Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 03.08.2018 11:30

Jak warszawskiego Ruchu Homoseksualnego nie zarejestrowano

Podziel się Tweetnij Skomentuj (3)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (3)

Fragment nowego wydania "Gejerel" Krzysztofa Tomasika - książka już w sprzedaży

Do sprzedaży trafiło nowe - poprawione i poszerzone - wydanie książki Krzysztofa Tomasika "Gejerel. Mniejszości seksualny w PRL-u". Autor miał do swojej dyspozycji reportaże, zapomnianą literaturę, akta spraw sądowych, wypowiedzi autorytetów i polityków, a także pamiętniki i listy. Dzięki temu powstał wyczerpujący reportaż o życiu osób nieheteroseksualnych w PRL-u. Zachęcamy do przeczytania fragmentu wznowionego wydania.

Warszawski Ruch Homoseksualny był pierwszą polską organizacją, która w schyłkowym PRL-u chciała na szeroką skalę działać na rzecz mniejszości seksualnych. Pozostali nieformalną grupą, ponieważ próby rejestracji zostały utrącone przez ówczesną władzę. Historię starań WRH o legalizację prześledził Krzysztof Tomasik w poszerzonym wydaniu „Gejerelu”, które właśnie ukazało się na rynku.

Mimo realnych osiągnięć Warszawski Ruch Homoseksualny był krytykowany przez część własnej społeczności. Maciej, bohater reportażu z tygodnika „Wprost” z 1988 roku, mówił autorowi tekstu: „Ogarnia mnie pusty śmiech, gdy słyszę o próbach zarejestrowania w Polsce towarzystwa gejów. To niemożliwe, a poza tym jak oni się do tego zabierają! Tyłem do kamery? Czy to nie absurdalne, że faceci, którzy chcą, żeby społeczeństwo ich zaakceptowało, kryją swoje twarze i swoje nazwiska? To wszystko, co oni robią, jest niewiarygodne. Hucpa, i tyle!”. Maciej nawiązuje do programu telewizyjnego Halszki Wasilewskiej Rozmowy intymne, w którym na przełomie 1987 i 1988 roku jako reprezentanci Warszawskiego Ruchu Homoseksualnego udział wzięli Waldemar Zboralski i Jarosław Taran, siedząc tyłem do kamery. Sam Maciej jednak również występuje w reportażu „Wprost” anonimowo, dodatkowo zamieszczono pod nim adnotację, że „imiona i wszystkie szczegóły, które pozwoliłyby zidentyfikować bohaterów tekstu, zostały zmienione”.

ZOBACZ TEŻ Pierwiastek obcości "Gejerel" Krzysztofa Tomasika


Walka z AIDS zamiast homoseksualizmu

Próba rejestracji działającego od 1987 roku Warszawskiego Ruchu Homoseksualnego to właściwie cała epopeja, którą można prześledzić dzięki dokumentom zachowanym w Instytucie Pamięci Narodowej. „Wniosek o rejestrację nowego stowarzyszenia”, wystosowany przez Sławomira Starostę, Jarosława Tarana i Waldemara Zboralskiego wpłynął do Wydziału Społeczno-Administracyjnego Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy w marcu 1988 roku. W uzasadnieniu pisano: „W obliczu zagrożenia śmiertelną chorobą AIDS, a co za tym idzie: konieczności zintegrowania społecznych działań w walce z zagrożeniem dla milionów ludzi, mając na celu zachęcanie mniejszości seksualnej, zaliczanej do tzw. «grup zwiększonego ryzyka» choroby AIDS – homoseksualistów, do aktywnego udziału we wszystkich działaniach profilaktycznych, oraz aby dać poczucie minimum bezpieczeństwa tejże grupie – możliwego tylko w przypadku istnienia oficjalnej reprezentacji, pragniemy zaistnieć jako taka reprezentacja”.

Wniosek zawierał projekt statutu stowarzyszenia, listę członków założycieli, protokół z zebrania założycielskiego (odbyło się 27 lutego 1988 roku) i Oświadczenie Zarządu Klubu Młodego PRON-owca, który udostępniał ruchowi lokal na ul. Piaseczyńskiej 57 w Warszawie. Założycieli było w sumie dziewiętnaścioro, wszyscy młodzi, urodzeni w latach 1954–1969, w tym tylko dwie kobiety: pielęgniarka z Mińska Mazowieckiego (ur. 1965) i studentka z Pszczyny, czasowo w Warszawie (ur. 1963). Wśród celów działania stowarzyszenia kwestia HIV/AIDS odgrywała ważną rolę; punkt trzeci zakładał: „Uczestniczenie w opiece nad osobami chorymi i zakażonymi chorobą AIDS”.

