"Chcę Polski, która będzie solidarna. Chcę walczyć o dzieci w kryzysie zdrowia psychicznego, o dziewczynę transseksualną, która skoczyła z mostu. Chcę Polski silnej samorządami" - mówił w Gdańsku Szymon Hołownia, który pod koniec zeszłego tygodnia ogłosił swój start w wyborach prezydenckich. Kim jest nowy kandydat na prezydenta RP i jakie ma poglądy? Przypominamy kilka wcześniejszych wypowiedzi polityka.
W przemówieniu Hołownia nawiązał m.in. do zabójstwa prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, czy śmierci transpłciowej Milo, która nie wytrzymując doświadczanej dyskryminacji skoczyła z Mostu Łazienkowskiego w Warszawie. "Mądra polityka nie jest o demonstrowaniu siły, ale o tym, by odkrywać ludziom moc. Chcę Polski, która będzie solidarna. Chcę walczyć o dzieci w kryzysie zdrowia psychicznego, o dziewczynę transseksualną, która skoczyła z mostu. Chcę Polski silnej samorządami" - mówił Hołownia.
Hołownia jest kandydatem bezpartyjnym. Jak poinformował na wczorajszej inauguracji - do tej pory swoją kampanię finansował z własnej kieszeni. Od teraz będzie liczyć na datki osób fizycznych wierzących w jego zwycięstwo. Jako dziennikarz i publicysta nigdy nie ukrywał swojego przywiązania do wartości chrześcijańskich. Jakie są jego poglądy na takie kwestie jak: małżeństwa jednopłciowe, związki partnerskie, in vitro czy aborcja? Przytaczamy kilka jego wypowiedzi z przeszłości.
"Naturą człowieka jest to, że został stworzony mężczyzną i kobietą, tylko w takiej relacji każda z płci się dopełnia, tylko taka relacja jest otwarta na nowe życie (mimo, że niektórzy próbują obejść to prawo 'bypassem')" - stwierdził w 2014 roku odnosząc się do kwestii niebiologicznego rodzicielstwa.
Mówiąc rok wcześniej o związkach partnerskich powiedział: "A ja na przykład też żyję w tym kraju i uważam za dziecinnie głupią 'postępową' logikę, w myśl której, wszystko co jest nowe, jest z automatu dobre. A brak zgody na burzenie fundamentów świata nie oznacza wcale, że nie mam szacunku dla ludzkiej wolności. (...) Dla sekty postępowców konkubenci to tylko strategiczny etap, oczy już mają wpatrzone w inny cel, z nimi sobie nie pogadam, bo o czym tu gadać z rozpędzonym walcem. Pozostali zapętlili się w myśleniu: 'chcemy być traktowani jak małżeństwo, choć nie chcemy nim być'".
Na początku 2019 Robert Biedroń zaprezentował swoją nową siłę polityczną. W programie Wiosny znalazło się miejsce na takie postulaty jak związki partnerskie czy małżeństwa jednopłciowe. Komentując te dwie obietnice, Hołownia w mediach społecznościowych napisał: "Nie wydaje mi się, bym miał jakieś specjalne wątpliwości co do tego, że jestem katolikiem, ale uważam że można rozmawiać o związkach partnerskich (Kościół to nie państwo, państwo to nie Kościół, w państwie żyją ludzie różnych przekonań i wizji, trudno znaleźć powód dla którego prawo państwowe miałoby zabraniać dwojgu dorosłych ludzi wyciągania konsekwencji prawnych z ich decyzji, oczywiście dopóki nie dochodzimy do terminu „małżeństwo”, bo to otwiera zupełnie nowe pole, granicę dla mnie osobiście nieprzekraczalną)".
Niewiele później, część internautów i internautek mogło poczuć się zaskoczonych jednym z postów opublikowanych przez Hołownię na Facebooku. Dodał on zdjęcie nowozelandzkiego deputowanego, który stojąc na mównicy trzyma swoje nowo narodzone dziecko. Kiedy okazało się, że jest to dziecko pary mężczyzn, a nie jak sądził Hołownia - osób różnej płci - post zniknął z jego mediów społecznościowych.
"(...) gramatyka mnie zwiodła i POSŁANKA to w istocie POSEŁ, pozostający w związku z innym panem, a dziecko panom urodziła surogatka. Momentalnie zrozumiałem, że to nie temat na słodkie komentarze o ludzkim obliczu polityki, a fascynujący temat na większy tekst. Pokazujący jak w obrazku, jakie etyczne zmagania będziemy musieli toczyć w 21. wieku, to jak zajrzenie w przyszłość, w świat dylematów, z jakimi będą się mierzyły nasze dzieci. Bo tak: małżeństwo jednopłciowe w moim światopoglądzie się nie mieści (rejestracja partnerstwa na gruncie prawa państwowego to inny temat), adopcja dzieci przez takie pary też. Surogactwo - zdecydowanie - też. Ale - z drugiej strony - przecież mamy tu dziecko. A każde dziecko to cud, skarb, ktoś kto powinien dostawać od świata wszystko co najcudowniejsze i najlepsze (za dużo napatrzyłem się w pracy na dzieci, które tego nie dostały)" - komentował później całą sprawę Hołownia.
W 2013 roku, odnosząc się do kwestii aborcji dziennikarz stwierdził, że chciałby, aby była ona zakazana. "Chciałbym, aby aborcja była zakazana. Jeszcze bardziej chciałbym jednak, by nie musiała być zakazywana, bo ludzie sami z siebie wiedzieliby, że to straszne zło" - mówił.
(pk)
Poniedziałek, 18.05.2020 Krzysztof Śmiszek: Polska jest gotowa na prezydenta ze społeczności LGBT
Wtorek, 05.02.2019 Biedroń lakmusowy
Piątek, 21.02.2020 Poseł KO: dwie żony, czy dwóch mężów to nie rodzina
Środa, 15.01.2020 Hołownia mówi, że podpisałby ustawę o związkach partnerskich
Czwartek, 25.04.2019 Związki partnerskie, aborcja i in vitro: Rostowski zmienił poglądy przed wyborami do PE?
I znowu się przezywasz brzydalu.
Albo ktoś mu podsunął ten pomysł
Ja jak się urodziłem to ważyłem 5 kg, wiec byłem okazem zdrowia.
Jak mówi przysłowie: wysoki jak brzoza, a głupi jak koza.
Tym jednym zdaniem zadałem kłam twierdzeniom tych dwóch panów . Oni się przezywają i sprowadzają dyskusję na taki poziom - jam niewinny.
Ja jak się urodziłem to ważyłem 5 kg, wiec byłem okazem zdrowia.
Jeszcze gdy chodziłem do podstawówki, to był tam taki Paweł, i ja jechałem na rowerze, i go spotkałem, i potem jeszcze pojechałem do biedronki na lody, i po drodze do domu wtedy jeszcze, już do domu pojechałem
O, widzę ,że kolega kulturalny zaczyna się wyzywać.
W moich wpisach nie ma żadnych wyzwisk.
Nie kłam dewiancie.
O, widzę ,że kolega kulturalny zaczyna się wyzywać.
Ja jak się urodziłem to ważyłem 5 kg, wiec byłem okazem zdrowia.
Waga nie świadczy o potencjale umysłowym dewiancie.
Ja jak się urodziłem to ważyłem 5 kg, wiec byłem okazem zdrowia.