„Dużo klimatu, mało posuwającej się akcji."
„Dużo klimatu, mało posuwającej się akcji."
Player
Apple TV Store
Google Play Movies
YouTube
Amazon Video
Rakuten TV
Pilot WP
Apple TV Store
Google Play Movies
YouTube
Amazon Video
Rakuten TV
Pilot WP Duszne lato, matka, która nie potrafi być sama, i córka, która kocha ją aż za bardzo. Annie Baker zabiera nas do lat 90. w hipnotyzującej, leniwej opowieści.
Jest duszne lato 1991 roku w prowincjonalnym Massachusetts. Jedenastoletnia Lacy dzwoni z obozu wakacyjnego do matki z prostym komunikatem: jeśli po nią nie przyjedzie, dziewczynka się zabije. Janet zjawia się następnego ranka, zabierając córkę do ich leśnego azylu, gdzie prowadzi domowy gabinet akupunktury. Tak zaczynają się ciągnące się w nieskończoność wakacje, podczas których ta dziwna, nierozerwalna dwójka dzieli czas między siebie a kolejnych gości przekraczających próg ich domu. W życiu Janet pojawiają się milczący partner z migrenami, dawna przyjaciółka z hipisowskimi zapędami i charyzmatyczny lider lokalnej sekty, a Lacy patrzy na nich wszystkich z mieszanką fascynacji, zazdrości i głębokiej niechęci.
Zobacz recenzje filmu „Planeta Janet" na YouTube
Film Annie Baker, debiutującej na ekranie laureatki Pulitzera za twórczość teatralną, ucieka od schematów klasycznych opowieści o dorastaniu. Zamiast wielkich dramatów dostajemy tu fascynujące studium niemal symbiotycznej, lepkiej więzi między matką a córką. Janet, rewelacyjnie zagrana przez Julianne Nicholson, autentycznie przypomina tytułową planetę - ma w sobie grawitację, która przyciąga zagubionych ludzi, ale nikt nie krąży wokół niej bliżej niż Lacy. Dziewczynka nie potrafi nawiązać relacji z rówieśnikami, woli spać w jednym łóżku z matką i metodycznie sabotować jej kolejne związki. To relacja pełna niewypowiedzianego napięcia, w której miłość miesza się z dziwnym rodzajem emocjonalnego zawłaszczenia. Zresztą sama Janet też nie potrafi być sama, nieustannie wypełniając pustkę w domu nowymi, często toksycznymi ludźmi z post-hipisowskiego środowiska.
Baker przenosi swoje sceniczne doświadczenie na ekran z niesamowitą precyzją, a Planeta Janet staje się kinem celebrującym nudę - w tym najlepszym, artystycznym sensie. Czas płynie tu powoli, kadr za kadrem chłonąc atmosferę lata pozbawioną fałszywej nostalgii i neonowych filtrów. Portal Mocne Punkty trafnie zauważa, że to dzieło zbudowane na paradoksie, które bywa "tyleż intrygujące, co zwyczajnie nudne, męczące i usypiające, a więc zupełnie takie jak portretowane przez nią lato". I dokładnie w tym tkwi największa siła tej wyprodukowanej przez studio A24 perełki. Cały ten specyficzny świat obserwujemy z perspektywy ekscentrycznej jedenastolatki, dla której wycieczka do centrum handlowego z córką faceta matki urasta do rangi wielkiego wydarzenia, a każdy gest dorosłych jest podszyty ukrytym sensem, którego ona jeszcze nie potrafi nazwać, ale który bezbłędnie wyczuwa.
Nie masz pojęcia, moja Michalino, jak wielką rolę odegrał w moim życiu gest ujęcia za rękę. Mnie ujęcia. Jak on się przez to całe moje życie przeplatał, jak powracał w najniezwyklejszych momentach. Mężczyzna, który chwyta mnie za rękę i gdzieś prowadzi.
FILM | dramat Tár USA, 2022