Chociaż zgodnie z prawem wniosek został wystosowany do warszawskiego ratusza, sprawa szybko poszła wyżej – debatowali na jej temat przedstawiciele najwyższych władz, z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych na czele. W odręcznej notatce z czerwca 1988 roku zastępca dyrektora w Departamencie Społeczno-Administracyjnym MSW pisał: „Jeśli wolno mi wyrazić mój pogląd – to jestem za rejestracją. Środowisko i tak funkcjonuje i funkcjonować będzie, niech to się dzieje w określonej organizacji i przy przestrzeganiu przyjętych w statucie rygorów. Będzie łatwiejsza kontrola”. Podobne podejście okazało się jednak rzadkością. Negatywną opinię wystawiło Biuro Kryminalne Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej, powątpiewając, że stowarzyszenie będzie w stanie wypracować nowe formy walki z AIDS: „Powołanie się we wniosku o rejestracji na fakt, iż głównym celem stowarzyszenia jest «aktywny udział we wszystkich działaniach profilaktycznych», jest jedynie zręcznym wybiegiem inspiratorów, dla ukrycia innych celów, zwłaszcza uzyskania większej swobody i możliwości uprawiania praktyk homoseksualnych, a także rozwoju ich form”. Uznano nawet, że w przypadku rejestracji „możliwość zarażenia się chorobą AIDS zwiększy się, gdyż w ramach stowarzyszenia i klubów, które na tej bazie niewątpliwie powstaną w sposób legalny i niemal jawny («w ramach określonych statutem») można będzie uprawiać i rozwijać praktyki homoseksualne, wzbogacając je o tzw. nowe techniki, przejmowane w ramach swoistej wymiany doświadczeń z podobnych organizacji zagranicznych, głównie zachodnich”.

ZOBACZ TEŻ Gdzie są geje z tamtych lat? Krzysztof Tomasik


Sprawa rejestracji ciągnęła się już trzy miesiące, kiedy głos postanowił zabrać prof. Mikołaj Kozakiewicz, poseł na Sejm. Do Czesława Kiszczaka, wówczas ministra spraw wewnętrznych, oraz Janusza Komendera, ministra zdrowia, wystosował apel o umożliwienie rejestracji WRH: „Jestem głęboko przekonany, że przyjęcie zgłoszonej tutaj propozycji – od dawna wcielonej w czyn w rozwiniętych krajach zachodnioeuropejskich – leży w dobrze pojmowanym interesie całego społeczeństwa, w tym jego heteroseksualnej większości, które jest także narażone na AIDS i będzie narażone w stopniu tym większym, im szybciej AIDS będzie szerzyć się w środowiskach homoseksualnych. W ramach demokratyzacji systemu społeczno-politycznego w Polsce nie bez znaczenia jest również fakt, iż jednym z wyznaczników poziomu demokracji w danym kraju jest jego stosunek do wszelkich mniejszości. W tym seksualnych”. Choć list był własną inicjatywą Kozakiewicza, udało mu się zdobyć poparcie czterech profesorów „ze świata medycyny”, czterech „ze świata nauk społecznych” oraz ludzi kultury: reżysera Jerzego Kawalerowicza, rysownika Szymona Kobylińskiego i Daniela Passenta z „Polityki”. Odmówili nieliczni: historyk Aleksander Gieysztor, reżyser Andrzej Wajda i socjolożka Magdalena Sokołowska.

List Kozakiewicza nie spotkał się z reakcją, MSW wciąż pytało kolejne podmioty, jak ustosunkowują się do pomysłu legalizacji Warszawskiego Ruchu Homoseksualnego. Wraz z końcem sierpnia 1988 roku negatywnie odniósł się do pomysłu doc. dr hab. med. Andrzej Piotrowski reprezentujący oddział psychiatryczny Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Warszawie. W rejestracji stowarzyszenia widział głównie niebezpieczeństwa: „Szerokie popularyzowanie problematyki homoseksualizmu mogłoby przyciągnąć osoby o nie w pełni ukształtowanej identyfikacji psychoseksualnej do zinstytucjonalizowanych agend Ruchu, a przez to przyczynić się do wzrostu osób czynnie homoseksualnych. Każda forma instytucjonalizacji pomocy dla osób dewiacyjnych może stać się swoistym ośrodkiem kontaktowym i dotyczyć mogłoby to łatwo osób homoseksualnych, a także «niedookreślonych» seksualnie. Jeżeli nadrzędnym celem ma być obecnie prewencja AIDS, to stworzenie płaszczyzny kontaktów społecznych może łatwo skutkować (w tym zwłaszcza środowisku) narastaniem liczby kontaktów seksualnych”.

