Jarosław Kaczyński podczas spotkań z wyborcami publicznie wyśmiał postulaty LGBTQ+ dotyczące korekty płci. Uważa, że partia Prawo i Sprawiedliwość "nie ma zamiaru zaglądać nikomu do sypialni, ale jednocześnie chce utrzymać normalność".
Przed nami jeszcze rok do rozpoczęcia kampanii wyborczej, ale lider Prawa i Sprawiedliwości już postanowił działać i zrobić nam powtórkę z publicznego wyszydzania i drwin wobec społeczności LGBTQ+. Jarosław Kaczyński wyruszył w trasę po Polsce. Zamierza odwiedzić stolice okręgów senatorskich, w których odnotowuje się największe poparcie dla PiSu.
W ostatni weekend Jarosław Kaczyński gościł w miastach w województwie kujawsko-pomorskim. Tematem rozmów miała być przede wszystkim aktualna sytuacja gospodarcza i polityczna w Polsce, jednak wątek osób nieheteronormatywnych nie mógł zostać pomięty.
Wyobraźmy sobie, że ktoś z panów przychodzi do swojej pracy i mówi: Ja nie jestem Władysław, ja jestem Zosia. I według tego, co nam zalecają z Zachodu, wszyscy powinni się temu podporządkować.
— powiedział w niedzielę prezes PiS na konferencji w Grudziądzu. Dodał także, że "nie mamy zamiaru zaglądać nikomu do sypialni, ale jednocześnie chcemy utrzymać normalność".
Natomiast we Włocławku podczas spotkania z wyborcami, Kaczyński dworował o „lewicowych poglądach” dotyczących tożsamości płciowej:
Musimy doprowadzić do tego, żeby powróciła prawda. Oczywiście, ktoś może się z nami nie zgadzać. Ma lewicowe poglądy, uważa, że każdy z nas może w pewnym momencie powiedzieć, że do godziny - jest w tej chwili wpół do szóstej - byłem mężczyzną, a teraz jestem kobietą.
Mówiąc to ostentacyjnie popatrzył na zegarek na swoim ręku.
Lewica uważa, że tak powinno być i należy tego przestrzegać. Mój szef, moja koleżanka czy kolega powinni się do mnie zwracać tym razem w formie żeńskiej.
- kontynuował prezes PiS. Ostatecznie uznał, że "można mieć takie poglądy, dziwne co prawda, ja bym to badał, ale można."
Na Twitterze wylała się fala postów krytykujących transfobiczne słowa Kaczyńskiego. Dziennikarz WP - Patryk Michalski tak podsumował wypowiedź lidera PiS:
Dziesiątki lekarzy LGBT codziennie ratują życie w szpitalach. Homofobom też. J. Kaczyński mówi dla swojej korzyści politycznej, a słowa mogą zabijać. Równość i tak wygra, a głoszenie poglądów niezgodnych z wiedzą medyczną … cóż,można wierzyć, że Ziemia jest płaska. Ale nie jest.
Dziesiątki lekarzy LGBT codziennie ratują życie w szpitalach. Homofobom też. J. Kaczyński mówi dla swojej korzyści politycznej, a słowa mogą zabijać. Równość i tak wygra, a głoszenie poglądów niezgodnych z wiedzą medyczną … cóż,można wierzyć, że Ziemia jest płaska. Ale nie jest. Mama 17-letniego chłopca trans, z którą ostatnio rozmawiałem - chłopca po dwóch próbach samobójczych - wyraziła zdanie, że tym razem PiS nie będzie już "grzał tematem LGBT", bo "chyba paliwo już się skończyło. "Znajdą kogoś nowego" - uznała. Pomyliła się.
Za zgodą rodziny wklejam facebookowy post, który napisali w reakcji na transfobiczne wystąpienia Kaczyńskiego.
Ich córka jest transpłciowa, ma 7 lat. Była pobita przez inne dzieci. Wyjechali z Polski, by uniknąć transfobicznej przemocy.
To jest ta prawicowa "walka o rodzinę". pic.twitter.com/bOrOsPfRdf
Sprawę postanowiła skomentować także Kampania Przeciw Homofobii. Ich zdaniem takie słowa nigdy nie powinny paść w demokratycznym kraju należącym do Unii Europejskiej. KPH zwróciło się także do osób, w które wypowiedź Kaczyńskiego mierzyła najbardziej:
Chcemy zwrócić się w pierwszej kolejności do osób transpłciowych: Jesteście wartościowe, piękne i potrzebne. Pamiętajcie, że zawsze możecie liczyć na wielu organizacji LGBT+, które działają na poziomie krajowym, jak np. KPH, Miłość Nie Wyklucza i My, Rodzice oraz lokalnym, jak np. Lambda Warszawa, Grupa Stonewall, Fundacja Równość.org czy Federacja Znaki Równości.
Przypomnieli także, że "społeczność LGBT+ to jedna wielka rodzina" i należy trzymać się razem, wspierać nie zależnie od transfobicznych komentarzy z zewnątrz.
(B.K.)
Piątek, 30.09.2022 Jarosław Kaczyński ukarany za transfobiczne wypowiedzi: Komisja Etyki Poselskiej wymierzyła możliwe najwyższą karę
Poniedziałek, 25.07.2022 Pan o posturze i rękach boksera wagi ciężkiej, który kiedyś był w Sejmie jest kobietą? Kaczyński obraża byłą posłankę
Wtorek, 05.07.2022 Transfobiczna trasa Jarosława Kaczyńskiego - Zdarzają się przypadki, że człowiek ma jakieś zachwianie w świadomości
Środa, 17.07.2019 Żegnamy posłankę Pawłowicz po deklaracji o końcu jej kariery politycznej
Niedziela, 18.06.2023 Żart, który podzielił Polskę na pół - czy ataki na Krzysztofa Daukszewicza są uzasadnione?
