„Solidna komedia obyczajowa, która w pionierski sposób znormalizowała wizerunek gejów, choć dziś może wydawać się nieco zbyt ugrzeczniona."
„Solidna komedia obyczajowa, która w pionierski sposób znormalizowała wizerunek gejów, choć dziś może wydawać się nieco zbyt ugrzeczniona."
Apple TV Store
Apple TV Store Reżyserski debiut Grega Berlantiego to ciepła opowieść o grupie przyjaciół-gejów z West Hollywood, których codzienne perypetie miłosne, zawodowe i sportowe wystawia na próbę nieoczekiwany życiowy zakręt.
W słonecznym West Hollywood życie toczy się wokół miłości, pracy i niedzielnych meczów softballu. Dla Dennisa, Patricka, Cole’a i reszty zżytej paczki przyjaciół centrum wszechświata jest restauracja prowadzona przez ich mentora i dobrego ducha, Jacka. To on jest sponsorem ich amatorskiej drużyny sportowej, której nazwa – „Liga Złamanych Serc” (The Broken Hearts Club) – idealnie oddaje stan ducha większości zawodników. Młodzi mężczyźni wspierają się nawzajem w poszukiwaniu idealnego partnera, przeżywają rozstania, zmagają się z zawodową presją i próbują odnaleźć swoje miejsce w świecie. Ich codzienne rytuały i wzajemne przekomarzania zostają jednak wystawione na próbę, gdy w grupie dochodzi do tragedii, która zmusi wszystkich do przewartościowania tego, co w życiu najważniejsze.
Zobacz recenzje filmu „Liga złamanych serc" na YouTube
Ta autentyczność bije z ekranu nie bez powodu. Reżyser i scenarzysta Greg Berlanti oparł fabułę na losach własnych przyjaciół, tworząc niezwykle osobisty debiut pełnometrażowy. Na ekranie udało mu się zgromadzić obsadę, która dziś robi wrażenie. Mało kto wtedy przypuszczał, że z tej paczki wyrosną gwiazdy pokroju Timothy'ego Olyphanta czy Zacha Braffa. Obok nich pojawili się także Dean Cain, znany z roli Supermana, oraz weteran kina i teatru, nieodżałowany John Mahoney, który wcielił się w ojcowską postać Jacka. Film, zrealizowany za niewielkie pieniądze, nie stał się kasowym hitem, zarabiając na całym świecie zaledwie dwa miliony dolarów.
Swoją premierę Liga złamanych serc miała na prestiżowym festiwalu Sundance w 2000 roku, gdzie spotkała się z ciepłym przyjęciem. Krytyczki i krytycy docenili przede wszystkim świeżość i lekkość, z jaką Berlanti opowiadał o życiu gejów. Zamiast skupiać się na traumie coming outu czy epidemii AIDS, co było częstym motywem kina queerowego tamtych lat, reżyser postawił na uniwersalne tematy przyjaźni, miłości i straty. Chociaż film nie zdobył najważniejszych nagród, jego prawdziwe życie zaczęło się po premierze, gdy zyskał status dzieła kultowego w społeczności LGBTQ+ i stał się jednym z najważniejszych tytułów definiujących gejowskie kino początku XXI wieku.
To właśnie ta „normalność” sprawiła, że film tak mocno zapisał się w pamięci widowni. Berlanti pokazał, że gejowska męska przyjaźń może tworzyć „rodzinę z wyboru”, równie silną i ważną jak ta biologiczna. Jego bohaterowie nie są monolitem: jest wśród nich cyniczny student psychologii, naiwny nowicjusz, osiłek z obsesją na punkcie siłowni i charyzmatyczny aktor łamiący serca. W jednej ze scen Patrick (w tej roli Ben Weber) rozważa zostanie dawcą nasienia dla swojej siostry lesbijki i jej partnerki, co na tamte czasy było wątkiem niezwykle progresywnym. Liga złamanych serc udowodniła, że można zrobić mądry i zabawny film o gejach, który nie jest ani dramatem społecznym, ani komedią pomyłek, lecz po prostu ciepłą opowieścią o ludziach.
Dajcie znać na isaac_(at)_vp.pl
A film, w zasadzie tak jak w podtytule - A romantic comedy- wystarczy. Grają nieźli aktorzy, część zupełnie wbrew swemu emploi (Dean Cain - Superman z TV), wg mnie jedna z lepszych gay story.