W sobotę, w ramach 76. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, przez stolicę przeszedł marsz pod hasłem: "Niemieckie zbrodnie nierozliczone", zorganizowany przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości oraz Roty Marszu Niepodległości. W czasie jego trwania dochodziło do incydentów oraz interwencji policji.
"Jeśli pojawią się symbole zakazane polskim prawem lub mowa nienawiści, natychmiast będziemy reagować", zapowiadał w piątek Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. Nie zareagował; marsz nie został rozwiązany i zgodnie z planem dotarł na Plac Krasińskich, skąd policjanci, na życzenie Roberta Bąkiewicza, organizatora marszu, wynieśli grupę siedzących na chodniku osób z białymi różami. Akcji bronił na antenie radia Tok FM Kamil Bortniczuk, poseł Porozumienia: "Nie wszystko czasami wygląda ostatecznie tak, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Czasami te białe róże często są właśnie po to, żeby potem mówić, że usuwa się ludzi z różami, a tak naprawdę stoi za tym jakaś forma prowokacji.
Można stać z białą różą i coś mówić, można mieć coś na plecach napisane".
"
Przeminęła brunatna zaraza, czerwona zaraza, i przeminie też tęczowa zaraza, która profanuje nasze najświętsze wartości", wołał Robert Winnicki, poseł Konfederacji. Policja usuwała z trasy marszu symbole antyfaszystowskie i tęczowe, interweniując również w prywatnych mieszkaniach, pod oknami których przechodzili manifestanci. Na wysokości ulicy Foksal funkcjonariusze podjęli próbę dostania się do siedziby partii Lewica Razem, na balkonie której wywieszono hasła: "Powstań przeciwko faszyzmowi" i "Feminizm, nie faszyzm". „Było ich kilkunastu, chcieli wejść do lokalu, po krótkiej rozmowie ze mną i Konradem Wiśliczem-Węgorowskim po prostu sobie poszli –
nie wiedzieli, dlaczego prowadzą interwencję i nie byli w stanie podać podstawy prawnej. Byli spokojni i kulturalni”, relacjonuje posłanka Paulina Matysiak.
Po przeciwnej stronie ulicy policjanci podjęli działania wobec zachowującego się "niestosownie" mężczyzny, siedzącego na balkonie w towarzystwie tęczowej flagi. "Mógł on stwarzać zagrożenie dla siebie i innych. Analizowane będzie zachowanie mężczyzny, istotne będą także zawiadomienia, które będą do nas kierowane w najbliższym czasie. Istotne będą również zeznania świadków: to jakich słów używał i jakie gesty wykonywał w kierunku poszczególnych osób", relacjonuje nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.
Na Krakowskim Przedmieściu tłum rzucił się na mężczyznę, który owinięty w tęczową flagę wszedł na schody w pobliżu pomnika Jezusa. Flagę wyrwano i podpalono, a "figura Jezusa Chrystusa została otoczona przez wolontariuszy ze Straży Marszu Niepodległości", donosi Niezależna.
"Kolejna prowokacja aktywistów LGBT. Tym razem w trakcie obchodów 76. rocznicy Powstania Warszawskiego. W marszu szły dzieci. Co jeszcze muszą zrobić, aby duża cześć Polaków zrozumiała o co tu chodzi?", pytał na Twitterze Patryk Jaki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Manifestanci zaatakowali również relacjonującego marsz dziennikarza Oko.Press, Maćka Piaseckiego: "„Mówili, że to nie jest dla mnie miejsce. Próbowałem ich obejść, ale pojawiało się coraz więcej osób, które mnie szturchały. Byłem popychany, bity, wreszcie rzucony na ziemię”.
"To są zachowania wysoce niestosowne, obrzydliwe, które nie powinny mieć miejsca. Nigdy nie walczyłem z ludźmi, którzy nie są heteronormatywni, otwarcie popierałem lesbijki, gejów i nie robię afer, że jest to ideologia, ale właściwe zachowanie obowiązuje wszystkich", skomentował na antenie Telewizji Republika Jacek Ozdoba, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu. Analizy podjął się również politolog Przemysław Witkowski, z którym rozmawiał portal Strajk.eu: "Pisowska smycz dla Bąkiewicza i jego bojówkarzy robi się coraz dłuższa. Parasol państwa został już nad nimi rozpięty.
Czyżby dziś antyfaszyzm to już wykroczenie? Kiedy będzie przestępstwem? Kogo dziś biją? Kogo nachodzą w domu? Na kogo nasyłają policje, a kto dostaje publiczne środki na działalność? Warto sobie zadać te pytania w obecnej sytuacji".
JS
1. Pan w oknie był, no cóż, obleśny, ale...
2. Zachowanie jednego geja (btw, spotkałem się z opinią, że to prowokacja TVPiS, nie zdziwiłbym się) nie przesądza o całym środowisku LGBT, podobnie, jak jeden gwałciciel nie oznacza, że wszyscy mężczyźni gwałcą.
1. Pan w oknie był, no cóż, obleśny, ale...
2. Zachowanie jednego geja (btw, spotkałem się z opinią, że to prowokacja TVPiS, nie zdziwiłbym się) nie przesądza o całym środowisku LGBT, podobnie, jak jeden gwałciciel nie oznacza, że wszyscy mężczyźni gwałcą.
Oh, such a pretty fail...