Czy Twoja ignorancja i brak wiedzy w jednym aspekcie przekreśla ją we wszystkim? Krytykę pioter123 w aspekcie ekonomii i ortografii uważam za słuszną. Jednak krytyka jego jako osoby na tej podstawie i zachowywania się jakby był kimś gorszym tylko z tego powodu, że czegoś nie wie jest zwykłym chamstwem i próbą dowartościowania własnego ego. Mogę zastosować Twoje argumenty przeciwko Tobie. Nie wiesz jakie są kategorie "zdawalności" matury. Hm może nie dotrwałeś do klasy maturalnej i znasz ten egzamin tylko z opowieści. Nie masz wiedzy o tym jak wygląda matura więc jesteś gorszym człowiekiem pozbawionym szacunku do własnego dziedzictwa kulturowego. Przez to jaką dałeś argumentację wszystkie epitety których użyłeś według Twojej argumentacji pasują do Ciebie. Nie zdałeś matury, nie masz szacunku do języka ojczystego i najpewniej nic nie czytasz. Miłe? Czy raczej moja odpowiedź Cię wkurzyła?
Z całym szacunkiem, ale ja czytam książki, więc wiem, jak się powinno pisać po polsku. Pan pjoter (czy jak mu tam) nie wie, jak pisać, więc najpewniej niczego nie czyta. Czy naprawdę moja ocena tego człowieka na bazie tego kryterium to jakieś... "no, FOCH! Tak nie można"? Bo mi się nie wydaje. I akurat wiedza o tym , jak pisać zgodnie z zasadami ortografii to serio, poziom podstawówki. I tak, brak tej wiedzy bardzo, bardzo dyskwalifikuje. Myślę, że skoro wykazałem, że pjoter nie zna ortografii (podstawówka!) i najpewniej niczego nie czyta, to mam prawo go traktować jak jakiegoś wiejskiego głupka? Sorry, ale to wynika bezpośrednio z tych faktów.
I tak, on JEST kimś gorszym, skoro nie ma wiedzy omawianej w - le gasp! - podstawówce (sic!). Przykro mi, że tego nie rozumiesz.
Co zaś do matury, mam wrażenie, że miałem jakieś "antyczne" przekonanie, że 3 orty i bye bye. Dzięki za poinformowanie ( fakt, mogłem sam sprawdzić, sorka ). Ale serio, można zdać maturę z błędami ortograficznymi? Eh... brak słów.
Tak retorycznie, językowo, pod względem wiedzy z ekonomii pioter123 jest od Ciebie zwyczajnie słabszy.
Głupszy, chciałoś (chciałxś?) powiedzieć? Gorszy? Gorzej wykształcony? Bez podstaw, by się wypowiadać, a jednocześnie uważający samego siebie za krynicę mądrości? Sorry, ale mam wrażenie, że pisanie "słabszy" to w tym momencie zwyczajny eufemizm, na siłę i usprawiedliwianie tego człowieka. Powiem coś: każdy z nas ma dostęp do choćby cholernej Wikipedii. Ale jak widać, nie każdy z tego korzysta. Owszem, jest to słabość - intelektualna, etyczna i charakteru.
I helped! :D No need to pat me :]
Krytykuje się działanie/wiedzę, a nie człowieka.
Wierzę, że skrytykowałem poziom wiedzy tego pana. Ale jednocześnie (serio, możesz mnie spalić na stosie) myślę, że ten pan już nigdy, niczego rozsądnego, w tej czy innej dyskusji, raczej nie powie. Więc powinien po prostu wstydliwie milczeć, zamiast obnosić się ze swoim brakiem wiedzy i bezwstydem. I tak, za każdym razem gdy będzie się obnosił z owym bezwstydem i ignorancją, spotka się to z moją reakcją. Uważam, że ja mam prawo być oburzony jego ignorancją. I nie, on nie ma prawa nam tu z nią paradować przed oczyma.
W jednym akapicie piszesz: "fakt, mogłem sam sprawdzić, sorka". A w następnym: "Powiem coś: każdy z nas ma dostęp do choćby cholernej Wikipedii. Ale jak widać, nie każdy z tego korzysta. Owszem, jest to słabość - intelektualna, etyczna i charakteru."
Napisałeś, że niesprawdzanie informacji jest słabością intelektualną, etyczną i charakteru po tym jak sam nie sprawdziłeś informacji. Więc sam napisałeś, że jesteś słaby intelektualnie, etycznie i z charakteru. Cóż mogę powiedzieć obraziłeś sam siebie.
Jednak napisałeś też, że wiedza z podstawówki wyznacza wartość człowieka, więc dam Ci szansę udowodnienia, że jednak nie powinieneś być wobec siebie tak surowy. Zapraszam Cię na test z wiedzy przyrodniczej z zakresu szkoły podstawowej. Będziesz mógł się wykazać, że nie jesteś jak to określiłeś wiejskim głupkiem ("to mam prawo go traktować jak jakiegoś wiejskiego głupka?) i nie zasługujesz jednak żeby Cię tak traktować. Jeśli jednak nie uzyskasz nieszczęsnych 30% to nie omieszkam poddać tego pod lincz. Gdyż "I tak, on JEST kimś gorszym, skoro nie ma wiedzy omawianej w - le gasp! - podstawówce (sic!). "
Jaki termin Ci odpowiada?
