„Olśniewający debiut dwudziestoletniego Xaviera Dolana - 20-latka, który otworzył nowy rozdział kina LGBT."
„Olśniewający debiut dwudziestoletniego Xaviera Dolana - 20-latka, który otworzył nowy rozdział kina LGBT."
Szesnastoletni Hubert toczy wyniszczającą wojnę z matką, jednocześnie przeżywając pierwszą miłość z kolegą ze szkoły — autobiograficzny debiut Xaviera Dolana, nakręcony, gdy reżyser miał dziewiętnaście lat, to gorączkowy dramat o dorastaniu, wstydzie i toksycznej bliskości.
Szesnastoletni Hubert Minel żyje w stanie permanentnej wojny domowej. Matka Chantale doprowadza go do furii samym sposobem jedzenia tosta, wzorkami na sweterku, naiwnymi pytaniami. Hubert się jej wstydzi, krzyczy na nią, kłamie — i równocześnie rozpaczliwie potrzebuje, żeby go zrozumiała. Po rozwodzie rodziców zostali sami w mieszkaniu pełnym pretensji, a on właśnie odkrywa swoją seksualność i wchodzi w pierwszą poważną relację z kolegą ze szkoły, Antoninem. Kiedy matka decyduje się wysłać go do szkoły z internatem, konflikt rozkręca się na dobre. To film o miłości tak gęstej, że dusi obie strony.
Zobacz recenzje filmu „Zabiłem moją matkę" na YouTube
Zabiłem moją matkę powstał, gdy Xavier Dolan miał dziewiętnaście lat — napisał scenariusz jako nastolatek, wyreżyserował, zagrał główną rolę i włożył w produkcję własne oszczędności. Quebecki debiut jest jawnie autobiograficzny, co reżyser przyznawał w wywiadach bez owijania w bawełnę. Rolę matki dostała Anne Dorval, która stworzyła kreację balansującą między groteską a rozdzierającym smutkiem — i od tego filmu została stałą muzą Dolana, wracając u niego w Mommy i Wyśnionym życiu Laurence’a.
W Cannes 2009 film trafił do sekcji Quinzaine des Réalisateurs i zgarnął tam trzy nagrody: Art Cinema Award, Prix Regards Jeunes oraz nagrodę SACD. Branża natychmiast okrzyknęła Dolana cudownym dzieckiem kina francuskojęzycznego, a Kanada wysłała Zabiłem moją matkę jako swojego kandydata do Oscara w kategorii filmu nieanglojęzycznego. Krytyczki i krytycy chwalili intensywność, autorską energię, wyrazistą kolorystykę i sposób, w jaki młody reżyser używa muzyki jako emocjonalnego paliwa. Pojawiały się też głosy, że film bywa przerysowany i zanadto demonstracyjny — ale nawet sceptykom trudno było odmówić mu szczerości.
Wątek queerowy nie jest tu tematem do rozgryzienia, tylko częścią pejzażu. Hubert jest gejem, kocha Antonina, sypia z nim, kłóci się z nim — i nikt nie robi z tego dramatu coming outowego w klasycznym sensie. Dolan opowiada raczej o wstydzie klasowym, o niemożności porozumienia z najbliższą osobą, o tym, jak gniew bywa formą czułości. W tamtym momencie taki portret nastoletniej queerowej tożsamości — bez idealizacji, z autodestrukcją i jednoczesnym głodem bliskości — był rzadkością. Film zapowiedział też wszystko, co stało się znakiem firmowym reżysera: matkę jako figurę centralną, estetyzację afektu, napięcie między pragnieniem a odrzuceniem.
Dziś Zabiłem moją matkę ogląda się jak kamień milowy queerowego kina XXI wieku — manifest dziewiętnastolatka, który nie czekał na pozwolenie. Maksymalna ocena nie jest tu kurtuazją wobec młodego autora, tylko uznaniem dla filmu, który zmienił rozmowę o tym, jak można pokazywać queerową młodość: gniewną, czułą, niewygodną i bardzo żywą.
FILM | dramat Tár USA, 2022
Poza tym genialny slang quebecański, uwielbiam ♥
Może i banalna historia o dorastaniu, ale jak wspaniale opowiedziana!
Dostaje się tyle szacunku ile samemu się go daje, matka była okropna po prostu, jej zachowanie względem niego, przekręcanie wszystkiego, brak akceptacji tego jaki jest jej własny syn .
Film świetnie ukazuje relacje jakie mają często miejsce w rzeczywistości.
Godny obejrzenia.