Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 05.03.2013, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Mężołożnicy, zniewieściuchy i lubieżnicy

Podziel się Tweetnij Skomentuj (12)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (12)

Homoseksualność staropolska

Dziejów osób homoseksualnych, czy szerzej ludzi LGBTQ, żyjących przez wieki w Polsce, nikt jeszcze nie opisał. Stało się tak być może dlatego, że: „Sodomia […] jest to występek taki, o ktorym się nie godzi przed uczciwymi uszyma mowić”.

- Mirosław Ustrzycki -

Piotr Oczko i Tomasz Nastulczyk – pracownicy Wydziału Polonistyki UJ tego ostrzeżenia Adama Gdacjusza z końca XVII w. nie posłuchali. W efekcie ich poszukiwań – dokonanych pośród źródeł pochodzących z okresu od średniowiecza do XVIII w. – otrzymaliśmy liczącą ponad pół tysiąca stron książkę zatytułowaną: „Homoseksualność staropolska: przyczynek do badań”. Nazwali swe dzieło ostrożnie przyczynkiem, ponieważ stanowi dopiero pierwszy krok na drodze do odtworzenia historii nieheteroseksualnych mieszkańców ziem polskich. Zadanie jest tym trudniejsze, że wzmianek z dawnych czasów dotyczących homoseksualności zachowało się niezwykle mało – zwłaszcza, gdy porównamy ich liczbę z tymi, które są dostępne dla badaczy dziejów Europy zachodniej. Polscy historycy unikali też dotąd tematu dość skutecznie, a jeśli już pisali, to najczęściej pełni byli uprzedzeń bądź wykazywali się niezrozumieniem. A już samo słownictwo występujące w dawnych tekstach bywa nieprecyzyjne, wieloznaczne i mylące. Na szczęście Autorzy bardzo się starają, byśmy nie pomylili mężołożników z pieszczotliwymi bądź ze zniewieściuchami.

Nastulczyk i Oczko pokazują, jak przed wiekami postrzegano osoby odstępujące od uznanych norm w zakresie uprawiania seksu lub wyrażania swej płci. Źródła częściej wspominają o tym, iżby „chłop z chłopem przeciw przyrodzeniu sprawę miał”; rzadziej portretują kobietę „lubieżnie, cudzołożnie i występnie obcującą z pięknymi osobami płci niewieściej”. Czyli więcej trafia się świadectw homoseksualności męskiej niż kobiecej, niektóre opisane zachowania można też ewentualnie sklasyfikować jako transpłciowe. Trudno przy tym nasze dzisiejsze pojęcia i rozumienie seksualności człowieka odnieść do wyobrażeń i pojęć sprzed wieków.

Autorzy korzystają m. in. z dokumentów sądowych, z tekstów pamiętnikarskich i literackich. Przedstawiają konkretne osoby, którym niezgodne z naturą postępki zarzucano. Pokazują jak funkcjonowały normy prawne i jak podejmowano (a raczej nie podejmowano) antyczne bądź zachodnie motywy homoerotyczne (często znikały w przekładzie na język polski). Piszą o osobach przynależnych zarówno do społecznej elity jak i do warstw niższych, które stają się dla nas interesujące w kontekście nienormatywnych zachowań. Jak chociażby Lorentz Gottlieb Schütz, który stanął w 1682 r. przed sądem w Gdańsku, gdyż „częstokroć domagał się od wielu mężczyzn nienaturalnego nierządu, sobie samemu, jak i innym nasienie spędzał” zaś Christiana Preussa, kominiarza „w podróży powrotnej z Warszawy nieprzystojnymi prośbami tak omotał i na manowce zwiódł, iż ten mu członek swój męski, zgodnie z wiedzą sądu, w usta wepchnąć musiał”.

Dostępne dziś materiały mogą do pewnego stopnia dać wyobrażenie o społecznych reakcjach na homoseksualność, o tym, jakie miały o niej wyobrażenie zwłaszcza osoby lepiej wykształcone, które są autorami źródeł. Zadaniem niewykonalnym byłaby natomiast próba odtworzenia emocji i pożądań samych osób homoseksualnych, ich samoświadomości czy też tożsamości, tworzonej przez nie (sub)kultury. Nie dysponujemy bowiem tekstami, w których mówiłyby swym własnym głosem – to o nich się mówi (piętnuje, plotkuje; jedynie sporadycznie używa się tonu neutralnego czy akceptującego). Często wskazanie kogoś jako homoseksualisty stanowiło metodę walki politycznej. Chociaż więc w jednym z tekstów propagandowych czytamy wyraźnie o Jakubie Sobieskim (synu króla Jana III), że: „W mężczyznach się kocha, aż strach…”, nadal nie mamy pewności, ile w określeniu tym jest prawdy.

Oczko i Nastulczyk nie stawiają sobie też za cel jednoznacznego zdiagnozowania orientacji seksualnej postaci z dawnych wieków. Są w tym względzie niezwykle ostrożni, nie szukają na siłę naszych praszczurów i praszczurzyc – staropolskich gejów, lesbijek i queerów, uznając, że wartość dowodowa posiadanych źródeł zazwyczaj jest niewystarczająca. Do bycia homoseksualistami kandyduje aż pięciu władców Polski: Bolesław II Szczodry (w omawianej książce pod przydomkiem Śmiały – odrzuconym przez współczesnych historyków), Władysław III zwany Warneńczykiem, Henryk Walezy, Władysław IV Waza i Michał Korybut Wiśniowiecki. Wedle Autorów „Homoseksualności staropolskiej” co do żadnego z nich nie możemy być pewni, iż rzeczywiście skłaniali się ku własnej płci (w przypadku Bolesława II, jeśli źródła o czymś mówią, to o zoofilii). A przecież obu Władysławów fetowano już przed kilku laty – w imię jakichś queer-monarchistycznych pobudek ideowych – (nie)sławnymi obchodami nawiązującymi do ich domniemanej tożsamości homoseksualnej.

Życie osób homoseksualnych przez stulecia odległe było od dzisiejszych realiów. Na ziemiach polskich brak było naprawdę dużych miast. A to miało swoje konsekwencje – brak atmosfery anonimowości, która pozwalałaby tworzyć kręgi osób homoseksualnych, trudności w nawiązywaniu kontaktów. Inaczej niż w odniesieniu do miast Europy zachodniej, nie mamy wzmianek o miejscach spotkań polskich homoseksualistów. Znajome mogą nam się natomiast wydać funkcjonujące od wieków stereotypy i typ moralnego oburzenia kierowanego wobec nienormatywnych zachowań seksualnych: „…inny nierządnik (lubieżny, wszetecznik) daje się rżnąć do żywej skóry; sodomita tarza się z niewieściuchami; bezwstydnik nie posiada więcej wstydu niż pies.” O tempora, o mores! – chciałoby się westchnąć. Popularne było też przekonanie, że rozmiłowanie w takowych grzesznych czynach jest czymś w Polsce obcym – przybyłym z zepsutego Zachodu lub typowym dla wschodniego barbarzyństwa. Prawdziwa polskość miała być hetero.

Książka podzielona jest na trzy części. W pierwszej poznajemy problemy, przed jakimi staje badacz staropolskiej homoseksualności, wątpliwości, które musi rozstrzygnąć, jeśli chodzi o cele i metody swej pracy. Dowiadujemy się sporo o charakterze dostępnych źródeł. Czytamy też obszernie o kontekście europejskim, tak iż położenie polskich osób homoseksualnych możemy porównać z sytuacją na Zachodzie. Ściślej rzecz ujmując, więcej możemy tu dowiedzieć się o sytuacji w miastach włoskich czy niderlandzkich niż o Polsce, ale to już wynika ze wzmiankowanej wcześniej dysproporcji w dostępności źródeł między Zachodem a Polską. Także bardzo ciekawe ilustracje, włącznie z tą na okładce pochodzą prawie wyłącznie spoza ziem polskich.