PS. Ja również nie znam ortografii i jak większość dyslektyków często piszę litery w losowej kolejności w wyrazie. I tak, poprawne pisanie kosztuje mnie sporo wysiłku dlatego rozumiem gdy komuś się zwyczajnie nie chce. Zwyczajnie nie podoba mi się, że ktoś tylko z tego powodu, że malutki fragmencik mojej kory wzrokowej, który wyspecjalizował się dosłownie kilka sekund temu w skali ewolucji człowieka, u mnie nie działa aż tak sprawnie jak u większości populacji. Co z resztą z racji tej młodości zdarza się aż u 10% populacji. Oczywiście nie wiesz tego, bo nie interesujesz się neuropsychologią. Więc chce się przekonać jak wygląda Twoja wiedza z elementów dla mnie całkowicie podstawowych których uczyłxm się namiętnie w szkole podstawowej i pamiętam do dziś bo była z każdym kolejnym stopniem utrwalana z własnej nieprzymuszonej woli. Chociaż przykładając miarę jaką przyłożyłeś do piotera to mogę Cię pytać o budowę i chemię mózgu, jaka substancja jak wpłynie na działanie synaps poszczególnych obszarów w końcu możesz sobie wygooglować, a to czy będziesz w stanie zrozumieć to na tyle żeby przełożyć na odpowiedzi na moje pytania. Wielu ludzi nie zna się na ekonomii, tylko się nie załam: https://ciekaweliczby.pl/500-plus-a-wiedza-ekonomiczn(...)-sondaz/
Tylko 38% Polaków ma świadomość, że 500+ jest z ich podatków które płacą. Ludzi trzeba uświadamiać, a nie zrażać.
Takie pytanie w jakiej książce widziałeś "przykładowo" na końcu zdania? Natywnych zamiast rodzimych? Kalka z angielskiego ładnie podkreśla Twoje "minimum wiedzy i szacunku do dziedzictwa kulturowego, które współdzielimy".
Eh... Nazywanie języków ojczystych/rodzimych "natywnymi" nie jest czymś, co tylko ja stosuję. A co do kalki z angielskiego - mózg ludzki już tak jest skonstruowany, że jak znamy dwa języki, to sięnam mieszają i ciężko jest je odróżnić. Podstawa wiedzy o bilingualiźmie - osoba dwujęzcyzna NIE JEST dwoma osobami jędnojęzycznymi w jednej głowie.
A skoro już sięczepiasz mojej kalki - potrafisz nazwać "deus ex machina" po grecku? Bo termin z łaciny technicznie rzecz ujmując JEST kalką językową. Co jednak ciekawe, jak omawiamy zagadnienie na lekcjach języka polskiego, korzystamy z - technicznie - niepoprawnej wersji łacińskiej.
Mam wrażenie, drogie (drogix?) DarkSide, że nie do końca przemyślałoś (przemyślałxś?) swoją argumentację i się czepiasz szczególików, żeby tylko się czegoś poprzyczepiać...? ;-)
Czy Twoja ignorancja i brak wiedzy w jednym aspekcie przekreśla ją we wszystkim? Krytykę pioter123 w aspekcie ekonomii i ortografii uważam za słuszną. Jednak krytyka jego jako osoby na tej podstawie i zachowywania się jakby był kimś gorszym tylko z tego powodu, że czegoś nie wie jest zwykłym chamstwem i próbą dowartościowania własnego ego. Mogę zastosować Twoje argumenty przeciwko Tobie. Nie wiesz jakie są kategorie "zdawalności" matury. Hm może nie dotrwałeś do klasy maturalnej i znasz ten egzamin tylko z opowieści. Nie masz wiedzy o tym jak wygląda matura więc jesteś gorszym człowiekiem pozbawionym szacunku do własnego dziedzictwa kulturowego. Przez to jaką dałeś argumentację wszystkie epitety których użyłeś według Twojej argumentacji pasują do Ciebie. Nie zdałeś matury, nie masz szacunku do języka ojczystego i najpewniej nic nie czytasz. Miłe? Czy raczej moja odpowiedź Cię wkurzyła?
Z całym szacunkiem, ale ja czytam książki, więc wiem, jak się powinno pisać po polsku. Pan pjoter (czy jak mu tam) nie wie, jak pisać, więc najpewniej niczego nie czyta. Czy naprawdę moja ocena tego człowieka na bazie tego kryterium to jakieś... "no, FOCH! Tak nie można"? Bo mi się nie wydaje. I akurat wiedza o tym , jak pisać zgodnie z zasadami ortografii to serio, poziom podstawówki. I tak, brak tej wiedzy bardzo, bardzo dyskwalifikuje. Myślę, że skoro wykazałem, że pjoter nie zna ortografii (podstawówka!) i najpewniej niczego nie czyta, to mam prawo go traktować jak jakiegoś wiejskiego głupka? Sorry, ale to wynika bezpośrednio z tych faktów.
I tak, on JEST kimś gorszym, skoro nie ma wiedzy omawianej w - le gasp! - podstawówce (sic!). Przykro mi, że tego nie rozumiesz.
Co zaś do matury, mam wrażenie, że miałem jakieś "antyczne" przekonanie, że 3 orty i bye bye. Dzięki za poinformowanie (fakt, mogłem sam sprawdzić, sorka). Ale serio, można zdać maturę z błędami ortograficznymi? Eh... brak słów.
Tak retorycznie, językowo, pod względem wiedzy z ekonomii pioter123 jest od Ciebie zwyczajnie słabszy.