Był już wrzesień ’88, kiedy kolejną opinię wydał socjolog Jacek Kurczewski, który uznał, że w Polsce „istnieje ograniczona swoboda stowarzyszania się i każdy przypadek należy brać pod uwagę z osobna”. Po rozważeniu „za i przeciw” napisał: „O ile nie wprowadza się, tak jak powinno być, pełnej swobody stowarzyszeń, decyzja w tej mierze musi być określona i ograniczona do zagadnień ochrony zdrowia w związku z plagą AIDS”. Pomysł podchwyciło MSW i 27 grudnia 1988 roku zwrócono urzędnikom w Warszawie dokumenty związane z WRH z informacją, że zgoda uzależniona jest od wyeliminowania ze statutu wyrazu „homoseksualizm” i zmiany nazwy na Towarzystwo Walki z AIDS.

Członkowie Warszawskiego Ruchu Homoseksualnego, nie mając innego wyjścia, zgodzili się na wymuszone przez władze zmiany, decyzji o rejestracji wciąż jednak nie było. Rok po złożeniu wniosku, w marcu ’89, Sławomir Starosta jako reprezentant założycieli wystosował do MSW pismo, w którym przypomniał, że obiecywany termin załatwienia sprawy upłynął 30 października 1988 roku. W związku z niedotrzymaniem terminów Starosta wnosił zażalenie: „Działalność taką administracji państwowej uważamy za szkodliwą społecznie, bo marnującą wysiłek ludzi chcących zaangażować się w działalność społeczną. Pozostaje ona także w sprzeczności z deklarowaną przez Rząd polityką pluralizmu, podważając jej wiarygodność”. W odpowiedzi z 21 kwietnia 1989 roku informowano, że wraz ze zmianą prawa „rejestracja stowarzyszeń należy do kompetencji sądów wojewódzkich”. To kończyło tę sprawę. Ostatecznie pierwszą polską organizację gejowsko-lesbijską zarejestrowano 23 lutego 1990 roku, było to już jednak Stowarzyszenie Grup Lambda.

Fragment rozdziału „AIDS, którego nie było” z drugiego, poprawionego i poszerzonego wydania „Gejerelu” Krzysztofa Tomasika (Wydawnictwo Krytyki Politycznej 2018). W wybranym fragmencie pominięto bibliografię.

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (13)
pieceofcake ollii kierownik2 yalla-yafa radek juliabambi homoloquens bisiek
Nie podoba mi się (1)
mega-biatch
Komentarze (3)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
04.08.2018 17:44 Niezalogowany
Czy mozna gdzies ebook kupic?
cytuj zgłoś 0 0
julia.bambi
04.08.2018 12:21 julia.bambi (32) Warszawa
Czytam i naprawde polecam :)
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
03.08.2018 15:15 Biszkoptualista
Chętnie poczytam :)
cytuj zgłoś 1 0
Krzysztof Tomasik
Autor
Krzysztof Tomasik
Stały publicysta Queer.pl, badacz polskiego homoseksualizmu, biografista
Autor książek "Homobiografie" (2008) i "Gejerel" (2012), redaktor zbioru PRL-owskich reportaży "Mulat w pegeerze" (2011). Na Uniwersytecie Krytycznym Krytyki Politycznej w Warszawie prowadzi zajęcia z cyklu "Inna strona polskiego kina", wraz z Mariuszem Kurcem współgospodarz programu "Lepiej późno niż wcale" w radiu Tok Fm.
TAGIWięcej
gejerel krzysztof tomasik książki LGBT prl
Powiązane
Obraz Piątek, 20.07.2012 Pierwiastek obcości Obraz Poniedziałek, 25.06.2012 Gejerel Obraz Czwartek, 19.11.2015 Oczywiście, że powtórka akcji Hiacynt jest możliwa Obraz Poniedziałek, 31.08.2015 Byliśmy niewidzialni. Selerowicz w "Newsweeku" o Hiacyncie Obraz Wtorek, 26.05.2015 "Kryptonim Hiacynt" przedpremierowo w Prideshop.pl
Inne tematy
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności