„Wybitna komedia pomyłek Blake’a Edwardsa, która dzięki genialnej Julie Andrews i oscarowej muzyce stała się nieśmiertelnym klasykiem kina queerowego."
„Wybitna komedia pomyłek Blake’a Edwardsa, która dzięki genialnej Julie Andrews i oscarowej muzyce stała się nieśmiertelnym klasykiem kina queerowego."
Bezrobotna śpiewaczka w Paryżu lat trzydziestych postanawia udawać mężczyznę przebranego za kobietę — i ta szalona mistyfikacja staje się punktem wyjścia dla musicalu komediowego Blake'a Edwardsa z Julie Andrews w roli podwójnie zamaskowanej Victorii.
Paryż, lata trzydzieste, głód i brak angaży — to przepis na desperację, ale też na jeden z najzabawniejszych pomysłów w historii kina. Julie Andrews wciela się w Victorię Grant, bezrobotną sopranistkę, która dosłownie nie ma za co jeść. Los zetknął ją z Toddym (Robert Preston), gejem i byłym artystą kabaretowym, wyrzuconym właśnie z klubu Chez Lui. Toddy proponuje jej plan tak absurdalny, że aż genialny: Victoria będzie udawać mężczyznę — polskiego hrabiego Victora Grazinsky'ego — który na scenie wciela się w kobietę. Podwójne przebranie, podwójne ryzyko i podwójna dawka komedii. "Victor" błyskawicznie staje się sensacją paryskich klubów nocnych, przyciągając tłumy bogatej klienteli — w tym gangsterów z Chicago. Kiedy jeden z nich, King Marchan (James Garner), zaczyna odczuwać coś więcej niż podziw dla scenicznego talentu "Victora", intryga zaczyna się naprawdę komplikować.
Zobacz recenzje filmu „Victor, Victoria" na YouTube
Victor/Victoria to dzieło Blake'a Edwardsa, który napisał scenariusz i wyreżyserował film — a prywatnie był mężem Andrews. To właśnie on przekonał ją do roli, którą początkowo odrzuciła. Muzyka Henry'ego Manciniego z tekstami Lesliego Bricusse'a nadaje całości lekkości i rozmachu — a numer "Shady Dame from Seville" to jeden z tych momentów, które widzowie pamiętają latami. Film powstał dla Metro-Goldwyn-Mayer i jest remakiem niemieckiego Viktor und Viktoria z 1933 roku, choć Edwards dodał do tej historii wyraźnie własny głos. Budżet wyniósł około 15 milionów dolarów, a box office przekroczył 28 milionów.
Na ceremonii Oscarów w 1983 roku film zebrał siedem nominacji — Andrews za najlepszą rolę pierwszoplanową, Preston za drugoplanową, Lesley Ann Warren (jako zazdrosna Norma) za drugoplanową, Edwards za scenariusz adaptowany, plus kostiumy i scenografię. Nagrodę zdobyli Mancini i Bricusse za najlepszą oryginalną muzykę piosenkową. Andrews odebrała za tę rolę Złotego Globa w kategorii najlepsza aktorka w komedii lub musicalu. Na Rotten Tomatoes film utrzymuje 85% od krytyków; recenzentki i recenzenci chwalili "perfekcyjne połączenie ekscytacji i dowcipu". Na polskim Filmwebie ocena użytkowniczek i użytkowników to 7,2 na 10 — z komentarzami w stylu "uśmiałam się jak dzika".
Za kulisami działo się równie ciekawie. Preston podobno improwizował część kwestii Toddy'ego — w tym te najbardziej bezpośrednio queerowe, o różnicy między wstydem a szczęściem. Ta konkretna linia dialogowa stała się z czasem czymś w rodzaju nieoficjalnego manifestu: "Wierzę w szczęście, nie w wstyd". Film doczekał się kontynuacji w formie broadwayowskiego musicalu w 1995 roku i rejestracji telewizyjnej z 2008 roku.
Dla społeczności LGBT Victor/Victoria to kamień milowy — i to nie tylko ze względu na fabułę o przebierankach. Film z 1982 roku pokazał homoseksualność bez przepraszania: Toddy i jego partner Squash (Alex Karras) funkcjonują jako para, której queerness jest po prostu częścią świata przedstawionego, nie puentą ani tragedią. Wątek Kinga zakochanego w "Victorze" otwiera z kolei przestrzeń dla biseksualności — rzadko tak wprost eksplorowanej w mainstreamowym kinie tamtej epoki. Krytycy queerowi wskazują, że film bywa też krytykowany za pewne stereotypy, ale jego wpływ na kulturę LGBT — od dyskusji o drag po narracje coming outowe — jest trudny do przecenienia. Criterion Collection nazwał go "niezłomnie queerowym musicalem, który wywrócił gatunek do góry nogami". Trudno się nie zgodzić.