"Gdyby udostępnić teczki historykom, jestem pewien, że odpowiednio by o nie zadbali. Dziwię się, że do tej pory nie znalazł się archiwista, który by tę sprawę przejął i zbadał do końca" - mówi Andrzej Selerowicz w rozmowie z "Newsweekiem". Tygodnik publikuje wywiad z autorem książki "Kryptonim Hiacynt" i przypomina, że już w listopadzie 30 rocznica słynnej akcji.
W rozmowie z Paulą Szewczyk Andrzej Selerowicz opowiada o akcji Hiacynt, którą w listopadzie 1985 roku przeprowadziła Milicja Obywatelska, ale też np. o początkach ruchu gejowsko-lesbijskiego w latach 80.
"O gejach się po prostu nie mówiło, nawet jeśli było wiadomo, że za ścianą spotykają się tylko mężczyźni. Sam zapamiętałem, jak jako młody chłopak mijałem na mieście tancerza Opery Stanisława Szymańskiego, głównego homoseksualistę Warszawy, który chodził dumnie w pełnym makijażu, futrze i z różowa torebką. Oczywiście nikt go gejem nie nazywał, na ulicy udawano po prostu, że się go nie widzi. Miałem wtedy 20 lat i jedyne, czego nie chciałem, to wyglądać tak jak on. I wielu z nas robiło wszystko, by nie rzucać się w oczy. Byliśmy niewidzialni" - wspomina Selerowicz.
Cały wywiad można przeczytać na stronie tygodnika "Newsweek".W latach 1985-1987 Milicja we współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa przeprowadziła akcję, polegającą na zbieraniu danych o polskich homoseksualistach. Gejów aresztowano, przesłuchiwano i zakładano im teczki. Dziś mówi się, że założono 11 tys. teczek - ich los jest nieznany. Pod koniec maja, nakładem wydawnictwa Queermedia swoją premierę miała książka Andrzeja Selerowicza o akcji "Hiacynt". Jako świadek historii Andrzej Selerowicz powraca wspomnieniami do tamtych czasów i tworzy niezwykłą opowieść o poszukiwaniu drogi do wolności i równości. Premiera książki "Kryptonim Hiacynt" miała miejsce w drugiej połowie maja, nakładem wydawnictwa Queermedia.
Andrzej Selerowicz jest działaczem, publicystą i tłumaczem literatury. W latach 70-tych wyemigrował do Austrii, gdzie zetknął się z ruchem gejowsko-lesbijskim - działał w International Gay and Lesbian Association (ILGA). Zabiegał o propagowanie haseł organizacji w Polsce i utrzymywanie kontaktu z polskimi gejami. Zaowocowały one potem powstaniem wielu inicjatyw, w tym utworzeniem organizacji Lambda. Tłumaczył standardy homoerotycznej literatury na język polski (Baldwin, Vidal, Wilde i inni), współpracował z wydawnictwami prasy gejowsko-lesbijskiej (głównie "Inaczej"), wydał poradnik "Leksykon kochających inaczej" (1993). Książka o akcji Hiacynt jest jego beletrystycznym debiutem.
PRZECZYTAJ FRAGMENT KSIĄŻKI.
"Newsweek: Czy poza przesłuchaniami zdarzały się jakieś inne formy represji?
Andrzej Selerowicz: Nie słyszałem, by kogokolwiek zatrzymano na dłużej czy aresztowano.
Newsweek: Po akcji dochodziło do samobójstw?
Andrzej Selerowicz: W książce piszę o jednym przypadku, ale muszę zaznaczyć, że nie mam rzeczowego potwierdzenia tej informacji. Ta śmierć to mój narracyjny pomysł, bo potrafię sobie wyobrazić, że takie przypadki się zdarzały. Tylko pewnie nikt wówczas nie mógł powiązać śmierci młodego chłopaka z traumą czy poczuciem wstydu wywołanego akcją „Hiacynt”.
No cóż, historia jest jak d..., każdy ma swoją.