Głupszy, chciałoś (chciałxś?) powiedzieć? Gorszy? Gorzej wykształcony? Bez podstaw, by się wypowiadać, a jednocześnie uważający samego siebie za krynicę mądrości? Sorry, ale mam wrażenie, że pisanie "słabszy" to w tym momencie zwyczajny eufemizm, na siłę i usprawiedliwianie tego człowieka. Powiem coś: każdy z nas ma dostęp do choćby cholernej Wikipedii. Ale jak widać, nie każdy z tego korzysta. Owszem, jest to słabość - intelektualna, etyczna i charakteru.
I helped! :D No need to pat me :]
Krytykuje się działanie/wiedzę, a nie człowieka.
Wierzę, że skrytykowałem poziom wiedzy tego pana. Ale jednocześnie (serio, możesz mnie spalić na stosie) myślę, że ten pan już nigdy, niczego rozsądnego, w tej czy innej dyskusji, raczej nie powie. Więc powinien po prostu wstydliwie milczeć, zamiast obnosić się ze swoim brakiem wiedzy i bezwstydem. I tak, za każdym razem gdy będzie się obnosił z owym bezwstydem i ignorancją, spotka się to z moją reakcją. Uważam, że ja mam prawo być oburzony jego ignorancją. I nie, on nie ma prawa nam tu z nią paradować przed oczyma.
Zależy, o czym była dyskusja. Jeśli o ortografii, to nie ma znaczenia ile jest 2+2. Jeśli o matematyce, to nie ma znaczenia, jag siem piszem ;P
Dyskusja była o PODSTAWACH WYKSZTAŁCENIA - któryj pjoter nie posiada. Just so.
A co do matury - nie, nikt nie ma obowiązku jej posiadać. Ale jakieś minimum wiedzy to by wypadało posiadać. I nie robić z siebie ofiary, gdy za jego brak spotyka nas uzasadniona krytyka. Może by tak wiecej książek, a mniej komputera? I ortografia przy okazji nam się poprawi...
Takie pytanie w jakiej książce widziałeś "przykładowo" na końcu zdania? Natywnych zamiast rodzimych? Kalka z angielskiego ładnie podkreśla Twoje "minimum wiedzy i szacunku do dziedzictwa kulturowego, które współdzielimy".
Eh... Nazywanie języków ojczystych/rodzimych "natywnymi" nie jest czymś, co tylko ja stosuję. A co do kalki z angielskiego - mózg ludzki już tak jest skonstruowany, że jak znamy dwa języki, to sięnam mieszają i ciężko jest je odróżnić. Podstawa wiedzy o bilingualiźmie - osoba dwujęzcyzna NIE JEST dwoma osobami jędnojęzycznymi w jednej głowie.
A skoro już sięczepiasz mojej kalki - potrafisz nazwać "deus ex machina" po grecku? Bo termin z łaciny technicznie rzecz ujmując JEST kalką językową. Co jednak ciekawe, jak omawiamy zagadnienie na lekcjach języka polskiego, korzystamy z - technicznie - niepoprawnej wersji łacińskiej.
Mam wrażenie, drogie (drogix?) DarkSide, że nie do końca przemyślałoś (przemyślałxś?) swoją argumentację i się czepiasz szczególików, żeby tylko się czegoś poprzyczepiać...? ;-)
Czy Twoja ignorancja i brak wiedzy w jednym aspekcie przekreśla ją we wszystkim? Krytykę pioter123 w aspekcie ekonomii i ortografii uważam za słuszną. Jednak krytyka jego jako osoby na tej podstawie i zachowywania się jakby był kimś gorszym tylko z tego powodu, że czegoś nie wie jest zwykłym chamstwem i próbą dowartościowania własnego ego. Mogę zastosować Twoje argumenty przeciwko Tobie. Nie wiesz jakie są kategorie "zdawalności" matury. Hm może nie dotrwałeś do klasy maturalnej i znasz ten egzamin tylko z opowieści. Nie masz wiedzy o tym jak wygląda matura więc jesteś gorszym człowiekiem pozbawionym szacunku do własnego dziedzictwa kulturowego. Przez to jaką dałeś argumentację wszystkie epitety których użyłeś według Twojej argumentacji pasują do Ciebie. Nie zdałeś matury, nie masz szacunku do języka ojczystego i najpewniej nic nie czytasz. Miłe? Czy raczej moja odpowiedź Cię wkurzyła?
Z całym szacunkiem, ale ja czytam książki, więc wiem, jak się powinno pisać po polsku. Pan pjoter (czy jak mu tam) nie wie, jak pisać, więc najpewniej niczego nie czyta. Czy naprawdę moja ocena tego człowieka na bazie tego kryterium to jakieś... "no, FOCH! Tak nie można"? Bo mi się nie wydaje. I akurat wiedza o tym , jak pisać zgodnie z zasadami ortografii to serio, poziom podstawówki. I tak, brak tej wiedzy bardzo, bardzo dyskwalifikuje. Myślę, że skoro wykazałem, że pjoter nie zna ortografii (podstawówka!) i najpewniej niczego nie czyta, to mam prawo go traktować jak jakiegoś wiejskiego głupka? Sorry, ale to wynika bezpośrednio z tych faktów.
I tak, on JEST kimś gorszym, skoro nie ma wiedzy omawianej w - le gasp! - podstawówce (sic!). Przykro mi, że tego nie rozumiesz.
Co zaś do matury, mam wrażenie, że miałem jakieś "antyczne" przekonanie, że 3 orty i bye bye. Dzięki za poinformowanie (fakt, mogłem sam sprawdzić, sorka). Ale serio, można zdać maturę z błędami ortograficznymi? Eh... brak słów.
