„Film zebrał druzgocące recenzje krytyków i podzielił widzów, choć polska publiczność ocenia go nieco łaskawiej niż zachodnia prasa"
„Film zebrał druzgocące recenzje krytyków i podzielił widzów, choć polska publiczność ocenia go nieco łaskawiej niż zachodnia prasa"
Apple TV Store
Apple TV Store Popiołki to brytyjsko-hiszpański dramat biograficzny o burzliwej, namiętnej i niemożliwej do spełnienia relacji między młodym Salvadorem Dalím a poetą Federiciem Garcíą Lorcą w środowisku madryckiej awangardy lat dwudziestych XX wieku.
Rok 1922, Madryt. Osiemnastoletni Salvador Dalí (Robert Pattinson) przybywa do Residencia de Estudiantes — elitarnej uczelni artystycznej, będącej sercem hiszpańskiej awangardy. Tam nawiązuje bliską przyjaźń z poetą Federiciem Garcíą Lorcą (Javier Beltrán) oraz ambitnym filmowcem Luisem Buñuelem (Matthew McNulty). Trójka młodych artystów zanurza się w świecie eksperymentu, prowokacji i intelektualnych poszukiwań, jednak z czasem między Dalím a Lorcą rodzi się coś znacznie intensywniejszego niż koleżeńska zażyłość.
Zobacz recenzje filmu „Popiołki" na YouTube
Popiołki rozgrywają się na tle politycznie wrzącego Półwyspu Iberyjskiego lat dwudziestych i trzydziestych. Lorca — otwarcie zakochany w malarzu — napotyka na mur jego wewnętrznych zahamowań. Dalí, rozdarty między pożądaniem a niemożnością, spędza z poetą lato w Cadaqués, gdzie bliskość między nimi narasta do granic wytrzymałości. Buñuel, czujący się coraz bardziej odsunięty na margines tej relacji, wyjeżdża do Paryża. Wkrótce i Dalí trafia do stolicy Francji, gdzie u boku tajemniczej Gali (Arly Jover) zaczyna przemieniać się w kogoś zupełnie innego.
Może i wszystko nie jest prawdą, ale... to tylko interpretacja :)
Co do tego, czy film ma coś wspólnego z Salvadorem... Hm. Nie znam jego biografii i w sumie nie do końca mnie to obchodzi. Uważam, że historia była naprawdę ciekawa, dobrze pokazana i to mi wystarczy, żeby lubić ten film .:)
Być może film jest dobry, muzyka zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, ale ckliwość większości scen odpycha. Radziłbym traktować "Little Ashes" bardziej jako fabularyzowaną opowiastkę, niż dzieło niosące jakiekolwiek prawdy o tych postaciach. No i Pattinson wcielając się w rolę Salvadora zrobił z niego bardziej kretyna, niż ekscentryka, niestety.