„Solidny francuski dramat telewizyjny, który mimo upływu lat broni się autentycznymi emocjami i ciepłym podejściem do trudnej tematyki."
„Solidny francuski dramat telewizyjny, który mimo upływu lat broni się autentycznymi emocjami i ciepłym podejściem do trudnej tematyki."
Młody ratownik, Lucas, prowadzi spokojne życie u boku swojej dziewczyny, dopóki w pracy nie poznaje charyzmatycznego Martina. Ta znajomość zmusza go do przewartościowania wszystkiego i staje się początkiem poruszającej historii o miłości, która rozkwita w cieniu śmiertelnej choroby.
Słońce południowej Francji, błękitna woda basenu i poukładane życie u boku dziewczyny, Lise. Dla Lucasa, młodego ratownika, każdy dzień wygląda podobnie, aż do chwili, gdy na pływalni pojawia się Martin. Nowy pracownik jest jego całkowitym przeciwieństwem: ekspresyjny, bezpośredni i bez wahania okazujący swoje zainteresowanie Lucasem. Ta nietypowa fascynacja szybko wymyka się spod kontroli, a wycofany dotąd chłopak musi zmierzyć się z uczuciami, których istnienia nawet nie podejrzewał. Martin, grany brawurowo przez Marciala Di Fonzo Bo, zuchwale wkracza w świat Lucasa, zaprzyjaźniając się z jego partnerką i stając się stałym bywalcem w ich domu.
Ta misternie budowana relacja staje przed dramatyczną próbą, gdy ojciec Lucasa, miejscowy lekarz, wyjawia mu, że Martin jest nosicielem wirusa HIV w zaawansowanym stadium choroby. Reżyser i scenarzysta Stéphane Giusti stawia swojego bohatera, w którego wciela się Jean-Michel Portal, przed rozdzierającym wyborem: pozostać w bezpiecznym, znanym świecie u boku Lise, czy rzucić się w nieznane dla miłości, której horyzont wyznacza nieuchronna śmierć. Warto tu docenić rolę Mathilde Seigner, która jako Lise nie jest stereotypową, zazdrosną rywalką, a empatyczną kobietą postawioną w niezwykle trudnej sytuacji. Jej postać dodaje historii głębi i realizmu, unikając pułapki melodramatycznego trójkąta.
Choć historia pulsuje uniwersalnymi emocjami, jej korzenie tkwią w konkretnym miejscu i czasie. Film, zrealizowany w 1997 roku jako produkcja telewizyjna dla progresywnej stacji La Sept / Arte, był odważnym głosem w czasach, gdy kino głównego nurtu wciąż podchodziło do tematu AIDS z dystansem. Giusti świadomie zderza ciężar fabuły z wizualną lekkością. Zdjęcia kręcono w słonecznym departamencie Delta Rodanu, a leniwa atmosfera francuskiego lata tworzy przejmujący kontrast dla rozgrywającego się w cieniu choroby dramatu. To właśnie ta wizualna poetyka sprawia, że L'Homme que j'aime jest bardziej intymnym romansem niż mrocznym manifestem politycznym.
Film Giustiego, pierwotnie przeznaczony na mały ekran, z czasem zyskał status kameralnego klasyka i jednej z ikon gejowskiego kina lat 90. Choć nie zdobył wielkich festiwalowych laurów, podbił serca widzek i widzów na całym świecie, zwłaszcza po premierze na DVD w Stanach Zjednoczonych na początku lat 2000. Na portalach takich jak francuskie AlloCiné czy polski Filmweb użytkowniczki i użytkownicy do dziś chwalą go za szczerość, bezpretensjonalność i chemię między głównymi aktorami. Krytykowana niekiedy „telewizyjna” estetyka dla wielu stała się zaletą, podkreślającą autentyczność i bliskość opowiadanej historii, w odróżnieniu od wielkich hollywoodzkich produkcji tamtych lat.
Dla społeczności LGBT Mężczyzna, którego kocham to jednak coś więcej niż tylko wzruszający melodramat. To przede wszystkim opowieść o wewnętrznym coming oucie, o powolnym dojrzewaniu do akceptacji własnej tożsamości wbrew wszelkim przeciwnościom. Film w subtelny sposób normalizuje związek jednopłciowy, skupiając się na jego codzienności - czułości, rytuałach i drobnych sprzeczkach. Co najważniejsze, portretuje osobę żyjącą z AIDS nie jako ofiarę, lecz jako pełnego życia, pożądania i humoru człowieka, który inicjuje relację i walczy o miłość do samego końca. To historia, która przypomina, że nawet jeśli czas jest policzony, każda chwila warta jest przeżycia.
Nie masz pojęcia, moja Michalino, jak wielką rolę odegrał w moim życiu gest ujęcia za rękę. Mnie ujęcia. Jak on się przez to całe moje życie przeplatał, jak powracał w najniezwyklejszych momentach. Mężczyzna, który chwyta mnie za rękę i gdzieś prowadzi.
FILM | dramat Tár USA, 2022
Polecam!
Polecam serdecznie.
I do tego Marsylia z różowym akcentem włoskiej tandety. Palce lizać.
Dużo poezji, jedzenia, twardego życia, czerwonego wina, rowerów, zimnego wiatru znad morza, życia chwilą, branych lub nie tabletek spowalniających AIDS i nieumiejętności spania samemu. I innych o których pewnie zapomniałem.
Polecam: tragedia romantyczna dla miłośników południa na zimowe wieczory ;-)
Film jest super