Tak retorycznie, językowo, pod względem wiedzy z ekonomii pioter123 jest od Ciebie zwyczajnie słabszy.
Głupszy, chciałoś (chciałxś?) powiedzieć? Gorszy? Gorzej wykształcony? Bez podstaw, by się wypowiadać, a jednocześnie uważający samego siebie za krynicę mądrości? Sorry, ale mam wrażenie, że pisanie "słabszy" to w tym momencie zwyczajny eufemizm, na siłę i usprawiedliwianie tego człowieka. Powiem coś: każdy z nas ma dostęp do choćby cholernej Wikipedii. Ale jak widać, nie każdy z tego korzysta. Owszem, jest to słabość - intelektualna, etyczna i charakteru.
I helped! :D No need to pat me :]
Krytykuje się działanie/wiedzę, a nie człowieka.
Wierzę, że skrytykowałem poziom wiedzy tego pana. Ale jednocześnie (serio, możesz mnie spalić na stosie) myślę, że ten pan już nigdy, niczego rozsądnego, w tej czy innej dyskusji, raczej nie powie. Więc powinien po prostu wstydliwie milczeć, zamiast obnosić się ze swoim brakiem wiedzy i bezwstydem. I tak, za każdym razem gdy będzie się obnosił z owym bezwstydem i ignorancją, spotka się to z moją reakcją. Uważam, że ja mam prawo być oburzony jego ignorancją. I nie, on nie ma prawa nam tu z nią paradować przed oczyma.
Zależy, o czym była dyskusja. Jeśli o ortografii, to nie ma znaczenia ile jest 2+2. Jeśli o matematyce, to nie ma znaczenia, jag siem piszem ;P
Dyskusja była o PODSTAWACH WYKSZTAŁCENIA - któryj pjoter nie posiada. Just so.
A co do matury - nie, nikt nie ma obowiązku jej posiadać. Ale jakieś minimum wiedzy to by wypadało posiadać. I nie robić z siebie ofiary, gdy za jego brak spotyka nas uzasadniona krytyka. Może by tak wiecej książek, a mniej komputera? I ortografia przy okazji nam się poprawi...
Nie. Mój postulat to: nie bądźmy tacy wyniośli ;)
Zależy, o czym była dyskusja. Jeśli o ortografii, to nie ma znaczenia ile jest 2+2. Jeśli o matematyce, to nie ma znaczenia, jag siem piszem ;P
To co tu uprawiasz to erystyka - proste ad personam.
Tak BTW to ja bym polemizował, czy 2+2=4. To działa w systemie dziesiętnym w pierścieniu liczb całkowitych. Bo np. w systemie trójkowym 2+2=11 xD (nad arytmetyką modularną już nie będę się rozwodził, zresztą tam się zwykle trochę inaczej zapisuje działania)
Braki w ortografii naprawdę nie świadczą o tym, czy ktoś ma rację, czy nie...
(Wiem, wiem: napisał gramatyczny nazista, krytykujący niektóre osoby niebinarne za dziwne fikołki językowe xD Ale to że język polski jest momentami za trudny, nie umniejsza nic temu, kim się czują)
Eh...
Wszyscy byliśmy w szkole i wszyscy się tam uczyliśmy ortografii. I z błędami ortograficznymi nie da się zdać matury, przykładowo. Jeszcze jedno: jeśli czytamy książki, to wiemy też, jak pisać w języku ojczystym.
Co zaś do polszczyzny - tak, jest trudna... jeśli to Twój drugi język. Od użytkowników natywnych mam prawo oczekiwać minimum wiedzy i szacunku do dziedzictwa kulturowego, które współdzielimy.
Jak rozumiem, oczekujesz, że będę szanował osobę, która:
1. Nie ma wiedzy, którą zdobywa się w podstawówce.
2. Nie zdałaby matury (którą, notabene, dziś może zdać praktycznie każdy).
3. Nie ma szacunku do języka ojczystego.
4. Najpewniej niczego nie czyta.
Taki jest Twój postulat? Zresztą, w tym konkretnym wypadku ignorancja językowa idzie ręka w rękę z ekonomiczną. Możliwe, że gdyby było inaczej, to bym litościwie przemilczał...?
PS. Czy gdybym nie wiedział, że 2+2 równa się 4, to też byś insynuował, że "no, ten brak wiedzy Cię kompletnie nie przekleśla"? Bo obydwa typy ignorancji dotyczą rzeczy absolutnie fundamentalnych.
Powiem wprost - wstydem jest nie mieć pewnej wiedzy i kompetencji. I nie, pan pioter się nie wstydzi. Być może powinien?
Teoretycznie zgadzam się z Tobą w fundamentalnej kwestii, że jeśli jest się ignorantem w pewnej kwestii to nie powinno się wypowiadać publicznie, a jeśli tak należy liczyć się z byciem zjechanym od góry do dołu więc siłą rzeczy muszę to skomentować.
O tym, że da się zdać maturę z błędami ortograficznymi to wiem, ale żeby bardziej konkretnie o tym się wypowiedzieć zajrzałxm na stronę OKE do arkusza egzaminacyjnego 2021. Za poprawność językową i poprawność zapisu jest odpowiednio 6 i 4 punkty z 70 możliwych. Zamysł kompozycyjny 6, spójność lokalna 2, styl tekstu 4. Położenie wszystkich tych kategorii daje nam 22 punkty z 70 możliwych czyli zostaje 48 punktów do zdobycia na pozostałych zadaniach, a do zdania matury potrzeba 30% czyli 21 punktów. Więc nie tylko można zdać maturę ale osiągnąć z niej całkiem niezły wynik.
