„Chaotyczna adaptacja prozy Irvinga, która mimo gwiazdorskiej obsady gubi emocjonalny ciężar i spójność tonacji, budząc konsternację zamiast zachwytu."
„Chaotyczna adaptacja prozy Irvinga, która mimo gwiazdorskiej obsady gubi emocjonalny ciężar i spójność tonacji, budząc konsternację zamiast zachwytu."
CDA Premium W adaptacji powieści Johna Irvinga ekscentryczna rodzina Berrych podąża za marzeniem ojca o prowadzeniu hoteli. Ich podróż z Ameryki do Wiednia staje się karuzelą absurdalnych, mrocznych i wzruszających wydarzeń, które na zawsze odmienią ich życie.
Opowieść o rodzinie Berrych, której narratorem jest jeden z synów, John, to prawdziwa karuzela zdarzeń, w której śmiech miesza się z tragedią, a absurd goni za wzruszeniem. Wszystko zaczyna się od marzenia głowy rodziny, Wina (Beau Bridges), by prowadzić własny hotel. Jego determinacja rzuca całą, niezwykle ekscentryczną rodzinę w wir przygód, najpierw w Nowej Anglii, a później w Wiedniu. Dzieci dorastają w atmosferze chaosu, pierwszej miłości, rodzinnych obsesji i mrocznych tajemnic, które czają się tuż pod powierzchnią pozornie idyllicznego życia. Ich losy splatają się z postaciami równie dziwacznymi jak one same – od radykalnych aktywistek po kobietę, która z własnego wyboru żyje w kostiumie niedźwiedzia.
Zobacz recenzje filmu „Hotel New Hampshire" na YouTube
Na ekranie tę niezwykłą rodzinę sportretowała plejada młodych gwiazd, na czele z Jodie Foster i Robem Lowe. Ten ostatni stworzył jedną ze swoich wczesnych, zapadających w pamięć kreacji, choć początkowo rolę Johna miał zagrać Tim Hutton. Sama produkcja filmu była równie burzliwa jak losy jego bohaterek i bohaterów. Reżyser i scenarzysta Tony Richardson musiał zmierzyć się z poważnymi problemami finansowymi, a projekt kilkukrotnie stawał na krawędzi upadku. Ostatecznie zdjęcia do filmu, będącego koprodukcją Wielkiej Brytanii, Kanady i USA, powstały głównie w kanadyjskim Quebecu. Historyczny Hotel Tadoussac posłużył za tytułowy Hotel New Hampshire, dodając opowieści autentycznego, nieco melancholijnego klimatu.
Ta gatunkowa wolta, balansująca na granicy groteski i dramatu, podzieliła krytyczki i krytyków. Po premierze 9 marca 1984 roku magazyn Variety chwalił film za udane przeniesienie na ekran „dziwacznej, makabrycznie fantazyjnej” tonacji powieści Johna Irvinga. Z drugiej strony recenzentka The New York Times uznała obraz za „wyczerpujący” i pozbawiony emocjonalnej kotwicy. Ta polaryzacja odbiła się w wynikach – na portalu Metacritic film uzyskał notę 53/100, ale na Rotten Tomatoes zebrał 62% pozytywnych opinii. W Polsce, gdzie zyskał status dzieła kultowego, użytkowniczki i użytkownicy portalu Filmweb ocenili go na solidne 6,8/10. Mimo wszystko, dystrybuowany przez Orion Pictures film nie odniósł sukcesu finansowego, ledwo zwracając swój budżet w amerykańskim box office.
Nietypowej atmosferze filmu miała pierwotnie towarzyszyć muzyka zespołu Queen. Legendarna grupa przygotowała materiał na całą ścieżkę dźwiękową, jednak reżyser ostatecznie z niego zrezygnował na rzecz kompozycji klasycznych. W efekcie żaden z utworów Queen nie znalazł się w filmie. Jeden z nich, napisany przez Freddiego Mercury’ego Keep Passing the Open Windows, trafił później na album zespołu The Works. Tytuł piosenki nie jest przypadkowy – to nawiązanie do kluczowego dla fabuły motta o wytrwałości i niepoddawaniu się rozpaczy, które niczym klamra spina całą opowieść. Równie bezkompromisowe podejście do trudnych tematów filmu wykazała Jodie Foster, która grając jedną z najtrudniejszych ról w swojej karierze, postawiła twórcom twardy warunek: odmówiła rozebrania się w brutalnej scenie gwałtu.
Dla widzek i widzów LGBT Hotel New Hampshire to pozycja szczególnie interesująca, choć niepozbawiona problematycznych wątków. Film wprost przedstawia queerowe postacie: Frank (Paul McCrane) otwarcie mówi o swoim homoseksualizmie, a Susie (Nastassja Kinski), kobieta w kostiumie niedźwiedzia, jest postacią biseksualną. Sam reżyser, Tony Richardson, miał już na koncie jedne z pierwszych empatycznych portretów gejowskich postaci w kinie brytyjskim, jak choćby w Smaku miodu. Jednak współczesne spojrzenie na film każe zwrócić uwagę na problematyczne łączenie tożsamości queerowej z traumą, zwłaszcza w kontekście postaci kobiecych. Mimo to, Hotel New Hampshire pozostaje odważnym, bezkompromisowym i fascynującym portretem rodziny, która na przekór wszystkiemu próbuje przetrwać w świecie, który ani na chwilę nie zwalnia tempa.