„Kameralny francuski dramat telewizyjny, który zdobył serca widzów autentycznym ujęciem coming outu i ciepłą, pozbawioną klisz narracją."
„Kameralny francuski dramat telewizyjny, który zdobył serca widzów autentycznym ujęciem coming outu i ciepłą, pozbawioną klisz narracją."
Francusko-belgijski dramat telewizyjny Christiana Faure'a Juste une question d'amour z 2000 roku to subtelna, kameralna historia młodego studenta rozdartego między rodzącą się miłością do starszego mężczyzny a strachem przed reakcją konserwatywnej rodziny z Normandii.
Młody student agronomii Laurent (Cyrille Thouvenin) mieszka z najlepszą przyjaciółką Carole (Caroline Veyt) i nosi w sobie ciężar, którego nie potrafi zrzucić. Niedawno stracił kuzyna Marca, wyrzuconego z domu po ujawnieniu homoseksualności i zmarłego na zapalenie wątroby. Wstrząśnięty rodzinnym dramatem, Laurent boi się powtórki własnego scenariusza wobec konserwatywnych rodziców z Normandii.
Wszystko komplikuje się, gdy Laurent poznaje Cédrica (Stéphan Guérin-Tillié), starszego naukowca zafascynowanego botaniką, otwarcie żyjącego ze swoją orientacją i mającego za sobą własną drogę do akceptacji bliskich. Między mężczyznami rodzi się uczucie, ale Laurent — bojąc się utraty rodziny — proponuje pewien układ. Chłopak balansuje między miłością, przyjaźnią z Carole a presją tradycyjnego domu, gdzie każda wizyta staje się próbą odwagi. Juste une question d'amour to kameralna opowieść o tym, ile kosztuje milczenie i ile — prawda.
Nie masz pojęcia, moja Michalino, jak wielką rolę odegrał w moim życiu gest ujęcia za rękę. Mnie ujęcia. Jak on się przez to całe moje życie przeplatał, jak powracał w najniezwyklejszych momentach. Mężczyzna, który chwyta mnie za rękę i gdzieś prowadzi.
Historia ładnie nakręcona, nie przynudza, nie przy krótka, nie za długa. Krytykiem znawcą nie jestem więc ogólnie powiem że film mi się podobał i gra aktorów też. Wydawać by się mogło, że oddźwięk filmu jest... a nie nie za wiele szczegółów być nie może. Polecam do obejrzenia! :)
i wiele innych o tematyce gay