„Surowy dramat Bergera o szantażu i pułapkach pożądania."
„Surowy dramat Bergera o szantażu i pułapkach pożądania."
Marco Berger, mistrz subtelnych gejowskich romansów, tym razem skręca w mrok. Zmysłowa opowieść o nastoletnim pożądaniu nieoczekiwanie zamienia się w trzymający w napięciu thriller.
Piętnastoletni Ezequiel zostaje sam w wielkim domu, podczas gdy jego rodzice wyjeżdżają na długie wakacje do Europy. Chłopak jest na etapie odkrywania swojej seksualności i powoli oswaja się z faktem, że podobają mu się inni chłopcy. Kiedy w skateparku poznaje starszego, wytatuowanego Mono, wydaje się, że trafił na swój pierwszy, prawdziwy romans. Między chłopakami z dwóch różnych światów szybko iskrzy. Kiedy jednak Mono proponuje wyjazd do opuszczonego domu swojego kuzyna, leniwa, letnia sielanka zaczyna gęstnieć. Ezequiel nawet nie podejrzewa, że wkrótce wpadnie w bezlitosną pułapkę szantażystów.
Zobacz recenzję filmu „Łowca" na YouTube
Argentyński reżyser Marco Berger przez lata przyzwyczaił nas do bardzo konkretnego kina. Jego poprzednie filmy, takie jak Plan B czy Hawaje, to powolne, niemal leniwe opowieści o ukrytych pragnieniach i nieśmiałym uwodzeniu. W El cazador Berger bierze ten sprawdzony schemat i brutalnie wywraca go na lewą stronę. Pierwsza połowa filmu usypia naszą czujność znanymi motywami – są przeciągłe spojrzenia, chłopięca nieśmiałość i budujące się napięcie erotyczne. Ale potem reżyser gwałtownie zmienia gatunek, wchodząc na terytorium mrocznego dreszczowca i dotykając brutalnego świata pedofilii oraz seksualnego wykorzystywania nieletnich. Jak trafnie zauważył David Lagachu na łamach serwisu Gaysi, to zdecydowanie "najbardziej odważny film w karierze" Argentyńczyka, który po raz pierwszy tak mocno wychodzi ze swojej strefy komfortu.
Żeby ten gatunkowy eksperyment zadziałał, potrzebny był aktor, który uniesie na swoich barkach rosnące poczucie osaczenia. Juan Pablo Cestaro w roli Ezequiela wypada tu na tyle magnetycznie, że Neil Young z The Hollywood Reporter dostrzegł w nim "więcej niż tylko drobną aluzję do Toma Cruise'a z wczesnych lat osiemdziesiątych". Kamera nie odstępuje chłopaka na krok, często rozmywając tło, co z każdą minutą potęguje wrażenie dusznej klaustrofobii. Berger świetnie bawi się formą thrillera, używając niepokojącej, pulsującej muzyki do budowania napięcia na długo przed tym, zanim na ekranie wydarzy się cokolwiek jednoznacznie złego.
Tym, co najbardziej uwiera w El cazador, nie jest jednak sam kryminalny zwrot akcji, ale surowy realizm, z jakim reżyser portretuje nastoletnią seksualność. Film nie prawi morałów. Jak zauważył Jay Weissberg w recenzji dla Variety, produkcja może wywołać dyskomfort u widzów, proponując "zwyczajną akceptację seksualnego głodu" nastolatków i uderzając w niewygodną prawdę o tym, że gotowość fizyczna i emocjonalna dojrzałość rzadko idą w parze. To właśnie ten brak taniego dydaktyzmu sprawia, że film najpierw powoli uwodzi, by ostatecznie zostawić widza z potężnym uciskiem w żołądku.