Druga część to już omówienia i analizy konkretnych tekstów powstałych na przestrzeni wieków, które odnoszą się do tematyki homoseksualności. Część trzecia to antologia. Teksty zamieszczone są tutaj w pełnych wersjach, w języku oryginału (a więc oprócz polskiego także łacina i rzadziej niemiecki). Przedstawione tu są również opracowania naukowe i popularnonaukowe powstałe w XX i XXI w. (nieliczne jeszcze w XIX w.), które o homoseksualności staropolskiej coś mówiły. Autorzy nie tylko je streszczają czy cytują, ale przede wszystkim komentują, krytykują i polemizują z nimi. Nie ma co ukrywać, wiele tu jest powtórzeń z poprzednich rozdziałów. To co najbardziej interesujące poznajemy w części I i II; część III (a to połowa książki) przeznaczona jest raczej dla specjalistów.

Książka krakowskich literaturoznawców jest pracą naukową, bardzo pilnującą rzetelności metodologicznej. Nie jest jednak chłodna, przeciwnie pokazuje zaangażowanie emocjonalnie Autorów, którzy stawiają przed swą pracą cel emancypacyjny i czynią z niej środek walki z homofobicznymi uprzedzeniami. Język, jakim się posługują, jest bardzo komunikatywny – nie jest suchym, naukowym żargonem dostępnym tylko dla nielicznych. Nastulczyk i Oczko przybliżają przy okazji podstawowe problemy i pojęcia współczesnej wiedzy o homoseksualności, co ułatwi lekturę osobom zupełnie niezapoznanym z tematyką (tłumaczą nawet co to gaydar albo czym były wydarzenia wokół klubu Stonewall). Co nie zmienia faktu, że – wobec licznych kontekstów, które przywołują – solidna wiedza czytelnika/-czki z różnych dziedzin humanistyki uczyni lekturę znacznie pełniejszą i bardziej satysfakcjonującą.

Tomasz Nastulczyk, Piotr Oczko, „Homoseksualność staropolska: przyczynek do badań”, Collegium Columbinum, Kraków 2012, ss. 541
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (101)
jogobella gauzepaws slavko19 moii red_undead l-girl imitaga schematist ontheground quonnis
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (12)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
23.03.2013 21:18 hp2060
", zgodnie z wiedzą sądu, "


może mi ktoś wytłumaczyć o co w tym chodzi? ;o
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.03.2013 17:33 vito212121
mamy oto szekspirowski konflikt.......

czy wybrac interes ogolu swoimkosztem czy swoj interes poswiecajac ogol.

sikorski - wybral interes ogolu, wybawil setki tysiecy polakow spod niewoli rosyjskiej, ci ludzie wyszli jako armia andersa i tysiace z nich przezylo..ale sikorski zostal zamordowany, ocalil rzesze ale sam zginal

anders - wybral interes wlasny a nie ogolu, ulegl anglikom i wydal rozkaz rzezi pod montekasino...dzieki temu tysiace zolnierzy stracilo zycie ale on pozostal dowodca, stal sie "bohaterem" i p wojsnie jako jeden z kilku polakow zasluzonych dla UK dostal angielska emeryture i mieszkal z mloda dziwka w Londynie podczas gdy jego zona z dziecmi mieszkala w wynajetym pokoju w Londynie i klepala straszn abiede..on zony nie chcial znac ani dzeci, on chcial rznac swoja mloda kurwe.....a kurwa miala dobrze no do andersa przychodzilo wielu mlodych zolnierzy....a ona andersa szybko ubrala w szlafroczek i wmowila mu ze jest starym dziadem...
cytuj zgłoś 1 1
Ikona
07.03.2013 17:27 vito212121
Juz widze jak papiez go namawial na mordowanie Turkow.....

napadnij, napadnij, zerwij rozejm z Turkami, Turek to nie czlowiek ( potem amerykanie beda mordowac Indian tez mowiac ze to nie ludzie wiec wolno )
jestes o panie przedmurzem chrzescijanstwa, jestes o panie wybawca europsy spod zagrozenia barbarzynskiego, o wielki i madry panie i wladco, twoje pewne zwyciestwo prtzynesie ci slawe na wieki, caly swiat przez tysiace pokolen bedzie wielbil cie o panie ze wybawiles europe spod tego barbarzynskiego zagrozenia.....ahh panie nie martw sie ze Turkow duzo a ty masz malo wojska....ja papiez o panie mam swoja flote, wenecjanie tez maja flote i ja mam tam wplywy, obie floty zablokuja dardanele i wojsko tureckie zostanie zdziesiatkowane a potem ty panie je dobijesz...o panie twoje zwyciestwo jest pewne a ja papiez w imieniu jezusa chrystusa i z jego polecenia udziele ci wszelkiego wsparcia ku chwale pana....

a praktyka byla taka ze mlody warnenczyk lyknal te kity a flota papieska ani wenecka nie kiwnela palcem aby pomoc warnenczykowi i wojsko warnenczyka zostalo wyrzniete do pnia!

historia uczy. uczcie sie historii aby ropzumiec terazniejszosc. ile to razy nas napuszczano abysmy w imie "chwaly" walczyli i gineli..

wezmy chociazby montekasino......my mamy piosenki jak to chwalebnie tam polacy walczyli..a przeciez montekasino to bylo zbiorowe samobojstwo polskiego wojska!! rozkaz dokonania aktu samobojstwa wydali angole andersowi a ten gdyby nie posluchal sie i odmowil wyslania olakow na smierc to zostalby oskarzony o zdrade a na jego mjiejsce przyszedlby inny ktory taki rozkaz wydalby...wiec anders wydal ten rozkaz i glupi zolnierze nic nie wiedzacy poszli na rzez bo tak chcieli anglicy aby oslabic wosjko polskie ktyore juz nie tylko nie bylo potrzebne ale i zawadzalo, bo raz ze wymagalo utrzymania a dwa ze moglo namieszac gdyby polaczylo sie z innymi wojskami polskimi pod berlinem i moglo dojsc do napasci wojsk polskich na rosyjskie pod berlinem i wtedy to polska bylaby zwyciesca wojny.....dlatego nalezalo zrobic wszystko aby oslabic polskie wojsko - nalezalo wydac rozkaz zbiorowego samobojstwa armii andersa pod montekasino i nalezalo wydac rozkaz zbiorowego smaobojstwa ak w powstaniu warszawskim. dzieki temu anglicy i usa mialo pewnosc ze polska Stalinowi nie zagrozi....
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
07.03.2013 17:18 vito212121
This situation continued until 1440, when Władysław was offered the crown of Hungary. However, accepting it would have led to numerous problems. Hungary was under a growing threat from the Ottoman Empire, and some Polish magnates did not want to agree to the king of Poland also being the monarch of Hungary, while Elisabeth, widow of the deceased King of Hungary, Albert II of Germany, attempted to keep the crown for her yet unborn child

The "bulwark of Christianity" and other slogans put forward by the papal envoy Giuliano Cesarini, together with much more reasonable but only verbal promises of Venetian and papal fleets blockading the Dardanelles Straits, along with an enticing vision of a promise of victory in this glorious crusade carried for the glory of God and against the Turks, persuaded Władysław to engage his freshly victorious forces (long campaign) for another season of war, thus breaching the ten-year truce with the aggressive and still powerful Ottoman Empire. Despite their alleged forthcoming help the Venetian fleet carried over the Turkish army from Asia into Europe and failed to sail to Varna, a surprising move that Władysław and his most senior military commander Hunyadi failed to anticipate. The treason by the Venetians placed the huge Turkish army (60,000) under sultan Murad II in close proximity to the unsuspecting crusaders (20,000). Therefore, when the Battle of Varna began on 10 November 1444, the Polish king and his multi-ethnic subjects did not sense that this would be for many of them their final fight.

