„Wysokie noty krytyków i kultowa rola Christiny Ricci potwierdzają status jednej z najciekawszych, niepoprawnych politycznie komedii niezależnych lat dziewięćdziesiątych."
„Wysokie noty krytyków i kultowa rola Christiny Ricci potwierdzają status jednej z najciekawszych, niepoprawnych politycznie komedii niezależnych lat dziewięćdziesiątych."
Apple TV Store
Apple TV Store Szesnastoletnia manipulatorka wprowadza się do swojego przyrodniego brata-geja, po czym uwodzi jego partnera i ucieka z nim, wywołując lawinę zdarzeń w tej ostrej jak brzytwa komedii Dona Roosa.
Są filmy, które wchodzą do pokoju jak granat rzucony na spokojne przyjęcie. Taki jest właśnie Półświatki z 1998 roku. Poznajcie Dedee Truitt, szesnastoletnią manipulatorkę o niewinnym spojrzeniu i języku ostrym jak brzytwa, w którą brawurowo wcieliła się Christina Ricci. Po śmierci ojczyma dziewczyna ucieka z domu i ląduje na progu swojego przyrodniego brata, Billa (Martin Donovan), nauczyciela-geja wiodącego spokojne życie w konserwatywnym miasteczku w Ohio. Bill mieszka ze swoim partnerem Mattem (Ivan Sergei) i wciąż próbuje uporać się z żałobą po poprzednim kochanku, który zmarł na AIDS. Dedee nie zamierza jednak być grzeczną lokatorką. Z sarkastycznym uśmiechem, często zwracając się bezpośrednio do kamery, komentuje otaczającą ją hipokryzję i bez wahania przystępuje do działania, by zburzyć uporządkowany świat brata.
Zobacz recenzje filmu „Wojna płci" na YouTube
Sytuacja eskaluje, gdy Dedee odkrywa, że jest w ciąży. Postanawia uwieść Matta i razem z nim kradnie Billowi dziesięć tysięcy dolarów. Para ucieka do Nowego Meksyku, a w pościg za nimi rusza nietypowy duet: zdradzony Bill oraz Lucia (Lisa Kudrow), zgorzkniała i początkowo homofobiczna siostra jego zmarłego partnera. Za kamerą stanął debiutujący Don Roos, który napisał również scenariusz, opierając się częściowo na historiach z lat 90. i doświadczeniach związanych z epidemią AIDS. Film, będący jedną z ostatnich produkcji wytwórni Rysher Entertainment przed zaprzestaniem przez nią działalności produkcyjnej, okazał się festiwalowym hitem i przepustką do sławy dla reżysera, który za swój scenariusz otrzymał nagrodę Independent Spirit.
Krytyczki i krytycy byli zachwyceni. Na portalu Rotten Tomatoes film do dziś utrzymuje imponujący wynik 89% pozytywnych recenzji, a w konsensusie chwalono go za inteligentny scenariusz i ostre jak brzytwa dialogi. Przede wszystkim jednak doceniono rolę Christiny Ricci, która zrzuciła z siebie wizerunek dziecięcej gwiazdy i stworzyła postać niepokojącej, lolitkowatej kusicielki, za co otrzymała nagrodę National Board of Review. Osiemnastoletnia wówczas aktorka, aby uwiarygodnić zaawansowaną ciążę swojej bohaterki, nosiła na planie specjalną protezę brzucha, co stanowiło dla niej dodatkowe wyzwanie aktorskie. Publiczność była bardziej podzielona, zarzucając filmowi polityczną niepoprawność, w tym używanie homofobicznych obelg. Mimo to rola Lucii przyniosła Lisie Kudrow nagrodę New York Film Critics Circle oraz nominację do nagrody Independent Spirit, a sama produkcja zyskała status kultowego filmu niezależnego.
Pod warstwą satyry kryje się jednak zaskakująco dojrzałe spojrzenie na życie osób LGBT+ w konserwatywnej Ameryce lat 90. Bill nie jest stereotypowym „wsparciem emocjonalnym dla głównej bohaterki”, ale pełnokrwistą postacią z własną historią, traumą i seksualnością. Film odważnie, jak na swoje czasy, porusza temat żałoby po stracie partnera zmarłego na AIDS i pokazuje, jak te doświadczenia kształtowały relacje wewnątrz społeczności. Co ciekawe, Półświatki przedstawiają też cyniczny portret seksualnego zagubienia w postaci Matta, który po uwiedzeniu przez Dedee twierdzi, że został przez nią „nawrócony”. Film sugeruje jednak raczej jego oportunizm niż faktyczną zmianę orientacji. Mimo kontrowersji i pewnych przestarzałych dziś stereotypów, produkcja zdobyła nominację do nagrody GLAAD Media Award dla wybitnego filmu, a jej przewrotny, ale ostatecznie pozytywny dla gejowskich bohaterów finał stanowił powiew świeżości w kinie tamtej dekady.
Bill jest gejem (nauczycielem) niemogącym się pogodzić z utratą swego wcześniejszego chłopaka Toma. Dlatego też Matt pełni rolę zastępczą, ma wypełnić pustkę, złagodzić jego ból i smutek... Ckliwe, nieprawdaż? Niestety, zamiarem reżysera nie było wcale stworzenie gejowskiej melodramy; dlatego też na plan pierwszy wysuwa perypetie papierowej panienki Dedee. Na wszelki wypadek czyni ją narratorem, a jej komentarze ocierają o idiotyzmy. Dalej, panienka uwodzi Matta i wkrótce jest w nim ciąży... Mam małe pytanko: ileż razy można powielać ten filmowy schemat???!!! Popcorn a'la "Wojna płci" od dawna jest już dla mnie niestrawny... Dlatego też uprzedzam, film jako tako można zobaczyć, lecz baaardzo można się zawieść, niestety...
Film dostępny w wideotekach.