„Smutny film o samotności. Brawurowo zagrany - końcówka trochę odklejona."
„Smutny film o samotności. Brawurowo zagrany - końcówka trochę odklejona."
Player
CANAL+
HBO Max
Polsat Box Go
Rakuten TV
Pilot WP
Rakuten TV
TVP
Pilot WP Daniel Craig zrzuca pancerz Jamesa Bonda, by zagrać zagubionego w oparach opium i pożądania amerykańskiego wyrzutka. Luca Guadagnino zabiera nas w psychodeliczną podróż do Meksyku lat 50.
Jest rok 1950. William Lee, amerykański wyrzutek po pięćdziesiątce, wegetuje w dusznej atmosferze Mexico City. Dnie spędza na włóczeniu się po barach, piciu i szukaniu szybkiego seksu z młodymi mężczyznami. Choć obraca się w hermetycznym kręgu innych emigrantów, dusi się z samotności. Wszystko zmienia się, gdy w mieście pojawia się Eugene Allerton – młody, wycofany były żołnierz z USA. Lee błyskawicznie popada w obsesję na jego punkcie. Żeby zdobyć uczucie chłopaka i wyrwać się z impasu, proponuje mu wspólną podróż do Ameryki Południowej w poszukiwaniu rzadkiej, rzekomo dającej telepatyczne zdolności rośliny yagé.
Zobacz recenzje filmu „Queer" na YouTube
Największym magnesem Queer jest bezdyskusyjnie Daniel Craig, który ostatecznie i bezlitośnie rozprawia się z wizerunkiem niewzruszonego twardziela. Jego William Lee – będący w gruncie rzeczy literackim alter ego samego pisarza Williama S. Burroughsa – to facet absolutnie rozsypany emocjonalnie. Z jednej strony czarujący bywalec barów, z drugiej – zakochany jak nastolatek mężczyzna, który w obecności swojego obiektu westchnień nagle traci rezon, oblewa się rumieńcem i wykonuje niezręczne gesty. To właśnie ta desperacka potrzeba bliskości napędza cały film. Jak zauważa Artur Zaborski w swojej recenzji na Queer.pl, początek tej historii mocno przypomina klasyczną Śmierć w Wenecji – widzimy dojrzałego, zmęczonego życiem mężczyznę, który całkowicie traci głowę dla zjawiskowego młodzieńca.
Luca Guadagnino nie byłby jednak sobą, gdyby poprzestał na klasycznym, powściągliwym romansie. Wraz z podróżą bohaterów w głąb dżungli, film powoli traci kontakt z rzeczywistością, osuwając się w narkotyczny, halucynogenny trans. To kino szalenie odważne, w którym pot i brud mieszają się z onirycznymi wizjami. Włoski magazyn Vogue trafnie podsumowuje ten eksperyment, nazywając go dziełem "wizjonerskim, złożonym, skomplikowanym (...) ale w gruncie rzeczy uczciwym, prostym i wzruszającym". Reżyser po raz kolejny udowadnia, że nie interesują go bezpieczne ścieżki – woli zaryzykować i podzielić widownię psychodeliczną formą, niż nakręcić coś, o czym zapomnimy zaraz po wyjściu z kina.
FILM | dramat Tár USA, 2022