"W 2015 roku w moim prywatnym kalendarzu pojawia się kilka okrągłych rocznic: 30 lat jestem związany z zawodem pielęgniarskim, 30 lat temu włączyłem się aktywnie do tworzenia polskiego ruchu gejowsko-lesbijskiego (wtedy jeszcze nie był on określany LGBT), 30 lat temu objęła mnie Akcja Hiacynt, o której pisze Andrzej Selerowicz w swojej nowej powieści „Kryptonim Hiacynt”, no i w końcu obchodzę swoje 55 urodziny" - mówi w rozmowie z naszym portalem Waldemar Zboralski, działacz LGBT, współzałożyciel Warszawskiego Ruchu Homoseksualnego, który 4. czerwca obchodzi urodziny.
"Jeżeli czujesz się homoseksualistą, jeżeli jeszcze nie jesteś tego pewien, wreszcie jeśli znasz kogoś, kogo ta problematyka może zainteresować chcemy Cię zaprosić do wspólnego działania w Ruchu Homoseksualistów" - tak pod koniec lat 80. do włączenia się w działania zachęcała ulotka pierwszego polskiego ruchu zrzeszającego osoby homoseksualne. Warszawski Ruch Homoseksualny był głosem na rzecz praw środowisk lesbijsko-gejowskich w Polsce i jak wspomina sam Waldemar Zboralski: "dzięki WRH geje i lesbijki otrzymali własną i prawdziwą twarz, mówili swoim głosem".
Jak dziś działacz ocenia ruch LGBT? "Ponieważ mam ten przywilej, że mogę porównywać w oparciu o własne doświadczenia i obserwacje to, co działo się w ruchu gejowsko-lesbijskim 30 lat temu i obecnie, muszę powiedzieć jedno:
dzisiaj Polska jest zupełnie innym krajem" - podkreśla w rozmowie z naszym portalem i przypomina, że "Wtedy nie było internetu".
"Każde spotkanie z „działaczami” i „aktywistami” gejowskimi wymagało pisania listów na papierze. Rozmowy telefoniczne międzymiastowe (nie wspominając międzynarodowych...) były chyba droższe niż bilety kolejowe, więc trzeba było najpierw umówić spotkania w listach wysyłanych pocztą a potem pojechać na spotkanie. Dzisiaj przez SKYPE robi się szybką konferencję kilku osób i w sekundę ustala rzeczy kiedyś wymagające wielu dni wymiany korespondencji. Dlatego efekty działania „działaczy” dzisiaj nabrały tempa, więcej i szybciej udaje się załatwić w krótszym czasie. I nawet wroga atmosfera wokół naszych działań stymulowana przez „naszych okupantów” (nawiązuję tu do powieści Tadeusza Boya-Żeleńskiego pt. „Nasi okupanci”) nie ma chyba już szansy zniweczyć tego, co ruch LGBT w Polsce zdobył przez ostatnie 30 latach" - reasumuje.
Waldemarowi Zboralskiemu życzymy wszystkiego najlepszego z okazji okrągłych urodzin!(red)