W "Polska Times" ukazał się wywiad z
Elżbietą Radziszewską, pełnomocniczką rządu ds. równego traktowania. Pani minister mówiła dużo o parytetach, o braku współpracy z feministkami, o ustawie antydyskryminacyjnej oraz o...
małżeństwie w odpowiedzi na pytanie o związki partnerskie.
Radziszewska stwierdziła, że najbardziej dyskryminowaną grupą w Polsce są
kobiety, jednak pomysł parytetów nie do końca pani minister odpowiada:
"Jestem zwolenniczką każdej kwoty, nawet parytetu. Ale pod warunkiem, że jest to wprowadzone w sposób sprawny i skuteczny, czyli raczej nie za pomocą ustawowego zapisu." Dowiedzieliśmy się także dlaczego polskie feministki źle oceniają jej pracę:
"Bo nie jestem feministyczną pełnomocniczką rozumianą skrajnie lewicowo. Aborcja, antykoncepcja czy wychowanie seksualne to nie moje obszary działania. Nie zajmuję się kwestiami etycznymi czy moralnymi." Czym zatem Elżbieta Radziszewska się zajmuje? Wszystkim -
"Robię dwieście rzeczy naraz. To jest praca na bardzo wiele lat, dla kolejnych rządów, pełnomocników i wszystkich ludzi dobrej woli." Barbara Stefańska zapytała też o
ustawę antydyskryminacyjną, która miała być gotowa w maju, pełnomocniczka stwierdziła, że większość unijnych dyrektyw mamy już w przepisach:
"Są cztery unijne dyrektywy: antyrasistowska, dotycząca zatrudnienia, dostępu do usług oraz do awansów i szkoleń. Większość już mamy w przepisach. Pozostał tylko "ogryzek" i ta część powinna być wprowadzona kilka lat temu. Na przykład mamy obowiązek powołania niezależnego organu, który zajmowałby się monitorowaniem dyskryminacji, wydawał zalecenia rządowi i udzielał wsparcia ofiarom. I ta rola będzie przypisana rzecznikowi praw obywatelskich."W wywiadzie pojawiła się też kwestia
związków partnerskich - Elżbieta Radziszewska przyznała, że homoseksualiści są grupą dyskryminowaną, ale na pytanie czy należy zalegalizować związki partnerskie pełnomocniczka odpowiedziała:
"Konstytucja mówi o tym, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny." Po wyjaśniających słowach dziennikarki, że związek partnerski to nie małżeństwo, Radziszewska podsumowała:
"Owszem, to nie jest małżeństwo. Dlatego w rozumieniu prawa małżeństwa i związki partnerskie nie mogą mieć tych samych przywilejów. Ponadto, dlaczego nieformalne pary heteroseksualne mają nie mieć takich praw jak homoseksualne? Przecież nie wszystkie osoby heteroseksualne mają możliwość zawarcia małżeństwa."Na koniec pani minister podkreśliła, że zorganizowała spotkanie dla środowisk LGBT dotyczące spraw związanych z dyskryminacją, ale przyszła tylko jedna osoba.
Cały wywiad w "Polska Times" z Elżbietą Radziszewską.
Przypomnijmy: w połowie lutego pojawił się
list Elżbiety Radziszewskiej, który miał być odpowiedzią na
reakcję Rzecznika Praw Obywatelskich spowodowaną
protestem czytelników Innej Strony. Mogliśmy w nim przeczytać zapewnienia pani minister:
"Pragnę zapewnić, iż bliskie mi są problemy środowisk LGBTQ".
(md)
A zastawianie się słowami: "dlaczego nieformalne pary heteroseksualne mają nie mieć takich praw jak homoseksualne?" dowodzi jej wielkiej hipokryzji i ewidentnej niechęci wobec homoseksualistów. No i oczywiście pokazała również swój brak wiedzy, bo ustawa o związkach partnerskich, nad którą pracuje Lewica dotyczy również par heteroseksualnych.
obeznego Rządu, nic nie może zrobić
bo jest tą bezczynnością stale zajęta,
udziela głupawych wywiadów
i takich samych wypowiedzi dla mediów.
Ona ma szansę na jeszcze kilka kadencji
na obecnym stanowisku bo jest bardzo wygodna
dla niewygodnych rządowi spraw ...
A tak serio to czy tylko mi pani R. przypomina logikę Elżbiety Kruk i jej sławetne: "potrafię coś tam coś tam"?
Nie rozumiem tego zdania. Które osoby heteroseksualne nie mają możliwości zawarcia małżeństwa?
Bliscy krewni i osoby ubezwlasnowolnione.
Na pewno nie z choinki, bo prezent z niej zaden.