„Wybitne kreacje aktorskie i pewna ręka Soderbergha czynią z tej biografii fascynujące, choć bolesne studium toksycznej relacji w blasku jupiterów."
„Wybitne kreacje aktorskie i pewna ręka Soderbergha czynią z tej biografii fascynujące, choć bolesne studium toksycznej relacji w blasku jupiterów."
Film Stevena Soderbergha opowiada o sekretnym i burzliwym romansie, który połączył ekstrawaganckiego gwiazdora estrady, Liberace, z jego młodym kochankiem. To oparta na faktach historia o miłości, luksusie i wielkich tajemnicach skrywanych za scenicznym blichtrem Las Vegas.
Blichtr Las Vegas, ocean szampana i fortepian wart fortunę – w takim świecie żyje Liberace (Michael Douglas), megagwiazdor amerykańskiej estrady, którego publiczność uwielbia za kiczowaty przepych i wirtuozerskie popisy. Pewnego wieczoru w 1977 roku do jego złotej klatki trafia młody i nieśmiały Scott Thorson (Matt Damon). Chłopak szybko staje się nie tylko asystentem i towarzyszem scenicznym, ale przede wszystkim kochankiem artysty. Tak zaczyna się burzliwy, trwający dekadę romans, w którym wielkie uczucie miesza się z toksyczną kontrolą, uzależnieniami i desperacką próbą ukrycia prawdy przed światem, który nie był gotów na gejowskiego idola.
Zobacz recenzje filmu „Wielki Liberace" na YouTube
Tę opowieść, opartą na wspomnieniach samego Scotta Thorsona zawartych w książce Behind the Candelabra: My Life with Liberace, na ekran przeniósł reżyser Steven Soderbergh. Scenariusz napisał Richard LaGravenese. Paradoksalnie, historia gwiazdora, który całe życie ukrywał swoją tożsamość, sama napotkała mur w postaci hollywoodzkich uprzedzeń. Największe studia filmowe odrzuciły projekt, uznając go za „zbyt gejowski” dla masowej publiczności. Dopiero stacja HBO zdecydowała się wyłożyć budżet 23 milionów dolarów i dała twórcom wolną rękę. Dzięki temu, choć w USA film zadebiutował w telewizji, w wielu krajach – w tym w Polsce – mógł trafić na duży ekran bez artystycznych kompromisów narzucanych przez wielkie studia.
Mimo obaw hollywoodzkich decydentów, Wielki Liberace okazał się artystycznym i komercyjnym triumfem. Film miał swoją premierę na festiwalu w Cannes, gdzie walczył o Złotą Palmę, a następnie podbił serca krytyczek i krytyków na całym świecie, zdobywając na Rotten Tomatoes wynik 95% pozytywnych recenzji. Prawdziwy deszcz nagród spadł na produkcję ze strony branży telewizyjnej: zdobyła ona aż 11 statuetek Primetime Emmy oraz dwa Złote Globy, w tym dla najlepszego filmu telewizyjnego i dla fenomenalnego w swojej roli Michaela Douglasa. Aktor brawurowo wcielił się w postać Liberace, balansując na granicy groteski i tragizmu.
Polskie krytyczki, jak Anna Tatarska z Newsweeka, podkreślały, że Soderbergh uniknął pułapki prostej biografii, tworząc uniwersalną opowieść o cenie, jaką płaci się za życie w kłamstwie. Z kolei Kaja Kazimierowska na łamach Kultury Liberalnej zwracała uwagę na mistrzowskie połączenie kiczu z empatią wobec bohaterów. Tę reżyserską precyzję widać w każdym detalu. Soderbergh, znany ze swojej dyscypliny, zrealizował film w zaledwie 30 dni, a na planie wykorzystano nawet oryginalne fortepiany należące do Liberace. W obsadzie, obok brawurowych kreacji Douglasa i Damona, błyszczą też Rob Lowe, Dan Aykroyd i legendarna Debbie Reynolds w roli matki pianisty. Był to jeden z jej ostatnich występów na ekranie.
Dla społeczności LGBT Wielki Liberace to film niezwykle ważny. To nie tylko poruszający portret „closeted celebrity” i mechanizmów wyparcia, ale także jedna z pierwszych tak głośnych produkcji głównego nurtu, która pokazuje związek dwóch mężczyzn bez taryfy ulgowej – z namiętnością, zazdrością, intymnością i przemocą emocjonalną. Normalizuje queerową relację, traktując ją z powagą godną największych melodramatów. Jednocześnie film subtelnie, lecz wyraźnie, osadza finał tej historii w tragicznym kontekście początku epidemii AIDS, stając się świadectwem końca pewnej epoki. Dystrybuowany w Polsce przez Gutek Film, trafił do naszych kin 29 listopada 2013 roku, udowadniając, że historie „zbyt gejowskie” dla Hollywood są po prostu historiami ludzkimi.