Pasjami oglądamy "Skam", wzruszał nas "Twój Simon". Polską młodzież LGBT+ i jej różnorodne doświadczenia trudniej znaleźć w popkulturze. Codzienność nastolatków z mniejszych i większych miejscowości, ich zmagania z fobicznymi zachowaniami, trudami funkcjonowania w szkole czy w rodzinie zbyt często poznajemy dopiero z doniesień medialnych i z raportów organizacji równościowych. Powieść "Rado Boy" otworzy oczy i serca na sprawy młodych ludzi żyjących tu i teraz. A nawet wkurzy.
Tomasz Charnas: Zadebiutowała pani "Rado Boyem" od razu w aurze tęczowości. Aż prosi się zapytać, o ulubionych twórców kultury i najukochańsze artystki LGBTQ-owe. Wymieni pani choć kilka dla siebie znaczących postaci? I co w nich okazywało się wyjątkowego, co decydowało o zapamiętywalności ich dzieł?
Dorota Jaworska: Nie stosuję klucza LGBTQ, uczestnicząc w kulturze. Nie uważam, że jest konieczny. Kiedy, przykładowo, potrzebuję piosenki, która pozwoli mi przetrwać trudny czas i znajduję coś nowego, czego chcę jeszcze tysiąc razy posłuchać, wtedy szukam informacji o twórcy. Tak się składa, że bardzo często jest to twórca spod znaku LGBTQ.
W ten sposób na listę moich fascynacji trafił zespół Pentatonix, piękny przykład akceptacji w różnorodności, przyjaźni poprzez inność. Oglądając lub słuchając ich, czuję ciepło w sercu, a kolędy w ich wykonaniu są jak błogosławieństwo. Jeden z solistów, Mitch Grassi, zachwyca nie tylko niepowtarzalnym głosem, który w dzieciństwie był powodem jego problemów z rówieśnikami, ale też ujmującą naturalnością. Zawsze pozostaje sobą, niezależnie od okoliczności i zaimka, którego wobec siebie używa. Polecam oficjalny kanał zespołu, PTXofficial, na YouTubie.
Nie mamy czasu, by temat rozwinąć, więc wszystkim poszukiwaczom wysublimowanego piękna polecam tęczowy spektakl "The Arrow [Love. Pride. Truth]" Matthew Richardsona oraz film Toma Forda "Samotny mężczyzna". W obu przypadkach miłość dosłownie przenika przez ekran i wypełnia widza.
"Rado Boy" to powieść obyczajowa z wątkiem LGBTQ. Jest to mój sojuszniczy głos w obronie prawa ludzi LGBTQ do równości
Można się spodziewać, że pani książka zasłuży sobie na co najmniej kilka metek więcej niż już wymieniane przez publiczność internetową: powieść gejowska, młodzieżowa, inicjacyjna, zaangażowana, parenetyczna. Któreś określenie przynależności do nurtu lub gatunku szczególnie by panią ucieszyło? Pytam również "autoironicznie" ;)
Najbardziej ucieszyłoby mnie cofnięcie czasu, by moja książka mogła wrócić do szuflady, odleżeć swoje, a potem dać się oczyścić z mankamentów. Ewentualnie w szufladzie pozostać, gdyż popełniłam chyba wszystkie debiutanckie błędy. Teraz napisałabym ją inaczej. Lepiej.
Etykieta? Niech będzie powieść obyczajowa z wątkiem LGBTQ. Jest to mój sojuszniczy głos w obronie prawa ludzi LGBTQ do równości, więc chyba zaangażowana też.
Niechcący trafiłam z tą książką na "czas nienawiści", z eskalacją przemocy wokół nas. Mimo to nawet po Białymstoku czy sprawie Witkowskiego niektórzy uważają za nieprawdopodobne, że moi bohaterowie "aż dwa razy" dostają łomot od homofobów. Proszę mi wierzyć, w życiu osoby prześladowanej dwa razy to łaskawość losu. Przy okazji powiem, że mój młodszy kolega, którego starsze panie opluły w tramwaju za pomarańczowe włosy i tęczową bransoletkę, stwierdził, że Białystok z pedagogiem nawołującym do przemocy mocno uwiarygodnił postać trenera Zająca i bandy homofobów. Przedtem wydawali się nieprawdopodobni, nierealistyczni. A tu bęc...
