"Ja się gubię, ja nie wiem, kto jest w formie żeńskiej, kto w formie męskiej"
Beata Kempa dała kolejny popis homofobii. Na konwencji Solidarnej Polski nazwała Krzysztofa Śmiszka "kandydatką na pierwszą damę", co spotkało się z negatywnych odzewem w środowisku politycznym. Jednak europarlamenatrzystka zaparcie bronii swoich słów. "Ja się gubię, ja nie wiem, kto jest w formie żeńskiej, kto w formie męskiej. Mam do tego prawo" - twierdzi.
W sobotę odbyła się konwencja Solidarnej Polski. Dotyczyć miała kwestii związanych z sądownictwem, jednak wydarzenie przyćmił wyjątkowy popis homofobii europosłanki i wiceprezeski partii Beaty Kempy, która nazwała Krzysztofa Śmiszka "kandydatką na pierwszą damę".
"Czy pan też będzie rozliczał sędziów, panie Biedroń? Bo póki co widzimy jak pan i kandydatka na pierwszą damę radośnie oklaskujecie ataki na Polskę ręka w rękę z Rosjanami. I tutaj historia zatoczyła koło" mówiła w trakcie konwencji Kempa. Na te słowa publiczność zareagowała śmiechem i aprobatą.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Śmieszek odniósł się do wypowiedzi europarlamentarzystki na Twitterze. "Jak widać nawet przebywanie w Brukseli nie nauczyło Pani szacunku do drugiego człowieka. Pokazała Pani dzisiaj swoją "klasę", a właściwie to jej brak".
W rozmowie z "TVN24" do homofobicznego komentarza odniósł się także sam Biedroń. "Pani Kempa wyraziła coś, co dzisiaj PiS wyraża nie tylko wobec mnie czy mojego partnera, ale wobec Polek i Polaków. Ta pogarda, ten język, brak empatii, poniżanie, dzielenie, jest czymś wszechobecnym ze strony rządzących".
Kempe potępiła także Kidawa-Błońska. "Bardzo potępiam takie słowa, takie zachowanie i chciałabym, żeby politycy, niezależnie z której są strony, ważyli słowa, bo słowa są bardzo ważne. A to, co zrobiła wczoraj pani europoseł Beata Kempa - naprawdę to były haniebne słowa i w ogóle nie powinny paść".
Słowa prawicowej europarlamentarzystki są szeroko komentowane na przestrzeni mediów społecznościowych. Kempa za swoją homofobię zebrała ogrom negatywnych opinii - również wśród polityków i polityczek. Lubnauer nazwała ją "burakiem roku" w rozmowie z "RMF FM": "Bardzo niesmacznej pani Kempy, która pokazała, że jest rzeczywiście burakiem roku".
Swoje słowa skomentowała również sama Kempa. W rozmowie z "TVN24" stwierdziła, że "przecież to jest prawda. Przecież oni się wypowiadali na ten temat. Jeden w Parlamencie Europejskim, drugi w zgromadzeniu parlamentarnym, to są cytaty z tych panów".
I dodała: "ja powiedziałam o pierwszej damie. A tak nie jest? A nie ma pretendenta do pierwszej damy? No jest pretendentem. To jest oczywiste.
Ja się gubię, ja nie wiem, kto jest w formie żeńskiej, kto w formie męskiej. Mam do tego prawo. Natomiast
jeśli pan Biedroń zostanie prezydentem, a zakładam, że tak się nie stanie, ale gdyby tak się stało,
no to mamy pierwszą damę".
(kb)
Nie zgadzam się. [...] Ona w PE zarabia niezłą kasę, a my dwaj co? Jakieś szaraczki.
A ja się nie zgadzam, że miarą intelektu (czy też braku tępoty umysłowej) jest poziom wynagrodzenia.
Tego nie napisałem. Chodziło mi o to, że gdyby była taka tępa dzida jak niektórzy twierdzą, to by takiej kariery politycznej nie zrobiła. Uwieść wyborców to też sztuka.
Nie zgadzam się. [...] Ona w PE zarabia niezłą kasę, a my dwaj co? Jakieś szaraczki.
A ja się nie zgadzam, że miarą intelektu (czy też braku tępoty umysłowej) jest poziom wynagrodzenia.
Przyczyną jest zapewne wrodzona tępota umysłowa oraz brak zwykłej kindersztuby.
Nie zgadzam się. Jestem pewien, że to podoba się jej elektoratowi. Ona może jeszcze zyskać więcej głosów w następnych wyborach (głównie tego elektoratu, który narzeka na poprawność polityczną). W jej kręgach chamstwo to wyraz odwagi. Wiele badań pokazuje, że im gorsze wykształcenie, tym większe, szanse zagłosowania na konserwatystów. Tępy umysłowo jest jej elektorat, a ona sam może być całkiem inteligentna. Ona w PE zarabia niezłą kasę, a my dwaj co? Jakieś szaraczki.
Przyczyną jest zapewne wrodzona tępota umysłowa oraz brak zwykłej kindersztuby.