„Wybitny crowd-pleaser łączący humor z ważnym przesłaniem społecznym, doceniony przez światową krytykę i nagrodzony prestiżową statuetką BAFTA."
„Wybitny crowd-pleaser łączący humor z ważnym przesłaniem społecznym, doceniony przez światową krytykę i nagrodzony prestiżową statuetką BAFTA."
CDA Premium Oparta na faktach historia grupy londyńskich aktywistów i aktywistek LGBT, którzy w 1984 roku postanawiają wesprzeć strajkujących górników z Walii. Ich inicjatywa prowadzi do zderzenia dwóch obcych sobie światów i narodzin najbardziej nieoczekiwanego sojuszu w Wielkiej Brytanii epoki Thatcher.
Wielka Brytania, lato 1984 roku. Rządy Margaret Thatcher wstrząsają krajem, a tysiące górników rozpoczynają strajk, który podzieli naród. W Londynie młody, charyzmatyczny aktywista Mark Ashton (w tej roli Ben Schnetzer) wpada na pomysł, który większości jego znajomych wydaje się absurdalny. Obserwując w telewizji, jak policja traktuje protestujących, dochodzi do wniosku, że geje i lesbijki mają z górnikami wspólnego wroga. Tak rodzi się grupa LGSM – Lesbians and Gays Support the Miners. Kiedy jednak ich puszki z datkami zostają odrzucone przez centralę związkową, aktywiści postanawiają skontaktować się bezpośrednio z jedną z górniczych społeczności, wybierając losowo z mapy miejscowość Onllwyn. Zderzenie dwóch kompletnie różnych światów wydaje się nieuniknione.
Zobacz recenzje filmu „Dumni i wściekli" na YouTube
Ta nieprawdopodobna historia wydarzyła się naprawdę, a reżyser Matthew Warchus i scenarzysta Stephen Beresford bezbłędnie wyczuli jej filmowy potencjał. Prawdziwa grupa LGSM zebrała na rzecz strajkujących ponad 22 tysiące funtów, a kulminacją jej działań był legendarny koncert charytatywny „Pits and Perverts” w londyńskim Electric Ballroom, którego gwiazdą był zespół Bronski Beat. Scenarzysta Stephen Beresford i producent David Livingstone zostali za ten projekt uhonorowani nagrodą BAFTA w kategorii „wybitny debiut”. Twórcy kręcili zdjęcia między innymi w autentycznych walijskich lokalizacjach, jak Onllwyn i Banwen, co dodało opowieści niezwykłej autentyczności. Choć na potrzeby dramaturgii wprowadzono fikcyjną postać młodego Joe „Bromleya” (George MacKay), który staje się oczami widza w nowym dla siebie świecie, to serce opowieści bije w rytm prawdziwych wydarzeń.
Siłą filmu jest bez wątpienia jego obsada, w której obok młodych talentów błyszczą ikony brytyjskiego kina. Imelda Staunton jako walijska działaczka Hefina oraz Andrew Scott w roli Gethina zostali za swoje drugoplanowe kreacje nagrodzeni statuetkami BIFA (British Independent Film Awards), a partnerują im między innymi Bill Nighy, Paddy Considine i Dominic West. Film spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem na całym świecie, zdobywając owacje na stojąco i nagrodę Queer Palm na festiwalu w Cannes. Krytyczki i krytycy byli niemal jednogłośni – na portalu Rotten Tomatoes Dumni i wściekli mają aż 93% pozytywnych recenzji, a polskie recenzentki, jak Zwierz Popkulturalny, chwaliły film za to, że jest idealnym „feel-good movie”, które nie ucieka od trudnych tematów.
Jednak Dumni i wściekli to coś więcej niż tylko komediodramat o przełamywaniu uprzedzeń. To przede wszystkim opowieść o sile solidarności, która miała realne polityczne konsekwencje. To właśnie dzięki blokowemu głosowaniu Narodowego Związku Górników (NUM) na konferencji Partii Pracy w 1985 roku udało się wpisać prawa osób LGBT do programu partii. Film nie unika też mroczniejszego tła epoki – wszechobecnej homofobii podsycanej przez tabloidy oraz narastającego lęku przed epidemią HIV/AIDS, co w swojej recenzji podkreślała Kultura Liberalna. Twórcy pokazują, że sojusz między dwiema marginalizowanymi grupami był nie tylko możliwy, ale i historycznie przełomowy.
Oczywiście, jak każda oparta na faktach fabuła, film Matthew Warchusa pozwala sobie na pewne uproszczenia. Część krytyków zwracała uwagę, że niemal całkowicie pominięto komunistyczne zaangażowanie Marka Ashtona, który w rzeczywistości był sekretarzem generalnym Młodzieżowej Ligi Komunistycznej. Mimo to Dumni i wściekli pozostają jednym z najważniejszych i najbardziej budujących filmów o historii LGBT ostatnich lat. O jego sile świadczy też pewna anegdota zza oceanu: gdy amerykański dystrybutor usunął z okładki DVD wzmianki o „gejach i lesbijkach”, wywołało to falę oburzenia, która tylko potwierdziła, jak bardzo potrzebne są takie historie.
Szczerze polecam.