„Wybitne studium intymności, które dzięki fenomenalnym ocenom krytyków i autentyczności stało się kamieniem milowym współczesnego kina queerowego."
„Wybitne studium intymności, które dzięki fenomenalnym ocenom krytyków i autentyczności stało się kamieniem milowym współczesnego kina queerowego."
Film Andrew Haigha opowiada o dwóch mężczyznach, których jednonocna przygoda przeradza się w intensywną, weekendową relację, naznaczoną widmem zbliżającego się wyjazdu jednego z nich.
Piątkowa noc w gejowskim klubie, przypadkowe spotkanie i wspólny powrót do domu. Dla Russella, cichego ratownika granego przez Toma Cullena, to miał być kolejny jednorazowy podryw. Wszystko zmienia się, gdy Glen (Chris New), bezczelny i wygadany artysta, zostaje na dłużej. Noc przeradza się w weekend pełen rozmów, seksu, narkotyków i nieoczekiwanej bliskości. Każda chwila jest jednak naznaczona świadomością końca – w niedzielę Glen na dwa lata wyjeżdża do Oregonu w USA, aby wziąć udział w kursie artystycznym. Ta perspektywa nadaje ich spotkaniu niezwykłą intensywność i sprawia, że proste gesty nabierają ogromnego znaczenia.
Zobacz recenzje filmu „Zupełnie inny weekend" na YouTube
Tę niezwykłą autentyczność reżyser, scenarzysta i montażysta Andrew Haigh osiągnął w niemal partyzanckich warunkach. Film, zrealizowany za skromne 120 tysięcy funtów, powstał w zaledwie 17 dni w październiku 2010 roku. Haigh celowo unikał Londynu, filmowej mekki, by osadzić akcję w bardziej prowincjonalnym Nottingham, co nadało historii szorstki, realistyczny sznyt. Za obiektywem stanęła urodzona w Gdyni operatorka Urszula Pontikos, której intymne kadry stały się jednym ze znaków rozpoznawczych filmu. Jej praca, skupiona na detalach i subtelnej grze światła, doskonale oddaje kruchą więź rodzącą się między bohaterami.
Reżyser postawił na surowy naturalizm, zachęcając aktorów do improwizacji. Tom Cullen wspominał, że scenariusz był często tylko punktem wyjścia, a najlepsze dialogi rodziły się spontanicznie na planie. Haigh filmował długimi, statycznymi ujęciami, rezygnując z klasycznego montażu „plan-kontrplan”, co pozwoliło na zbudowanie niemal dokumentalnego poczucia podglądania prawdziwego życia. Ta szczerość i dosłowność w pokazywaniu męskiej intymności sprawiła, że brytyjska komisja klasyfikacyjna (BBFC) przyznała filmowi kategorię wiekową „18”, co reżyser skrytykował, uznając decyzję za przejaw niezrozumienia jego artystycznych intencji.
Efekt zachwycił krytyków i festiwalową publiczność. Zupełnie inny weekend zdobył Nagrodę Publiczności na festiwalu SXSW, główną nagrodę na Outfest w Los Angeles, a w Polsce był pokazywany w sekcji „Odkrycia” na 27. Warszawskim Festiwalu Filmowym. Krytycy na całym świecie chwalili film za jego wrażliwość i uniwersalizm. Legendarny Roger Ebert nazwał go „inteligentnym i wnikliwym”, a na portalu Rotten Tomatoes obraz utrzymuje imponujący wynik 95% pozytywnych recenzji. Ostatecznym potwierdzeniem statusu dzieła stało się wydanie go w prestiżowej serii Criterion Collection, co rezerwowane jest dla najważniejszych filmów w historii kina.
Jednak siła Zupełnie innego weekendu tkwi przede wszystkim w tym, jak rewolucyjnie podszedł on do opowiadania o gejowskim doświadczeniu. Andrew Haigh świadomie odrzucił ograny schemat filmu o „wychodzeniu z szafy”. Jego bohaterowie są pewni swojej tożsamości, a ich dramaturgia wynika z czegoś innego: ze zderzenia dwóch odmiennych postaw wobec świata. Russell pragnie asymilacji i spokoju, Glen zaś kontestuje heteronormatywne zasady. Film subtelnie pokazuje, jak ten wewnętrzny spór i codzienna, mikroagresywna homofobia wpływają na ich lęk przed okazywaniem uczuć w przestrzeni publicznej. To opowieść nie o walce o akceptację, ale o trudach budowania relacji w świecie, który wciąż patrzy.