„Solidny brytyjski dramat telewizyjny o ciężkiej tematyce, doceniony przez widzów, choć krytycy wytykają nierówną grę aktorską i scenariuszowe potknięcia."
„Solidny brytyjski dramat telewizyjny o ciężkiej tematyce, doceniony przez widzów, choć krytycy wytykają nierówną grę aktorską i scenariuszowe potknięcia."
Pięć splecionych historii gejów z południowego Londynu, rozgrywających się w ciągu trzydziestu sześciu godzin — mozaikowy dramat społeczny Adriana Shergolda według scenariusza Kevina Elyota, zainspirowany homofobicznym morderstwem na Clapham Common.
Akcja Clapham Junction rozgrywa się w ciągu trzydziestu sześciu gorących godzin w południowym Londynie, w dzielnicy, która dla wielu brytyjskich gejów ma znaczenie zarówno towarzyskie, jak i symboliczne. Reżyser Adrian Shergold i scenarzysta Kevin Elyot splatają pięć równoległych historii: nastoletniego Theo, który nieśmiało obserwuje swojego sąsiada; scenarzysty Robina, którego projekt o tematyce gejowskiej zostaje odrzucony przez producenta; pary właśnie celebrującej civil partnership; mężczyzny szukającego anonimowego kontaktu na Clapham Common; oraz bohaterów wplątanych w sieć flirtów, zdrad i drobnych okrucieństw. Codzienność, pożądanie i lęk przeplatają się tu z napięciem, które narasta wraz z upływem doby.
Zobacz recenzję filmu „Clapham Junction" na YouTube
Film powstał dla Channel 4 jako część cyklu upamiętniającego czterdziestą rocznicę dekryminalizacji homoseksualizmu w Anglii i Walii. To kontekst kluczowy, bo Elyot nie napisał laurki ku czci postępu — przeciwnie, zadał pytanie, czy równość prawna faktycznie zamyka rozdział wykluczenia. Bezpośrednią inspiracją była brutalna napaść na Jody’ego Dobrowskiego, zamordowanego na Clapham Common w październiku 2005 roku. To zdarzenie kładzie się cieniem na całej narracji, choć Elyot nie ilustruje go wprost, a raczej buduje wokół niego atmosferę niepokoju i społecznego rozliczenia.
Formalnym pomysłem jest właśnie ten ciasny przedział czasu — trzydzieści sześć godzin, w których pozornie odrębne wątki zaczynają na siebie zachodzić. Sama nazwa Clapham Junction, jednego z najbardziej ruchliwych węzłów kolejowych Londynu, działa tu jak metafora: ludzie mijają się, krzyżują, czasem zderzają, a tory ich życia biegną w nieoczywistych kierunkach. W obsadzie znaleźli się między innymi Rupert Graves, Luke Treadaway, Paul Nicholls, James Wilby i Samantha Bond — zestaw nazwisk, który sam w sobie sygnalizuje ambicje produkcji.
Odbiór był wyraźnie spolaryzowany. Krytycy chwalili film za odwagę i inteligencję — pojawiały się określenia „haunting”, „disquieting”, „intelligent and thought-provoking”. Derek Winnert opisał go jako prowokacyjny i dobrze pomyślany, choć niełatwy. Inne głosy zarzucały mu powierzchowność, klisze i nadmierną brutalność, a część widzowni LGBT odebrała obraz jako zbyt ponury portret środowiska, niemal odtwarzający stereotypy. Widzowie ocenili go umiarkowanie ciepło — 7,2 na IMDb, 6,9 na FilmAffinity. Wielkich nagród festiwalowych nie było, ale sam fakt emisji w jubileuszowej ramówce Channel 4 nadał mu rangę wypowiedzi programowej.
Z dzisiejszej perspektywy Clapham Junction czyta się jako film, który celowo psuje samopoczucie. Elyot nie szuka pojednawczego tonu — pokazuje gejów jako ludzi pełnych sprzeczności, czasem okrutnych wobec siebie nawzajem, uwikłanych we wstyd, pożądanie i kompromisy. Właśnie ta odmowa idealizacji wywołała największe spory, ale też zapewniła filmowi miejsce w pamięci brytyjskiego kina LGBT. To dramat o tym, że dekryminalizacja i civil partnership nie kasują strachu — i że tory, na których stoi społeczność, wciąż się rozjeżdżają.
FILM | dramat Tár USA, 2022