„Ozon o eutanazji: trudne pożegnanie bez taniego sentymentalizmu."
„Ozon o eutanazji: trudne pożegnanie bez taniego sentymentalizmu."
Player
CDA Premium
Premiery Canal+ Krótko po rozległym udarze 85-letni ojciec prosi córki o pomoc w eutanazji. François Ozon wraca z intymną, pełną czarnego humoru opowieścią o skomplikowanym pożegnaniu i toksycznej rodzinie.
85-letni André (André Dussollier) to zamożny paryski bon vivant, który nagle traci kontrolę nad własnym ciałem. Po rozległym udarze ląduje w szpitalnym łóżku, częściowo sparaliżowany i zdany na łaskę pielęgniarek. Dla człowieka, który całe życie czerpał z niego pełnymi garściami – i który na starość wdał się w burzliwy romans z dużo młodszym od siebie mężczyzną – taka egzystencja to koszmar. Wypowiada więc życzenie, które zwala z nóg jego dwie córki (Sophie Marceau i Géraldine Pailhas): chce, żeby pomogły mu umrzeć. Kobiety niechętnie zaczynają organizować potajemny wyjazd do szwajcarskiej kliniki, po cichu licząc, że uparty ojciec odzyska jeszcze apetyt na życie i w ostatniej chwili zmieni zdanie.
Zobacz recenzje filmu „Wszystko poszło dobrze" na YouTube
To nie jest po prostu kolejny scenariusz wymyślony przy biurku. Wszystko poszło dobrze powstało z bardzo osobistej potrzeby, a historia na ekranie wydarzyła się naprawdę. Podstawą była autobiograficzna książka Emmanuèle Bernheim – pisarki i wieloletniej przyjaciółki François Ozona, z którą reżyser pisał scenariusze do takich hitów jak Basen czy 5x2. Bernheim opisała w niej własne pożegnanie z ojcem. Ozon długo wahał się, czy w ogóle przenosić tę opowieść do kina, ale sytuacja zmieniła się drastycznie w 2017 roku, kiedy Emmanuèle zmarła. Film stał się więc nie tylko adaptacją, ale przede wszystkim intymnym hołdem dla zmarłej przyjaciółki, w którą na ekranie wciela się uwielbiana we Francji Sophie Marceau.
Zamiast sięgać po swój typowy, przerysowany styl, Ozon stawia tu na niemal chłodny realizm, w którym dramat płynnie miesza się z cierpkim humorem. Francuski recenzent magazynu Focus Cinema trafnie nazwał ten film "brutalną i szalenie ludzką symfonią, która umiejętnie rozbija uprzedzenia, grając melodie z pogranicza okrucieństwa i melancholii". Bo u Ozona nic nie jest czarno-białe i wyidealizowane. Rodzina Bernheimów jest potwornie toksyczna, matka (w tej roli świetna Charlotte Rampling) zmaga się z głęboką depresją, a ojciec bywa nieznośnym, cynicznym egoistą, który nawet na łożu śmierci potrafi bezlitośnie manipulować otoczeniem, w tym swoim niechcianym przez córki, młodszym kochankiem.