Matura nie jest wyznacznikiem niczego. Jeden z lepszych polonistów jakich znam, wykładowca na AGH nie zdał matury z polskiego. I jak najbardziej są sposoby żeby dostać indeks na uczelnie bez matury, ba jesteś przyjmowany w pierwszej kolejności. Wystarczy "jedynie" być jednym z laureatów olimpiady czyli jednym z ok 40 uczniów z CAŁEJ Polski w danej dziedzinie, którzy napisali najlepiej :) Tę drogę obrał wspomniany przede mnie wykładowca AGH. Czy to, że nie zdał matury sprawia, że jest niekompetentny?
Takie pytanie w jakiej książce widziałeś "przykładowo" na końcu zdania? Natywnych zamiast rodzimych? Kalka z angielskiego ładnie podkreśla Twoje "minimum wiedzy i szacunku do dziedzictwa kulturowego, które współdzielimy".
Czy Twoja ignorancja i brak wiedzy w jednym aspekcie przekreśla ją we wszystkim? Krytykę pioter123 w aspekcie ekonomii i ortografii uważam za słuszną. Jednak krytyka jego jako osoby na tej podstawie i zachowywania się jakby był kimś gorszym tylko z tego powodu, że czegoś nie wie jest zwykłym chamstwem i próbą dowartościowania własnego ego. Mogę zastosować Twoje argumenty przeciwko Tobie. Nie wiesz jakie są kategorie "zdawalności" matury. Hm może nie dotrwałeś do klasy maturalnej i znasz ten egzamin tylko z opowieści. Nie masz wiedzy o tym jak wygląda matura więc jesteś gorszym człowiekiem pozbawionym szacunku do własnego dziedzictwa kulturowego. Przez to jaką dałeś argumentację wszystkie epitety których użyłeś według Twojej argumentacji pasują do Ciebie. Nie zdałeś matury, nie masz szacunku do języka ojczystego i najpewniej nic nie czytasz. Miłe? Czy raczej moja odpowiedź Cię wkurzyła?
Osobiście odręcznie mam trudność z napisaniem własnego imienia i nazwiska dlatego szkoła to był dla mnie istny koszmar. Zraziła mnie na wiele lat do brania na poważnie swoich umiejętności literackich. Na szczęście mam komputer który poprawia mi szyk liter na właściwy podobnie jak pozostałe aspekty pisowni. Chociaż czasem zrobi to na tyle nieudolnie, że zdanie wychodzi pozbawione sensu. Od lat pisze różne krótsze, dłuższe formy wypowiedzi i jakoś nigdy nikt lepiej znający się na języku ode mnie nie powiedział mi, że "litościwie" przemilczy popełniane przeze mnie błędy. Wyżywaj się na siłowni, a nie na osobach słabszych pod jakimś względem od Ciebie. Tak retorycznie, językowo, pod względem wiedzy z ekonomii pioter123 jest od Ciebie zwyczajnie słabszy. Gorzej byłoby gdyby okazało się że pioter jest np. mechanikiem mechanikiem u którego przyjdzie Ci kiedyś naprawiać samochód, albo hydraulikiem albo budowlańcem i to Ty będziesz w pozycji w której nie będziesz wiedział jak coś działa i zapłacisz kilka razy więcej, bo przecież można jeździć po ludziach bez wiedzy w jakiejś dziedzinie. Krytykuje się działanie/wiedzę, a nie człowieka.
Braki w ortografii naprawdę nie świadczą o tym, czy ktoś ma rację, czy nie...
(Wiem, wiem: napisał gramatyczny nazista, krytykujący niektóre osoby niebinarne za dziwne fikołki językowe xD Ale to że język polski jest momentami za trudny, nie umniejsza nic temu, kim się czują)
Eh...
Wszyscy byliśmy w szkole i wszyscy się tam uczyliśmy ortografii. I z błędami ortograficznymi nie da się zdać matury, przykładowo. Jeszcze jedno: jeśli czytamy książki, to wiemy też, jak pisać w języku ojczystym.
Co zaś do polszczyzny - tak, jest trudna... jeśli to Twój drugi język. Od użytkowników natywnych mam prawo oczekiwać minimum wiedzy i szacunku do dziedzictwa kulturowego, które współdzielimy.
Jak rozumiem, oczekujesz, że będę szanował osobę, która:
1. Nie ma wiedzy, którą zdobywa się w podstawówce.
2. Nie zdałaby matury (którą, notabene, dziś może zdać praktycznie każdy).
3. Nie ma szacunku do języka ojczystego.
4. Najpewniej niczego nie czyta.
Taki jest Twój postulat? Zresztą, w tym konkretnym wypadku ignorancja językowa idzie ręka w rękę z ekonomiczną. Możliwe, że gdyby było inaczej, to bym litościwie przemilczał...?
PS. Czy gdybym nie wiedział, że 2+2 równa się 4, to też byś insynuował, że "no, ten brak wiedzy Cię kompletnie nie przekleśla"? Bo obydwa typy ignorancji dotyczą rzeczy absolutnie fundamentalnych.
Powiem wprost - wstydem jest nie mieć pewnej wiedzy i kompetencji. I nie, pan pioter się nie wstydzi. Być może powinien?
Teoretycznie zgadzam się z Tobą w fundamentalnej kwestii, że jeśli jest się ignorantem w pewnej kwestii to nie powinno się wypowiadać publicznie, a jeśli tak należy liczyć się z byciem zjechanym od góry do dołu więc siłą rzeczy muszę to skomentować.
