„Niskobudżetowa produkcja niezależna, którą pogrążają amatorskie aktorstwo, słaba realizacja techniczna oraz bardzo niskie noty od nielicznych widzów TMDB."
„Niskobudżetowa produkcja niezależna, którą pogrążają amatorskie aktorstwo, słaba realizacja techniczna oraz bardzo niskie noty od nielicznych widzów TMDB."
Debiut reżyserski Jeffa Londona to historia dwóch nastolatków, których wakacyjna przyjaźń przeradza się w sekretny romans. Kiedy prawda wychodzi na jaw, idylliczny urlop zamienia się w konfrontację z głęboko skrywanymi rodzinnymi tajemnicami.
Słońce, plaża i beztroskie wakacje, które na zawsze odmienią życie dwóch rodzin. And Then Came Summer zabiera nas w sam środek lata, gdzie dwaj nastoletni chłopcy, grani przez Jessego Petricka i Matthew Montgomery'ego, nawiązują głęboką więź. To, co zaczyna się jako niewinna przyjaźń, szybko przeradza się w intymną relację, starannie skrywaną przed światem. Jeden z nich nosi jednak w sobie brzemię traumatycznej przeszłości – przymusowego pobytu w szpitalu psychiatrycznym, gdzie umieścili go bliscy, próbując „wyleczyć” go z homoseksualizmu. Kiedy sekret nowej relacji chłopców wychodzi na jaw, idylliczna atmosfera pryska jak bańka mydlana, a rodzinne konflikty i dawne demony powracają ze zdwojoną siłą.
Zobacz recenzję filmu „And Then Came Summer" na YouTube
Film jest drugim pełnometrażowym projektem niezależnego twórcy Jeffa Londona, który debiutował w 1998 roku filmem A Bedtime Story. Został on zrealizowany w niskobudżetowej estetyce typowej dla kina przełomu wieków. Zdjęcia kręcono w naturalnych, plażowych plenerach, co dodaje historii autentyczności i wakacyjnego klimatu. Mimo że produkcja jest na wskroś niezależna, w obsadzie udało się zebrać kilka ciekawych nazwisk, w tym Toma Lenka, znanego fankom i fanom serialu Buffy: Postrach wampirów. Reżyser postawił na surowy, naturalistyczny styl, by jak najwierniej oddać emocjonalne zmagania bohaterów w świecie, gdzie miłość między dwoma chłopakami wciąż stanowiła dla wielu rodzin temat tabu.
Mimo emocjonalnego ładunku, film spotkał się z mieszanym przyjęciem. Widzki i krytycy doceniali odważne podjęcie tematu pierwszej miłości i odkrywania seksualności w opresyjnym otoczeniu, ale jednocześnie wytykali produkcji warsztatowe niedociągnięcia. W recenzjach na portalu Letterboxd pojawiały się zarzuty o „sitcomowych krewnych”, „przerysowane monologi” i „irytującą ścieżkę dźwiękową”, które miały osłabiać siłę tej poruszającej opowieści. Choć materiały promocyjne określały film jako nagradzany – co wskazuje na wyróżnienia zdobyte na niszowych festiwalach kina niezależnego lub LGBT+ – nie przełożyło się to na uznanie w mainstreamie.
Mimo tych niedoskonałości, And Then Came Summer pozostaje ważnym głosem w historii kina queer. To jeden z wcześniejszych przykładów dramatu, który bezkompromisowo pokazuje, z czym wiązał się coming out na początku XXI wieku. Film porusza temat traumy związanej z przymusową hospitalizacją psychiatryczną i próbami „leczenia” homoseksualizmu, a także złożone reakcje rodzin – od zaprzeczenia i wrogości po powolną próbę akceptacji. Dla wielu osób ze społeczności LGBT+ historia ta stała się ważnym świadectwem walki o tożsamość i bolesnych konsekwencji, jakie niosło za sobą życie w zgodzie ze sobą w heteronormatywnym świecie.
Dziś film Jeffa Londona to pozycja raczej dla koneserek kina queer, które poszukują wczesnych, autentycznych portretów gejowskiej miłości. W Polsce produkcja nigdy nie trafiła do szerokiej dystrybucji kinowej i pozostaje znana głównie z obiegu festiwalowego. Można ją znaleźć między innymi w ofercie Vimeo oraz na fizycznych nośnikach DVD. Pozostaje przykładem kina niezależnego, które odważyło się opowiedzieć historię, na którą mainstream nie był jeszcze gotowy.
brunet18_(at)_o2.pl
Mogli też wybrać jakiś przystojniaków do głównych ról, ale na razie nie mogę się zdecydować czy to jest plus czy minus tego filmu ;-)
Scenariusz: pomysł prosty jak budowa dzidy bojowej: David z bratem i ojcem odwiedzają rodzinkę na prowincji (słowo-klucz niezbędny do zrozumienia sceny imprezy i obejrzenia jej _bez_ przesuwania). David się nudzi jakieś 10 sekund i pojawia się Seth. Potem jest romantycznie (i to JEST plus filmu) i kiedy już w końcu się całują, to zostaje nam 30 minut do końca filmu. Następnie akcja się rozwija. No, niestety: to jest film poprawny, nie zobaczycie "(nie)wiadomoczego", ok? Powiem jeszcze tak: kiedy David rozmawia z ojcem, ciśnie się komentarz: i kto tu jest Drama Queen?
No dobra, co było fajne: to, że film powstał i widać, że wszyscy się z tego cieszyli (i ich znajomi też).
Dałem ocenę 4. Autorom naprawdę zależało na zrobieniu fajnego filmu. Doceniam :-)