„Mimo gwiazdorskiej obsady, film razi brakiem chemii i chaotycznym scenariuszem, co potwierdzają fatalne recenzje krytyków oraz niska średnia widzów."
„Mimo gwiazdorskiej obsady, film razi brakiem chemii i chaotycznym scenariuszem, co potwierdzają fatalne recenzje krytyków oraz niska średnia widzów."
Najlepsi przyjaciele - heteroseksualna instruktorka jogi i architekt gej - po wspólnej nocy decydują się razem wychować dziecko. Opowieść Johna Schlesingera śledzi losy ich nietypowej rodziny, której fundamenty zostają wystawione na próbę, gdy w życiu kobiety pojawia się nowy mężczyzna.
Abbie i Robert to przyjaciele od serca. Ona, instruktorka jogi, ma pecha do mężczyzn. On, wzięty architekt krajobrazu, również nie może znaleźć szczęścia w miłości, tyle że z innymi mężczyznami. Łączy ich wszystko poza orientacją, ale po jednej suto zakrapianej imprezie lądują w łóżku, a owocem tej nocy jest ciąża. Madonna i Rupert Everett wcielają się w parę, która postanawia stworzyć własny model rodziny – wychować dziecko wspólnie, jako platoniczni partnerzy. Przez kilka lat ich układ wydaje się niemal idealny, dając synowi ciepły i kochający dom.
Zobacz recenzje filmu „Układ prawie idealny" na YouTube
Ta sielanka nie trwa jednak wiecznie. Gdy w życiu Abbie pojawia się nowy partner, wizja tradycyjnej, heteroseksualnej rodziny zaczyna kusić, zagrażając dotychczasowej umowie. To, co zaczynało się jak lekka komedia omyłek, w drugiej połowie filmu zmienia ton, przeistaczając się w gorzki dramat sądowy o prawa do opieki nad dzieckiem. Za kamerą stanął John Schlesinger, dla którego Układ prawie idealny okazał się ostatnim filmem kinowym. Reżyser, który dekady wcześniej odważnie eksplorował tematykę homoseksualną w dziełach takich jak Ta przeklęta niedziela, tym razem sięgnął po scenariusz Toma Ropelewskiego, by połączyć opowieść o nowoczesnej rodzinie z klasycznym melodramatem.
Film od początku był skrojony pod gwiazdy. Madonna i Rupert Everett byli wówczas medialną parą przyjaciół, a ich ekranowy duet miał być magnesem dla widowni. Produkcję mocno wspierała też ścieżka dźwiękowa, z której pochodzi słynny cover piosenki American Pie w wykonaniu królowej popu – utwór, który dla wielu stał się znacznie bardziej rozpoznawalny niż sam film. Niestety, ani znane nazwiska, ani chwytliwy singiel nie uratowały produkcji przed negatywnymi recenzjami. Krytycy, których opinie agreguje serwis Rotten Tomatoes, przyznali filmowi zaledwie 13% pozytywnych recenzji, zarzucając scenariuszowi sztuczność, a gwieździe, jak pisał David Ansen z „Newsweeka”, brak ekranowej magii w duecie z Everettem.
W Polsce odbiór był równie chłodny, o czym świadczy bardzo niska ocena na portalu Filmweb. W komentarzach punktowano naiwność fabuły i gwałtowną zmianę nastroju. Film nie zdobył żadnych prestiżowych nagród, za to zapisał się w historii Złotych Malin. Madonna otrzymała statuetkę dla najgorszej aktorki, a sam obraz był nominowany w sumie w pięciu kategoriach, w tym za najgorszy film i reżyserię, co przypieczętowało wizerunek jej nieudanych aktorskich prób z przełomu wieków. Co ciekawe, Układ prawie idealny trafia też czasem na publicystyczne listy najgorszych filmów o tematyce LGBT, nie ze względu na homofobię, lecz przez zmarnowany potencjał i fabularne rozwiązania, które rozczarowały queerową publiczność.
Mimo artystycznej porażki, Układ prawie idealny zapisał się w historii kina queerowego jako jedna z pierwszych mainstreamowych produkcji, gdzie gej nie jest tylko dowcipnym dodatkiem, ale pełnoprawnym bohaterem i ojcem walczącym o swoje dziecko. Amerykańska prasa podkreślała, że był to rzadki przypadek filmu z budżetem wynoszącym 25 milionów dolarów, którego fabuła kręci się wokół homoseksualnego protagonisty. Z jednej strony, to ważny krok w stronę normalizacji tęczowego rodzicielstwa. Z drugiej, finał opowieści pozostawia gorzki posmak, sugerując, że system prawny i społeczny wciąż faworyzuje tradycyjny model rodziny, a próba stworzenia czegoś „innego” musi skończyć się bolesnym kompromisem. To właśnie ta ambiwalencja sprawia, że film Schlesingera, choć nieudany, pozostaje fascynującym świadectwem swoich czasów.
Jestem wielkim fanem Madonny i dlatego właśnie obejrzałem ten film. Urzekła mnie jednak przedstawiona w filmie historia, nie Madonna ;]
*pogrzeb
*ojciec przychodzi do Roberta i daje mu czek :)
Jednak pomimo tych wielu, wielu, wielu zastrzeżeń (dość istotnych i poważnych) film można obejrzeć... (bynajmniej się nie nudziłem, a nawet ta sentymentalna bajka mnie... poruszyła... :-)
Film ten jest dostępny w wideotekach. Być może można go kupić u jego dystrybutora Solopan: www.solopan.com.