„Kronika dekady kryzysu AIDS w Nowym Jorku. Wzuszające spojrzenie na walkę o godność, lojalność i przetrwanie w obliczu nieznanej tragedii. Wspaniała obasada!"
„Kronika dekady kryzysu AIDS w Nowym Jorku. Wzuszające spojrzenie na walkę o godność, lojalność i przetrwanie w obliczu nieznanej tragedii. Wspaniała obasada!"
Film Normana René to kronika życia grupy gejów w Nowym Jorku, których beztroski świat lat 80. rozpada się wraz z pojawieniem się pierwszych doniesień o tajemniczej epidemii AIDS.
Jest lato 1981 roku. Na Fire Island i w Nowym Jorku grupa zaprzyjaźnionych gejów wiedzie beztroskie życie wypełnione pracą w show-biznesie, imprezami i romansami. Ich światem wstrząsa artykuł z 3 lipca w „New York Times” zatytułowany Rare Cancer Seen in 41 Homosexuals. To pierwsza publiczna wzmianka o chorobie, która wkrótce zostanie nazwana AIDS. Długoletni przyjaciele to poruszająca kronika dekady, która zmieniła wszystko. Film, podzielony na epizody rozgrywające się w kolejnych latach, śledzi losy bohaterów od początkowego wyparcia, przez narastający lęk i żałobę po stracie kolejnych bliskich, aż po tworzenie nieformalnych sieci opieki. Tytuł, Longtime Companion, nawiązuje do eufemizmu używanego w tamtym czasie przez gazety, w tym „New York Times”, które w nekrologach opisywały partnerów zmarłych na AIDS jako „wieloletnich towarzyszy”, by uniknąć słów takich jak „partner” czy „kochanek”.
Zobacz recenzje filmu „Długoletni przyjaciele" na YouTube
Przeniesienie tej historii na duży ekran było aktem odwagi. Stworzony przez teatralny duet – reżysera Normana René i scenarzystę Craiga Lucasa – film powstał w warunkach niskobudżetowych, bo mało kto wierzył, że opowieść o umierających gejach przyciągnie publiczność. Długoletni przyjaciele był pierwszym szeroko dystrybuowanym filmem kinowym, który w całości i z perspektywy społeczności gejowskiej podjął temat epidemii. Twórcy świadomie postawili na intymność i czułość, a nie na erotykę, by dotrzeć do jak najszerszej widowni. Jak mówił sam René, dla mainstreamu „bardziej szokująca jest intymność między mężczyznami niż sam seks”. To właśnie te sceny opieki przy łóżku chorego, przytulania i trzymania za rękę stały się emocjonalnym sercem filmu.
Odwaga twórców opłaciła się. Film zdobył Nagrodę Publiczności na festiwalu Sundance, a krytycy nie szczędzili mu pochwał. Peter Travers z „Rolling Stone” zaliczył go do grona najlepszych filmów roku, a „Variety” pisało po prostu o „znakomitym filmie”. Największym echem odbiła się jednak nominacja do Oscara dla Bruce’a Davisona za drugoplanową rolę Davida. Był to jeden z pierwszych przypadków, gdy tak otwarcie gejowska rola, na dodatek nierozerwalnie związana z kryzysem AIDS, zyskała uznanie Akademii. Ten gest miał ogromne znaczenie dla widzialności queerowych historii w Hollywood i pokazał, że opowieści dotąd spychane na margines mogą walczyć o najważniejsze laury.
Dziś Długoletni przyjaciele to niekwestionowany klasyk kina LGBT. Historyk kina Vito Russo, autor przełomowej książki The Celluloid Closet, zdążył zobaczyć film przed swoją śmiercią i wypowiadał się o nim z ogromnym uznaniem, podkreślając, że po raz pierwszy kino nie próbowało tłumaczyć „gejowskiego życia” heteroseksualnej publiczności, lecz po prostu je pokazywało. Film nadał ludzką twarz epidemii, zamieniając suche statystyki w osobiste historie o stracie, przyjaźni i niezwykłej solidarności. Choć film skupia się na sferze prywatnej, a nie na politycznej agitacji, jego finałowa scena na plaży zawiera bezpośrednie odniesienie do aktywizmu i nadziei na znalezienie lekarstwa, co nadaje całości również wymiar polityczny. Aktor Mark Lamos wspominał po latach, że ludzie podchodzili do niego na ulicy, dziękując, bo film pomógł im przepracować żałobę po śmierci bliskich. To chyba najlepszy dowód na to, jak bardzo ta historia była potrzebna.