O tym, że da się zdać maturę z błędami ortograficznymi to wiem, ale żeby bardziej konkretnie o tym się wypowiedzieć zajrzałxm na stronę OKE do arkusza egzaminacyjnego 2021. Za poprawność językową i poprawność zapisu jest odpowiednio 6 i 4 punkty z 70 możliwych. Zamysł kompozycyjny 6, spójność lokalna 2, styl tekstu 4. Położenie wszystkich tych kategorii daje nam 22 punkty z 70 możliwych czyli zostaje 48 punktów do zdobycia na pozostałych zadaniach, a do zdania matury potrzeba 30% czyli 21 punktów. Więc nie tylko można zdać maturę ale osiągnąć z niej całkiem niezły wynik.
Matura nie jest wyznacznikiem niczego. Jeden z lepszych polonistów jakich znam, wykładowca na AGH nie zdał matury z polskiego. I jak najbardziej są sposoby żeby dostać indeks na uczelnie bez matury, ba jesteś przyjmowany w pierwszej kolejności. Wystarczy "jedynie" być jednym z laureatów olimpiady czyli jednym z ok 40 uczniów z CAŁEJ Polski w danej dziedzinie, którzy napisali najlepiej :) Tę drogę obrał wspomniany przede mnie wykładowca AGH. Czy to, że nie zdał matury sprawia, że jest niekompetentny?
Takie pytanie w jakiej książce widziałeś "przykładowo" na końcu zdania? Natywnych zamiast rodzimych? Kalka z angielskiego ładnie podkreśla Twoje "minimum wiedzy i szacunku do dziedzictwa kulturowego, które współdzielimy".
Czy Twoja ignorancja i brak wiedzy w jednym aspekcie przekreśla ją we wszystkim? Krytykę pioter123 w aspekcie ekonomii i ortografii uważam za słuszną. Jednak krytyka jego jako osoby na tej podstawie i zachowywania się jakby był kimś gorszym tylko z tego powodu, że czegoś nie wie jest zwykłym chamstwem i próbą dowartościowania własnego ego. Mogę zastosować Twoje argumenty przeciwko Tobie. Nie wiesz jakie są kategorie "zdawalności" matury. Hm może nie dotrwałeś do klasy maturalnej i znasz ten egzamin tylko z opowieści. Nie masz wiedzy o tym jak wygląda matura więc jesteś gorszym człowiekiem pozbawionym szacunku do własnego dziedzictwa kulturowego. Przez to jaką dałeś argumentację wszystkie epitety których użyłeś według Twojej argumentacji pasują do Ciebie. Nie zdałeś matury, nie masz szacunku do języka ojczystego i najpewniej nic nie czytasz. Miłe? Czy raczej moja odpowiedź Cię wkurzyła?
Osobiście odręcznie mam trudność z napisaniem własnego imienia i nazwiska dlatego szkoła to był dla mnie istny koszmar. Zraziła mnie na wiele lat do brania na poważnie swoich umiejętności literackich. Na szczęście mam komputer który poprawia mi szyk liter na właściwy podobnie jak pozostałe aspekty pisowni. Chociaż czasem zrobi to na tyle nieudolnie, że zdanie wychodzi pozbawione sensu. Od lat pisze różne krótsze, dłuższe formy wypowiedzi i jakoś nigdy nikt lepiej znający się na języku ode mnie nie powiedział mi, że "litościwie" przemilczy popełniane przeze mnie błędy. Wyżywaj się na siłowni, a nie na osobach słabszych pod jakimś względem od Ciebie. Tak retorycznie, językowo, pod względem wiedzy z ekonomii pioter123 jest od Ciebie zwyczajnie słabszy. Gorzej byłoby gdyby okazało się że pioter jest np. mechanikiem mechanikiem u którego przyjdzie Ci kiedyś naprawiać samochód, albo hydraulikiem albo budowlańcem i to Ty będziesz w pozycji w której nie będziesz wiedział jak coś działa i zapłacisz kilka razy więcej, bo przecież można jeździć po ludziach bez wiedzy w jakiejś dziedzinie. Krytykuje się działanie/wiedzę, a nie człowieka.
Wszyscy byliśmy w szkole i wszyscy się tam uczyliśmy ortografii. I z błędami ortograficznymi nie da się zdać matury, przykładowo. Jeszcze jedno: jeśli czytamy książki, to wiemy też, jak pisać w języku ojczystym.
Co zaś do polszczyzny - tak, jest trudna... jeśli to Twój drugi język. Od użytkowników natywnych mam prawo oczekiwać minimum wiedzy i szacunku do dziedzictwa kulturowego, które współdzielimy.
A ja na to sram xD
Nie mam żadnego zobowiązania do używania tego zlepka języków poważnie, nie czuję też, żebym była częścią jakiejś wspólnej kultury z katolami, którzy by mnie najchętniej wymordowali (patrz Korwin i spółka). Dobry język to taki, którego nauczyć się jest w stanie wielu, i używać go poprawnie. Ten kraj to część EU, NATO i wielu innych grup, a społeczeństwo będzie coraz bardziej przemieszane, ze względu na migrację wynikającą z wielu powodów, w tym wojny. Rozsądny rząd wprowadzałby inne języki narodowe. Ja bym wygumkowała ten żart, zwłaszcza jeśli komuchy wyniszczyły go, gumkując femininatywy, a co dopiero mówić o postępie w postaci dukaizmów. Tutaj powinny być dwa języki narodowe: rosyjski i angielski.
