Marsz Niepodległości po raz kolejny przeszedł 11 listopada przez Warszawę. Nie obyło się w tym roku bez dyskryminujących haseł, wykluczających wszelkie mniejszości, podpalanie flag - Unii Europejskiej i tęczowej, czy nawoływania do nienawiści.
11 listopada, jak co roku, przeszedł przez ulice Warszawy
Marsz Niepodległości. Pochód mający oddać patriotyczne nastroje w kraju, jak zwykle został zdominowany przez skrajną prawicę, środowiska nacjonalistyczne i ultrakatolickie.
Wydarzenie rozpoczęło się różańcem, później do zebranych przemawiał główny organizator
prezes Stowarzyszenia Roty Niepodległości, były członek ONR, Robert Bąkiewicz. "Cały naród, cała nasza historia jest zespolona z katolicyzmem. Musimy walczyć pod sztandarami Boga. Bez katolicyzmu nie ma polskości. Dlatego musimy wrócić do korzeni. Bo ten świat odszedł od Boga, odszedł od katolicyzmu. Jeśli nie przewozimy wartości, które tworzą nasz naród, zginiemy jak zachód Europy. Przyszłe pokolenia będą nienawidzić swojej przeszłości, będą nienawidzić polskości. Bo człowiek nie żyje tylko po to, żeby pić i żreć".
Wydarzenie łączące tak wiele różnych skrajnych środowisk nie mogło obyć się bez incydentów.
Dużo kontrowersji wywołało wywieszenie polskiej flagi z domalowanymi symbolami: tęczową flagą, gwiazdą Dawida, krzyżem prawosławnym, czy muzułmańskim półksiężycem. Sprawę komentował Witold Tumanowicz, jeden z organizatorów dla Polsat News: "
Rozumiem, że flagę LGBT zestawili z innymi symbolami religii, rozumiem, że oni traktują swoją ideologię jako swoistą, nową religię".
Do sprawy odniósł się także wiceminister cyfryzacji - Adam Andruszkiewicz - na Facebooku przypomniał art. 137 Kodeksu Karnego, mówiący o profanacji symboli narodowych i wzywa prokuraturę do reakcji.
Marsz Niepodległości, chociaż oprócz skrajnych środowisk przyciąga także rodziny z dziećmi, chcące uczcić wolną, niepodległą Polskę - nie jest manifestacją pokojową.
Uczestnicy i uczestniczki skandowali nienawistne, dyskryminujące hasła. "Islamistów nie wpuścimy, polskie kozy obronimy", "idą biali wojownicy, narodowi katolicy", "zakaz pedałowania", "tu jest Polska, nie Bruksela, nikt tu zboczeń nie popiera" - to tylko niektóre z nich.
Aktywista Bart Staszewski nagrał także moment, w którym palone są flagi Unii Europejskiej i tęczowa. "
Nie mówcie mi, że to wesoły pochód pełen uśmiechniętych, patriotycznych rodzin" komentował na swoim fanpage'u.Wzburzenie niektórych wywołało także wywieszenie proporca z napisem "naziole won", który został opatrzony tęczową flagą. "
Najwyraźniej znów udało nam się śmiertelnie przerazić dumnych białych mężczyzn" komentuje na Facebooku Ogólnopolski Strajk Kobiet.Obecnych na Marszu Niepodległości było wiele organizacji o charakterze nacjonalistycznym, a także pojawiło się wiele treści antyaborcyjnych, homofobicznych. Z radykalnych ruchów można było dostrzec
ONR, ONR Podhale, Autonomiczni Nacjonaliści, Brygada Świętokrzyska.
Moment starcia nastąpił, kiedy
pochód otarł się o rondo de Gaulle'a, na którym manifestowali z banerem "Konstytucja" Obywatele RP, do których dołączyły posłanki - Wanda Nowicka i Joanna Scheuring-Wielgus. Policja otoczyła kordonem manifestantów i manifestantki. Policja rozwiązała to zgromadzenie.
"Policja wezwała nas do opuszczenia tego miejsca, chociaż mamy prawo tutaj stać, bo tak jak wszyscy obywatele, mamy również prawo świętować niepodległość i nie można nam zabronić przebywania w tym konkretnym miejscu. Według policji może nam grozić tutaj niebezpieczeństwo. Na przykład istnieje groźba, że zostaniemy obrzuceni butelkami i petardami. Jako posłanki jesteśmy tutaj przede wszystkim po to, by bronić demonstrantów w razie interwencji, chociaż póki jest dużo policji, ale jest również spokojnie" komentowała
Scheuring-Wielgus dla OKO.press.
Według oficjalnych statystyk
w wydarzeniu wzięło udział 47 tys. osób. Taką informację podał Kamil Dąbrowa, rzecznik Ratusza. Z kolei rzecznik prasowy Stowarzyszenia Marsz Niepodległości mówi o nawet 150 tys. osób. W porównaniu z poprzednim rokiem - wynik jest znacznie niższy. W 2018, według danych policji udział wzięło nawet 250 tys. osób i była to rekordowa frekwencja. Co ciekawe - w tym roku, patrząc na oficjalne dane - Parada Równości i Marsz Niepodległości miały dokładnie taką samą frekwencję.
(kb)