„Yorgos Lanthimos testuje naszą życzliwość przez 164 minuty."
„Yorgos Lanthimos testuje naszą życzliwość przez 164 minuty."
Disney Plus
Player
Apple TV Store
Google Play Movies
YouTube
Amazon Video
Rakuten TV
Pilot WP
Apple TV Store
Google Play Movies
YouTube
Amazon Video
Rakuten TV
Pilot WP Po oscarowych triumfach Yorgos Lanthimos wraca do korzeni. Jego nowy tryptyk o władzy, kontroli i pożądaniu to kino brutalne, absurdalne i ekstremalnie niekomfortowe.
Film składa się z trzech luźno powiązanych ze sobą nowel, w których ta sama grupa aktorów wciela się w zupełnie inne postaci. W pierwszej historii śledzimy losy pracownika, którego całe życie - od tego, co pije, po to, kiedy wolno mu uprawiać seks z żoną - jest dyktowane przez dominującego szefa. Gdy mężczyzna w końcu odmawia wykonania drastycznego rozkazu, jego świat całkowicie się wali. Druga nowela to opowieść o policjancie, który zaczyna podejrzewać, że jego uratowana z katastrofy morskiej żona jest tak naprawdę kimś innym. Z kolei trzecia część skupia się na kobiecie zdesperowanej, by odnaleźć osobę o wyjątkowych zdolnościach, która ma stanąć na czele osobliwej sekty.
Zobacz recenzje filmu „Rodzaje życzliwości" na YouTube
Jeśli pokochaliście Lanthimosa za wizualny przepych Biednych istot czy pałacowe intrygi Faworyty, ten film może was mocno zdezorientować. Grecki reżyser robi tu ostry zwrot i wraca do swoich najmroczniejszych, absurdalnych korzeni z czasów Kła i Lobstera. Jak zauważa David Mouriquand w recenzji dla Euronews, to potrójne danie jest prezentem "dla prawdziwych fanów - tych, którym brakuje tego przyprawiającego o mdłości niepokoju". Nie ma tu bajkowych scenografii ani pocieszających puent. Zamiast tego dostajemy chłodną, sterylną wiwisekcję relacji międzyludzkich, w których dominuje walka o wpływy i psychiczna przemoc.
Lanthimos traktuje swoich ulubionych aktorów - na czele z Emmą Stone, Willemem Dafoe i nagrodzonym za tę rolę w Cannes Jessem Plemonsem - jak pionki w brutalnej grze. W obsadzie pojawia się też ikona generacji Z, Hunter Schafer, w niewielkiej, ale intrygującej roli. Rozgrywki między bohaterami za każdym razem dotyczą uległości, przekraczania granic posłuszeństwa i cielesnej autonomii. Tytułowa życzliwość to oczywiście potężna ironia, bo bohaterowie na ekranie zadają sobie najgorsze rany z uprzejmym uśmiechem na ustach.
Według Grzegorza Brzozowskiego z Kultury Liberalnej, to, co oglądamy, jest "niemal trzygodzinną podróżą w jądro ciemności, skrywane przez najbardziej intymne międzyludzkie relacje". To kino, które z premedytacją testuje cierpliwość widza, łącząc makabreskę z bardzo specyficznym, suchym żartem. Film bawi się naszymi przyzwyczajeniami, by na koniec zostawić nas z poczuciem głębokiego dyskomfortu i... jednym z najbardziej absurdalnych układów tanecznych tego roku.
FILM | dramat Tár USA, 2022