w mojej książce wszyscy bez wyjątku są pełnoletni, najmłodsi bohaterowie mają przynajmniej dziewiętnaście lat. Nie rozumiem, dlaczego oczekuje się, że dorośli ludzie powinni wypowiadać się infantylnie i nie myśleć czy nie śnić o seksie. To dopiero byłoby nienaturalne
Z innej beczki: że "Rado Boya" niektórzy uznają za opowieść "seksualną niebezpieczną", bo młodzi bohaterowie przynajmniej kilka razy na kartach książki dostają erekcji – to już wiemy z pierwszych recenzji. Ale może groźniejsze jest dla autorki prozy z nurtu young adults w ogóle tabuizowanie i cenzurowanie seksualności polskich nastolatków? W nowej edycji posłuchałaby pani "cioci dobrej rady", by wykastrować sceny z wątkiem młodocianej erotyczności?
Lubimy sobie poudawać, że jest inaczej, niż jest. Chodźmy na Greya, tylko nie rozmawiajmy o seksie :) W każdym kiosku Ruchu można kupić hardkorowe filmy i magazyny, czasem w reklamach jest tyle seksualnych odniesień, że autorzy erotyków mogliby z nich czerpać inspirację. Taka nasza mała codzienna obłuda.
Przyznam jednak, że przed publikacją rozważałam i w konsekwencji skonsultowałam kwestię oczyszczenia książki ze wszystkich penisów i erekcji. "Wujkowie" byli przeciw, ostatecznie uznaliśmy, że nie należy pozbawiać książki jej naturalności, nawet tej brutalnej, czy dla niektórych niesmacznej. Poza tym pragnę zwrócić uwagę, że w mojej książce wszyscy bez wyjątku są pełnoletni, najmłodsi bohaterowie mają przynajmniej dziewiętnaście lat. Nie rozumiem, dlaczego oczekuje się, że dorośli ludzie powinni wypowiadać się infantylnie i nie myśleć czy nie śnić o seksie. To dopiero byłoby nienaturalne.
Potoczna opinia, że dzisiejsza młodzież to zło, jest w tym samym stopniu nieprawdziwa, co niesprawiedliwa. Młodzi ludzie żyją w świecie zastanym, stworzonym przez obecnych dorosłych.
Jest pani nauczycielką z imponującym stażem. Czy młodzież potrafi nadal panią zaskoczyć, zadziwić poglądami na świat?
Młodzież zaskakuje mnie nieustannie, dlatego tak kocham ten zawód. Przez kilkadziesiąt lat uczyłam w szkołach małych i gigantycznych, tysiące młodych ludzi... Mam mnóstwo dobrych wspomnień, za mną wiele pięknych przeżyć... Potoczna opinia, że dzisiejsza młodzież to zło, jest w tym samym stopniu nieprawdziwa, co niesprawiedliwa. Młodzi ludzie żyją w świecie zastanym, stworzonym przez obecnych dorosłych. Jeśli już mieć pretensje, to właśnie do nas dorosłych, do domu, szkoły, polityków... Poza tym tak się gra, jak przeciwnik pozwala...
To taki mój sojuszniczy coming-out. Dziękuję wam, piękni niepokorni!
Nie dałabym rady w jednej rozmowie opowiedzieć o wszystkich cudownych dzieciakach, które miałam zaszczyt i przyjemność poznać. Wcale nie mam tu na myśli samych dobrych uczniów i wspaniałych artystów czy sportowców, choć potęga ich umysłów i rozmiar ich talentu będą mnie zadziwiać i inspirować do końca życia. Mówię o uczniach charakternych, odważnych, zadających trudne pytania, gotowych poświęcić komfort uczniowskiego świętego spokoju, by walczyć o swoje racje. Mówię o tych, którzy nie przytakują dla oceny czy paska na świadectwie. Czasem wióry leciały, ciśnienie skakało, emocjami można by skruszyć fundamenty Ziemi, ale warto było. W pewnym sensie to im zawdzięczam, że odważyłam się tę książkę napisać, zabrać głos w sprawie, rezygnując z komfortowego świętego spokoju starszej pani przed emeryturą. To taki mój sojuszniczy coming-out. Dziękuję wam, piękni niepokorni!
Czwartek, 30.11.2017 "Incognito" - książka o transpłciowości już w Polsce
Środa, 31.08.2016 Wakacyjne (gejowskie) czytadła
Piątek, 13.12.2013 Agnieszki dawno już nie ma
Czwartek, 07.03.2013 Konkurs: książki czekają!
Wtorek, 05.03.2013 Mężołożnicy, zniewieściuchy i lubieżnicy