Zanim jednak ekipa weszła na plan, Josh O’Connor musiał nauczyć się gry na fortepianie, a zdjęcia z jego udziałem nakręcono w pierwszej kolejności, by aktor zdążył na promocję filmu Challengers.
Chemia między Mescalem a O’Connorem to jeden z najczęściej chwalonych elementów filmu, jednak krytyczki i krytycy są w ocenie The History of Sound podzieleni. Zgodnie przyznają, że to kino wizualnie zachwycające, pełne malarskich kadrów, które świetnie oddają atmosferę epoki. Kuźnia w muzeum w New Jersey z powodzeniem udawała chatę w Maine, a włoska Tarquinia zagrała Rzym z lat 20. Mimo to, w recenzjach często pojawiają się zarzuty o zbyt rozwlekłe tempo i emocjonalny chłód. Konsensus w serwisie Rotten Tomatoes mówi o „zbyt znajomej trajektorii”, która osłabia siłę opowieści. Podobne głosy słychać w Polsce - Łukasz Mańkowski na łamach Filmwebu nazwał film „skrojonym na #płakanko”, pozbawionym erotycznego napięcia, a recenzent Pełnej Sali porównał go do „zapomnianego romansu z lat 70.”.
Mimo tych zarzutów, film Hermanusa ma dla queerowej widowni ogromną wartość. Zamiast kolejnej opowieści o tragicznie represjonowanej miłości, dostajemy historię, w której queerowe uczucie staje się integralną częścią kulturowego dziedzictwa. Lionel i David, nagrywając ludowe pieśni o stracie, biedzie i nadziei, symbolicznie wpisują własną, niemieszczącą się w normach epoki relację w tytułową „historię dźwięku” - w pamięć pokoleń. Film nie epatuje homofobią, traktując ją jako oczywiste tło, skupia się za to na czułej, wyciszonej intymności. Dla części widowni ta powściągliwość może być wadą, ale dla wielu jest siłą, która pozwala zobaczyć w relacji bohaterów uniwersalną opowieść o miłości i żałobie, a nie tylko manifest tożsamościowy.
The History of Sound stawia ważne pytanie o to, jak archiwizujemy pamięć i które historie uznajemy za warte ocalenia. Queerowa miłość, choć naznaczona traumą wojny i społecznymi ograniczeniami, nie jest tu przedstawiona jako historyczna anomalia. Staje się jedną z wielu nitek w długiej opowieści o ludzkich losach, utrwaloną nie w oficjalnych kronikach, lecz w drżeniu głosu i melodii starej pieśni. Nawet jeśli dla niektórych jest to kino zbyt bezpieczne i estetyzujące, to z pewnością stanowi ważny głos w dyskusji o obecności osób LGBT w historii, pokazując, że nasze opowieści zawsze tam były - wystarczyło tylko dobrze się wsłuchać.
FILM | dramat Tár USA, 2022