Gdyby Robert Biedroń został wybrany na prezydenta Polski, jego zwycięstwo na stałe zapisałoby się jako przełomowy moment w historii naszego kraju. Ujawniony gej na najwyższym stanowisku państwowym, w momencie, gdy kraj zalewa fala homofobii - stanowiłby symbol walki i nadziei, nie tylko dla społeczności LGBT+, ale i wszystkich dyskryminowanych grup. Postanowiliśmy zatem przyjrzeć się bliżej jego dotychczasowej karierze.
Do tej pory ujawnionych posłów i posłanek w sejmie moglibyśmy policzyć na palcach jednej ręki, wobec czego już
sama kandydatura ujawnionego polityka na prezydenta jest kamieniem milowym w polskiej polityce. Warto jednak pamiętać, że historia Biedronia nie zaczęła się wraz z Wiosną, ani nawet podczas prezydentury w Słupsku. Postanowiliśmy dla Was prześledzić, jak wyglądały początki kariery jednego z liderów Nowej Lewicy i jak doszło do tego, że staje w szranki o fotel prezydencki.
Biedronia można uznać za polityka młodego pokolenia. Od najmłodszych lat wykazywał zainteresowanie aktywizmem i polityką. W trakcie studiów związał się ze Stowarzyszeniem Grup Lambda, pierwszą, oficjalnie zarejestrowaną organizacją działającą na rzecz osób LGBT+, która przetrwała do '97 roku i rozpadła się na kilka mniejszych organizacji. Pod koniec lat 90. związał się także z będącym jeszcze w powijakach SLD, co mogło wyznaczyć jego dalszą, lewicową ścieżkę.
Romans polityka z organizacjami działającymi na rzecz praw człowieka i praw osób nieheteronormatywnych, można uznać za długi i jeśli brzemienny w skutki to za oficjalne dziecko tego związku musielibyśmy uznać powstanie Kampanii Przeciw Homofobii. Czołowa dzisiaj organizacja, która wspiera osoby LGBT+, swoje początki wiąże właśnie z Biedroniem.
11 września 2001 polityk współzałożył działający w całej Polsce KPH, którego prezesem był aż do 2009 r. Biedroń nie stronił także od Parad Równości. Obok Piotra Ikonowicza, jako jedyni aktywni politycy wzięli udział w pierwszej Paradzie, która odbyła się w 2001 r.
Można stwierdzić, że młodego Biedronia aktywizm interesował na równi z polityką. Wcześnie związał się z SLD, w 2002 r. bez powodzenia startował z ich list na radnego Warszawy. 3 lata później również bez sukcesu starał się o mandat poselski. Po tej porażce wystąpił z partii i dalej działał jako niezrzeszony polityk.
Pierwszy znaczący sukces polityczny osiągnął dopiero po dołączeniu do Ruchu Palikota w 2011 r., kiedy z ich list wystartował w wyborach parlamentarnych. W tym czasie na horyzoncie jawił się jeszcze mariaż z SLD, jednak nieporozumienia wynikające z ustalenia miejsca na liście skłoniły polityka do związania się z kontrowersyjnym Januszem Palikotem. Dla Biedronia była to chwila tryumfu. Jako jedyny z listy uzyskał uzyskał mandat.
Biedroń w roli posła wypadł bardzo dobrze. Aktywnie korzystał z możliwości, które otworzyła przed nim nowa pozycja - mógł rozwinąć skrzydła i zająć się tym, co było dla niego ważne. W tym czasie zajmował się prawami człowieka i osób LGBT+, równością płci i polityką zagraniczną. Był wiceprzewodniczącym Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Tygodnik "Polityka" wyróżnił go w 2014 r. za jego duży wkład w życie polityczne.
Punktem zwrotnym w jego karierze stało się ubieganie o prezydenturę w Słupsku. Pierwotnie zarzucano politykowi, że nie jest w żaden sposób z miastem związany - zamieszkał w nim dopiero w 2014 r. Jednak Biedroń umiejętnie obrócił sytuację na swoją korzyść, argumentując, że brak powiązań ze Słupskiem będzie jego odpowiedzią na nepotyzm i kumoterstwo, zarzucane poprzedniemu prezydentowi, Maciejowi Kobylińskiemu.
Prezydentura w Słupsku mogła okazać się dla Biedronia trudna. Objęcie władzy nad miastem zadłużonym, tym bardziej dla polityka debiutującego w takiej roli mogło skończyć głośną porażką lub niezwykłym sukcesem. Jednak w tym czasie polityk dał się poznać jako nowoczesny, postępowy prezydent. Przykładał wagę do ekologii, zrezygnował ze służbowego samochodu, który zamienił na rower i komunikację miejską; dużą wagę przyłożył do transparentności urzędu miasta. Dzięki wprowadzonej polityce oszczędności, Słupsk znacznie także zmniejszył swój poziom zadłużenia. "Newsweek" dwukrotnie okrzyknął go jednym z najlepszych prezydentów miast - w latach 2016 i 2017 zajął kolejno 8. i 13. miejsce.
Ale zagłosowałabym, gdyby startował. Choćby tylko po to, żeby odebrać głosy dla PiS i PO.
No i stało się. Startuje ♥
Ale zagłosowałabym, gdyby startował. Choćby tylko po to, żeby odebrać głosy dla PiS i PO.