„Wysoko oceniony przez krytyków dramat Altmana, który mimo teatralnej formy zachwyca surowym realizmem i nagrodzoną w Wenecji obsadą."
„Wysoko oceniony przez krytyków dramat Altmana, który mimo teatralnej formy zachwyca surowym realizmem i nagrodzoną w Wenecji obsadą."
Streamers Roberta Altmana to kameralny dramat psychologiczny o czterech żołnierzach czekających w koszarach na wysłanie do Wietnamu, gdzie narastające napięcia rasowe, klasowe i seksualne zmierzają nieuchronnie ku eksplozji.
Rok 1965, koszary w Wirginii. Czterech młodych żołnierzy czeka na rozkaz wyjazdu do Wietnamu, a napięcie rośnie z każdą godziną spędzoną w ciasnych barakach. Billy to konserwatywny chłopak z Midwestu, Roger — spokojny czarnoskóry z klasy średniej, Carlyle — agresywny i nieprzewidywalny, a Richie — otwarcie efeminowany gej z Nowego Jorku, który zdaje się nie przejmować tym, co myślą o nim inni. Do tej mieszanki dochodzą dwaj chronicznie pijani sierżanci, którzy zamiast stabilizować sytuację, tylko ją podsycają. Robert Altman zamknął całą tę historię niemal wyłącznie w jednym pomieszczeniu — i właśnie ta klaustrofobia robi tu robotę.
Streamers (w Polsce dystrybuowany jako Na granicy wolności) to adaptacja sztuki Davida Rabe'a z 1976 roku — weterana Wietnamu, który napisał scenariusz na podstawie własnych doświadczeń. Altman, sam były wojskowy, podchodził do materiału z podobną nieufnością wobec militarystycznej machiny. Zdjęcia realizował Pierre Mignot. Film miał premierę 5 września 1983 roku na Festiwalu Filmowym w Wenecji, następnie trafił na Toronto International Film Festival, a do amerykańskich kin wszedł 14 października 1983 roku. W obsadzie znaleźli się Matthew Modine, Mitchell Lichtenstein, David Alan Grier i Michael Wright — wszyscy wtedy praktycznie nieznani. Film otwiera i zamyka defilada we mgle, symbol rozmycia indywidualności w wojskowej maszynerii. Tytułowe „streamers" to z kolei żołnierski slang na skoczka, któremu nie otworzył się spadochron — leci jak nóż prosto w ziemię.
Na Festiwalu Filmowym w Wenecji w 1983 roku cały zespół aktorski odebrał nagrodę za najlepszą rolę męską — rzadki gest wobec zbiorowej kreacji. Krytycy chwalili film za napięcie i odwagę, choć część zarzucała mu monotonię — dwie godziny w barakach to jednak wymagający seans. W kinach film przepadł bez echa, przygnieciony przez Flashdance i Powrót Jedi. Dziś uchodzi za pozycję kultową wśród fanów Altmana i miłośniczek slow-burnerów. Na DVD w Ameryce Północnej trafił dopiero w 2010 roku.
Dla społeczności LGBT Streamers ma znaczenie szczególne. Richie w wykonaniu Lichtensteina to jedna z pierwszych złożonych, niestereotypowych postaci gejowskich w mainstreamowym Hollywood — nie ofiara, nie komediowy margines, ale człowiek ze swoją dynamiką i sprawczością, który swoją obecnością wywraca spokój całej grupy. Film bez ogródek pokazuje homofobię jako integralną część wojskowej kultury, a seksualność staje się tu katalizatorem przemocy, nie jej tłem. Krytycy i krytyczki podkreślają, że Streamers wyprzedził debatę o polityce „don't ask, don't tell" o całą dekadę — i że jego diagnoza toksycznej męskości w mundurze nie straciła nic na aktualności.