Kandydat na prezydenta usuwa swój spot wyborczy
Szymon Hołownia, bezpartyjny kandydat na prezydenta, skomentował głośny reportaż Schwertnera o transpłciowym Wiktorze. Polityk twierdzi, że jest oburzony głoszeniem "bzdur o "tęczowej zarazie", czy o "ideologii LGBT", która rzekomo czyha na nasze domy i rodziny".
Reportaż Janusza Schwertnera "Miłość w czasach zarazy" wywołał wiele emocji w opinii publicznej. Dramatyczny obraz, który rysuje dziennikarz, pokazuje tragedię młodych osób LGBT, zderzających się ze ścianą w postaci fatalnej kondycji polskiej psychiatrii.
O komentarz do reportażu dziennikarze "Onetu" poprosili kandydatów i kandydatkę na urząd prezydenta Polski. Obszernej odpowiedzi udzielił na ten temat Szymon Hołownia. Początkujący polityk pierwotnie poglądy na kwestie związane ze środowiskiem LGBT - legalizacji małżeństwa i adopcji - miał wyraźnie konserwatywne. Z jego wypowiedzi jasno wynikało, że jedynie związki partnerskie zasługują na rozważenie.
Tymczasem trwająca kampania prezydencka zmusiła kandydata do pochylenia się na prawami osób nieheteronormatywnych. W odpowiedzi na reportaż Schwertnera mówił": "w czasie mojej trwającej przez osiem ostatnich lat nieprzerwanej trasy po Polsce, spotykałem się czasem z rodzicami dzieci, takich jak bohaterka reportażu: odkrywających inną tożsamość psychoseksualną już w bardzo młodym wieku. Widziałem pracę tych rodziców, by dziecko czuło się akceptowane we wspólnocie szkolnej, parafialnej czy w obrębie swojej miejscowości. To im się czasami udawało - naprawdę heroicznym wysiłkiem".
Hołownia skrytykował także język, którym posługują się publicyści i publicystki, a także hierarchowie Kościoła wobec osób LGBT. "Z tym większym oburzeniem przyjmuję głoszenie dziś w przestrzeni publicznej - czy to przez arcybiskupów, czy to publicystów - bzdur o "tęczowej zarazie", czy o "ideologii LGBT", która rzekomo czyha na nasze domy i rodziny. To podpalanie lontu. To odczłowieczanie ludzi, których po tym zabiegu, łatwiej obrazić i kopnąć, bo przecież to już nie ludzie, to tylko pojęcia. To niszczenie wspólnoty".
Dodaje: "to coś, co może kosztować nie tylko łzy, ale i życie przejmującego się tym, co słyszy i co mówi się o nim dziecka. Słowa, czego dowodzi ten reportaż, potrafią zabijać - ten który je słyszy, może przecież zabić się sam. Tych, którzy słowami szermują stanowczo proszę więc, by się opamiętali. By żadne dziecko nie ginęło już u nas przez to, że mamy inne priorytety budżetowe niż jego jedyne życie, albo z powodu naszych głupich, ideologicznych wojen".
Ostatnio kandydat na prezydenta opublikował spot wyborczy, w którym nawołuje do zmiany myślenia o polityce. Autorzy i autorki chcieli podkreślić negatywne przesłania, którymi szafowali jego poprzednicy. "Syf, jatka, błoto, szczujnia - polityka" zaczyna się klip. W spocie pojawiają się również słowa "koniec świata, prawd i wartości" w momencie zbliżenia na tęczową flagę. Znalazło się także nawiązanie do katastrofy smoleńskiej.
W przypływie negatywnych komentarzy, Hołownia zadecydował o usunięciu materiału.
(kb)
Wow, nie widziałem wcześniej. Pal licho brzozę i tęczowe flagi, ale to jest tak wykonane, że lepsze projekty uczniowie w Windows Movie Maker robią na zaliczenie w podstawówce...
Uwierzyłbym być może, Panu, gdyby Pana "objawienie" pojawiło się dwa lata temu, choćby rok, a nie teraz, nagle, w kampanii. Ma Pan nas wszystkich za idiotów? Panie Hołownia, idź Pan proszę się...
Typowe dla polityków
Wystarczy że jakiś temat jest aktualnie popularny i wzbudza emocje, że jest dyskusja na dany temat
Reporter z tvn, prowadzący mam talent, jeden z prowadzących
Widać bardziej sławny chciał być zostając politykiem i go tego startując na prezydenta
Reporter z tvn, prowadzący mam talent, jeden z prowadzących
Niestety, on wcześniej co innego mówił
Teraz znowu co innego
Potwierdzam, czarekz również.