Eeeeeem...? xD :D
W sumie chciałbym wdać się w dyskusję, ale:
1. To baaaardzo offtop.
2. Nie wiem czemu chcesz, żebyśmy mieli w Polsce dwa języki narodowe, z których żaden nie jest na szeroką skalę stosowany przez ludność natywną, a za to wygumkować (być może??? 0_O) język polski, w którym praktycznie wszyscy mówią? Znaczy, to takie dosyć...? 0_O
p*lski ciężko nazwać językiem, to wygląda bardziej jak zlepek naleciałości imigrantów. Brak reguł, brak logiki, ciężko tym się posługiwać.
Wszyscy byliśmy w szkole i wszyscy się tam uczyliśmy ortografii. I z błędami ortograficznymi nie da się zdać matury, przykładowo. Jeszcze jedno: jeśli czytamy książki, to wiemy też, jak pisać w języku ojczystym.
Co zaś do polszczyzny - tak, jest trudna... jeśli to Twój drugi język. Od użytkowników natywnych mam prawo oczekiwać minimum wiedzy i szacunku do dziedzictwa kulturowego, które współdzielimy.
A ja na to sram xD
Nie mam żadnego zobowiązania do używania tego zlepka języków poważnie, nie czuję też, żebym była częścią jakiejś wspólnej kultury z katolami, którzy by mnie najchętniej wymordowali (patrz Korwin i spółka). Dobry język to taki, którego nauczyć się jest w stanie wielu, i używać go poprawnie. Ten kraj to część EU, NATO i wielu innych grup, a społeczeństwo będzie coraz bardziej przemieszane, ze względu na migrację wynikającą z wielu powodów, w tym wojny. Rozsądny rząd wprowadzałby inne języki narodowe. Ja bym wygumkowała ten żart, zwłaszcza jeśli komuchy wyniszczyły go, gumkując femininatywy, a co dopiero mówić o postępie w postaci dukaizmów. Tutaj powinny być dwa języki narodowe: rosyjski i angielski.
Eeeeeem...? xD :D
W sumie chciałbym wdać się w dyskusję, ale:
1. To baaaardzo offtop.
2. Nie wiem czemu chcesz, żebyśmy mieli w Polsce dwa języki narodowe, z których żaden nie jest na szeroką skalę stosowany przez ludność natywną, a za to wygumkować (być może??? 0_O) język polski, w którym praktycznie wszyscy mówią? Znaczy, to takie dosyć...? 0_O
Wszyscy byliśmy w szkole i wszyscy się tam uczyliśmy ortografii. I z błędami ortograficznymi nie da się zdać matury, przykładowo. Jeszcze jedno: jeśli czytamy książki, to wiemy też, jak pisać w języku ojczystym.
Co zaś do polszczyzny - tak, jest trudna... jeśli to Twój drugi język. Od użytkowników natywnych mam prawo oczekiwać minimum wiedzy i szacunku do dziedzictwa kulturowego, które współdzielimy.
A ja na to sram xD
Nie mam żadnego zobowiązania do używania tego zlepka języków poważnie, nie czuję też, żebym była częścią jakiejś wspólnej kultury z katolami, którzy by mnie najchętniej wymordowali (patrz Korwin i spółka). Dobry język to taki, którego nauczyć się jest w stanie wielu, i używać go poprawnie. Ten kraj to część EU, NATO i wielu innych grup, a społeczeństwo będzie coraz bardziej przemieszane, ze względu na migrację wynikającą z wielu powodów, w tym wojny. Rozsądny rząd wprowadzałby inne języki narodowe. Ja bym wygumkowała ten żart, zwłaszcza jeśli komuchy wyniszczyły go, gumkując femininatywy, a co dopiero mówić o postępie w postaci dukaizmów. Tutaj powinny być dwa języki narodowe: rosyjski i angielski.
Braki w ortografii naprawdę nie świadczą o tym, czy ktoś ma rację, czy nie...
(Wiem, wiem: napisał gramatyczny nazista, krytykujący niektóre osoby niebinarne za dziwne fikołki językowe xD Ale to że język polski jest momentami za trudny, nie umniejsza nic temu, kim się czują)
Eh...
Wszyscy byliśmy w szkole i wszyscy się tam uczyliśmy ortografii. I z błędami ortograficznymi nie da się zdać matury, przykładowo. Jeszcze jedno: jeśli czytamy książki, to wiemy też, jak pisać w języku ojczystym.
Co zaś do polszczyzny - tak, jest trudna... jeśli to Twój drugi język. Od użytkowników natywnych mam prawo oczekiwać minimum wiedzy i szacunku do dziedzictwa kulturowego, które współdzielimy.
Jak rozumiem, oczekujesz, że będę szanował osobę, która:
1. Nie ma wiedzy, którą zdobywa się w podstawówce.
2. Nie zdałaby matury (którą, notabene, dziś może zdać praktycznie każdy).
3. Nie ma szacunku do języka ojczystego.
4. Najpewniej niczego nie czyta.
Taki jest Twój postulat? Zresztą, w tym konkretnym wypadku ignorancja językowa idzie ręka w rękę z ekonomiczną. Możliwe, że gdyby było inaczej, to bym litościwie przemilczał...?
PS. Czy gdybym nie wiedział, że 2+2 równa się 4, to też byś insynuował, że "no, ten brak wiedzy Cię kompletnie nie przekleśla"? Bo obydwa typy ignorancji dotyczą rzeczy absolutnie fundamentalnych.
Powiem wprost - wstydem jest nie mieć pewnej wiedzy i kompetencji. I nie, pan pioter się nie wstydzi. Być może powinien?