„Solidna komedia oparta na faktach, która dzięki brawurowym rolom Carreya i McGregora zyskała status kultowej pozycji w kinie queerowym."
„Solidna komedia oparta na faktach, która dzięki brawurowym rolom Carreya i McGregora zyskała status kultowej pozycji w kinie queerowym."
CDA Premium
Rakuten TV
Pilot WP
Rakuten TV
Pilot WP Jim Carrey wciela się w postać Stevena Russella, genialnego oszusta, który po zakochaniu się w koledze z celi, Phillipie Morrisie (Ewan McGregor**), jest gotów na najbardziej brawurowe przekręty i ucieczki, by być razem z ukochanym. Ta oparta na faktach, przewrotna opowieść łączy w sobie kryminał, romans i czarną komedię.
Steven Russell, w tej roli brawurowy Jim Carrey, ma wszystko, czego można chcieć od życia na amerykańskich przedmieściach: przykładną żonę, Debbie (w tej roli Leslie Mann), pracę w policji i regularne wizyty w kościele. Jeden wypadek samochodowy wywraca jednak ten uporządkowany świat do góry nogami. Steven postanawia żyć w zgodzie ze sobą jako zdeklarowany gej, a swój ekstrawagancki styl życia finansuje serią coraz bardziej zuchwałych oszustw. Kiedy w końcu trafia za kratki, w więziennej bibliotece poznaje miłość swojego życia – wrażliwego i spokojnego Phillipa Morrisa, granego przez Ewana McGregora. Od tej pory każde jego działanie, każdy przekręt i każda spektakularna ucieczka z więzienia będą podyktowane jednym celem: być razem z Phillipem, za wszelką cenę.
Zobacz recenzje filmu „I Love You Phillip Morris" na YouTube
Ta nieprawdopodobna historia wydarzyła się naprawdę, a jej bohaterem był Steven Jay Russell, którego losy opisał w książce I Love You Phillip Morris: A True Story of Life, Love, and Prison Breaks dziennikarz Steve McVicker. Za kamerą stanął reżyserski duet Glenn Ficarra i John Requa, dla których był to pełnometrażowy debiut, od razu doceniony nominacją do nagrody Gotham Independent Film Awards w kategorii Breakthrough Director. Twórcy zręcznie połączyli elementy czarnej komedii, filmu o genialnym oszuście i wzruszającego romansu, tworząc opowieść, która wymyka się łatwym klasyfikacjom. Produkcja, zrealizowana za budżet około 15 milionów dolarów, zarobiła na świecie ponad 20 milionów, choć jej droga na ekrany, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, była wyboista.
Obsadzenie w rolach pary gejów dwóch heteroseksualnych gwiazd wielkiego formatu było odważnym posunięciem, które jednak przyczyniło się do problemów z dystrybucją. Amerykańskie studia filmowe długo wahały się z wprowadzeniem filmu do kin, obawiając się rzekomo zbyt odważnych scen erotycznych. Trudności pojawiały się nawet na planie – część zdjęć kręcono w prawdziwym więzieniu Louisiana State Penitentiary, jednak najbardziej intymne sceny między bohaterami zrealizowano już poza jego murami, by uniknąć konfliktu z konserwatywną administracją placówki. Ostatecznie film trafił do amerykańskiej dystrybucji z opóźnieniem, a we Włoszech wybuchł skandal, gdy lokalna dystrybutorka, firma Lucky Red, została oskarżona o celowe marginalizowanie wątku homoseksualnego w materiałach promocyjnych, by przyciągnąć do kin bardziej konserwatywną publiczność.
Mimo tych kontrowersji, film spotkał się z ciepłym przyjęciem krytyki. Na portalu Rotten Tomatoes zebrał 71% pozytywnych recenzji, a w podsumowaniu chwalono go za „słodki, zabawny ton” i jedną z najlepszych ról w karierze Jima Carreya. Polskie recenzentki i recenzenci byli bardziej podzieleni. Marcin Pietrzyk z portalu Filmweb pisał, że to klasyczna komedia z Carreyem, która nie epatuje skandalem, podczas gdy recenzentka Rzeczpospolitej krytykowała scenariusz jako „zlepek anegdot”. Film zdobył jednak ważne wyróżnienia, w tym nominację do nagrody Amerykańskiej Gildii Scenarzystów za najlepszy scenariusz adaptowany oraz prestiżową nominację do nagrody GLAAD Media Award dla najlepszego filmu w dystrybucji limitowanej, przyznawanej przez organizację walczącą o prawa osób LGBT w mediach.
Uznanie ze strony organizacji GLAAD nie było przypadkowe. I Love You Phillip Morris to jeden z nielicznych filmów głównego nurtu, w którym relacja jednopłciowa nie jest wątkiem pobocznym, ale sercem i motorem całej fabuły. To miłość popycha Stevena do działania i to dla niej łamie wszelkie zasady. Film, choć utrzymany w lekkiej tonacji, nie unika też trudniejszych tematów, subtelnie wplatając w historię wątek epidemii HIV/AIDS, który nadaje całości historycznego kontekstu. Wisienką na torcie jest cameo samego Stevena Russella, który w jednej z końcowych scen sądowych pojawia się na chwilę w roli prawnika, składając tym samym hołd własnej, niezwykłej historii.
tylko ostrożnie !!
osobiście - polecam