„Solidna komedia sportowa, która dzięki charyzmie duetu Ferrell-Heder skutecznie parodiuje estetykę łyżwiarstwa figurowego, zdobywając przyzwoite noty u krytyków."
„Solidna komedia sportowa, która dzięki charyzmie duetu Ferrell-Heder skutecznie parodiuje estetykę łyżwiarstwa figurowego, zdobywając przyzwoite noty u krytyków."
Player
Apple TV Store
Google Play Movies
YouTube
Amazon Video
CHILI
Apple TV Store
Google Play Movies
YouTube
Amazon Video
CHILI Ostrza chwały to sportowa komedia o dwóch skłóconych łyżwiarzach, którzy muszą zapomnieć o wzajemnej nienawiści i wystąpić razem jako pierwsza w historii męska para na lodzie.
Chazz Michael Michaels (Will Ferrell) i Jimmy MacElroy (Jon Heder) to dwaj łyżwiarze figurowi, którzy nie mogą się znieść. Chazz to narcystyczny imprezowicz o rockandrollowym stylu bycia, Jimmy zaś - zdyscyplinowany, niemal sterylny perfekcjonista. Kiedy podczas Mistrzostw Świata w 2002 roku obaj remisują w złocie, na podium wybucha bójka, która kosztuje ich medale i dożywotni zakaz startów w indywidualnych konkurencjach mężczyzn.
Zobacz recenzje filmu „Ostrza chwały" na YouTube
Kilka lat później obaj są na życiowym dnie - Chazz klepie biedę, występując w dziecięcym show na lodzie, Jimmy zaś pracuje w sklepie sportowym. Ratunek przychodzi z nieoczekiwanej strony: ich trener Goddard (Craig T. Nelson) odkrywa lukę w regulaminie, która pozwala im startować razem w parach. Tak powstaje pierwsza w historii męsko-męska para łyżwiarska. Rywalizują z bezwzględnym rodzeństwem Van Waldenbergów - Struts (Will Arnett) i Katie (Amy Poehler) - które robi wszystko, by ich zdyskredytować i zniszczyć od środka.
Nie masz pojęcia, moja Michalino, jak wielką rolę odegrał w moim życiu gest ujęcia za rękę. Mnie ujęcia. Jak on się przez to całe moje życie przeplatał, jak powracał w najniezwyklejszych momentach. Mężczyzna, który chwyta mnie za rękę i gdzieś prowadzi.
Film jest przedstawieniem, pewnego rodzaju rywalizacji, w krzywym zwierciadle.
Oraz pokazaniem czegoś co na razie nie jest jeszcze przyjęte przez społeczeństwo.
Ja jeżeli chodzi o film jestem neutralny. Ale na pewno nie będę zniechęcał do oglądnięcia.
Na weekend może być.
Oglądałam z winem, w dobrym towarzystwie i dość radośnie przyjmowałam fakt, że mogę skupiać się na czymś innym, a nie na ekranie, a nic mnie nie ominie ;D