„Wybitny debiut Toma Forda, łączący oszałamiającą estetykę z głębokim portretem żałoby, nagrodzony licznymi wyróżnieniami za genialną rolę Colina Firtha."
„Wybitny debiut Toma Forda, łączący oszałamiającą estetykę z głębokim portretem żałoby, nagrodzony licznymi wyróżnieniami za genialną rolę Colina Firtha."
Reżyserski debiut projektanta Toma Forda to historia jednego dnia z życia brytyjskiego profesora (nagrodzony za tę rolę Colin Firth), który po śmierci ukochanego partnera starannie planuje własne samobójstwo.
Los Angeles, 1962. Świat wciąż żyje echem niedawnego kryzysu kubańskiego, a profesor literatury George Falconer przeżywa własną, prywatną apokalipsę. Osiem miesięcy po tragicznej śmierci swojego partnera Jima, z którym spędził szesnaście lat, George postanawia, że ten dzień będzie jego ostatnim. Z pedantyczną precyzją przygotowuje scenariusz pożegnania z życiem, odkładając na biurko listy i rewolwer. W tle jego starannie zaplanowanych czynności przewijają się wspomnienia szczęśliwych chwil z ukochanym, a pozornie zwyczajne spotkania – z zafascynowanym nim studentem Kennym czy dawno niewidzianą przyjaciółką Charley – nabierają niezwykłej intensywności, stając się ostatnimi przystankami w jego podróży.
Zobacz recenzje filmu „Samotny mężczyzna" na YouTube
Ten wizualny majstersztyk to reżyserski debiut Toma Forda, słynnego projektanta mody, który przez lata kierował domami mody Gucci i Yves Saint Laurent. Jego wyczucie estetyki widać w każdym kadrze filmu, który zresztą sfinansował z własnej kieszeni. Ford osobiście zadbał o scenografię i kostiumy, tworząc perfekcyjny, wystylizowany świat lat 60. W główną rolę wcielił się Colin Firth, który pod okiem reżysera perfekcyjnie oddał elegancję i wewnętrzne pęknięcie swojego bohatera. Na ekranie partnerują mu zjawiskowa Julianne Moore jako neurotyczna Charley oraz Matthew Goode w roli zmarłego Jima. Nawet w epizodycznej roli Carlosa reżyser obsadził znanego ze świata mody modela, Jona Kortajarenę.
Ford, jako mistrz obrazu, opowiedział historię nie tylko słowami, ale i kolorem. Paleta barw w Samotnym mężczyźnie zmienia się w zależności od stanu emocjonalnego bohatera – przygaszone, niemal monochromatyczne sceny jego żałoby nagle eksplodują nasyconymi barwami w momentach, gdy George odnajduje przebłyski życia i piękna. Ten precyzyjny wizualny zabieg zrealizowano w trakcie zdjęć trwających zaledwie 21 dni, co świadczy o niezwykłej dyscyplinie produkcyjnej. Całość dopełnia hipnotyzująca muzyka skomponowana przez Polaka, Abla Korzeniowskiego, we współpracy z Shigeru Umebayashim. Film zachwycił krytyczki i krytyków już na premierze podczas festiwalu w Wenecji, gdzie otrzymał siedmiominutową owację na stojąco, a rola Firtha przyniosła mu deszcz nagród, w tym Puchar Volpi dla najlepszego aktora i nominację do Oscara.
Jednak Samotny mężczyzna to coś więcej niż tylko estetyczna perełka. To przede wszystkim poruszający i niezwykle ważny portret gejowskiej miłości i żałoby w czasach, gdy homoseksualizm był tematem tabu. Akcja filmu, osadzona przed rewolucją Stonewall, doskonale ukazuje opresję niewidzialności. George musi ukrywać prawdziwą naturę swojej straty, przeżywając żałobę w samotności, pozbawiony prawa do publicznego smutku zarezerwowanego dla heteroseksualnych małżeństw. Kluczowa staje się scena wykładu, w której mówi o „niewidzialnych mniejszościach”, które budzą lęk właśnie dlatego, że nie stanowią widocznego zagrożenia. Adaptując powieść Christophera Isherwooda, Ford oczyścił relację George'a i Jima z niejednoznaczności, przedstawiając ją jako pełen czułości, monogamiczny związek. Dzięki temu Samotny mężczyzna stał się jednym z najważniejszych obrazów kina queer, pokazującym miłość i stratę w sposób uniwersalny, a zarazem głęboko osadzony w historii walki o widzialność osób LGBT.
FILM | dramat Tár USA, 2022
chciałabym tylko napisać, że zakończenie mnie zaskoczyło... ale to pozostawiam widzom :)
dużo tu rozmów o tym co ważne erotyki troszkę. tylko nie w postaci seksu. spojrzenia na oczy na usta wygladają jakby to bohater się nimi zachwycał. do tego lubię stonowanego nieco sztywnego Firth'a.
normalnie nie lubię filmów typu "on zostawić ktoś płacze i napotyka miłość" przy akompaniamencie smętnych rozmów, ale ten film ma cos w sobie.