No i te okolicznosci nie sa sporne. Papiez pomogl mui walczyc z Elka aby utrzymac korone Wegier to on w zamian zgodzil sie walczyc z Turkami lamiac ROZEJM!!!! A ze Wenecjanie obiecali pomoc i nie dotrzymali slowa to wojsko Warnenczyka zostaloz miecione, bo bylo ich 20 ty a Turkow 60 tys....
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.03.2013 17:11 vito212121
No wiesz kota ogonem to zawsze mozna odwrocic.

Co robil Warnenczyk pod Warna? Byl na wycieczce? Nieeee....powedrowal tam z wojskiem aby napasc na Turkow. Co do tego nie ma watpliwosci. Powedrowal tam z polecenia papieza.
A czy podpisal rozejm czy nie, ja nie spotkalem sie z watpliwosciami co do tego faktu ale ok, mozesz uwazac to za fakt niepewny.

Skoro jednak polecial tam walczyc z Turkiem, napasc na Turka bo tak mu kazal papiez - to dobrze ze zgina. POlecial na wojne, polecial napasc na kogos, byl agresorem, to bardzo dobrze ze zginal.
cytuj zgłoś 0 0
yeahwell
07.03.2013 14:50 yeahwell (34) ...
Spoko, pisałem to raczej w kategoriach swoich wyobrażeń niż objawionej prawdy historycznej. Ale tak na marginesie: złamanie pokoju, o którym piszesz, nie jest wcale kwestią bezsporną wśród mediewistów. W ogóle wydawanie tak zdecydowanych osądów po blisko 600 latach, tym bardziej wydawanie sądów odnoszących się do średniowiecznej moralności, wydaje mi się zadaniem dosyć karkołomnym. Tym bardziej w kwestiach, co do których toczą się spory.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
07.03.2013 9:36 vito212121
Warnrncxyk to debil i krzywoprzysiezcA. Podpisał rozejm z Turkami i napadł na odwracających sie po rozejmie Turków. Dobrze ze zginął.
cytuj zgłoś 0 0
yeahwell
07.03.2013 0:40 yeahwell (34) ...
Zawsze jakąś niezrozumiałą sympatią darzyłem Warneńczyka. Taki młody, kochany w kraju król, który zginął za wcześnie - tak sobie go wyobrażałem. Fajnie, że mogł być jednym z 'nas';)

A książka wydaje się megaciekawa, chętnie sięgnę, jak tylko gdzieś znajdę.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
06.03.2013 23:34 mr_knowitall
"Prawdziwa polskość miała być hetero"
Czyli jednak poglądy w ciemnogrodzie się nie zmieniają od wieków ;)
cytuj zgłoś 4 1
MikePL
06.03.2013 9:25 MikePL
randomnameforprofile:
"w podróży powrotnej z Warszawy nieprzystojnymi prośbami tak omotał i na manowce zwiódł, iż ten mu członek swój męski, zgodnie z wiedzą sądu, w usta wepchnąć musiał"
kocham to zdanie ;D

To samo mam:)
cytuj zgłoś 1 0
  • 1
  • 2
Mirosław Ustrzycki
Autor
Mirosław Ustrzycki
Doktor historii; po trosze kulturoznawca
Autor monografii: "Ziemianie polscy na Kresach 1864-1914. Świat wartości i postaw", Kraków 2006; w wolnych chwilach działacz LGBTQ
TAGIWięcej
Adam Gdacjusz Collegium Columbinum Gdańsk Historia historia Homoseksualność staropolska: przyczynek do badań Kraków książka Kultura literatura Piotr Oczko Polska seksualność Społeczeństwo średniowiecze stereotypy Tomasz Nastulczyk Warszawa Wydział Polonistyki UJ XVII wiek XVIII wiek
Powiązane
Obraz Piątek, 25.09.2009 Wielka historia gejów i lesbijek Obraz Piątek, 13.12.2013 Agnieszki dawno już nie ma Obraz Wtorek, 16.10.2007 Błażej Warkocki w Krakowie i Warszawie Obraz Piątek, 22.08.2003 Konkurs Tęczowego Pióra - zgłoś się! Obraz Poniedziałek, 03.09.2012 Erotoman z PRL-u
Inne tematy
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Transkrypcja z przeszkodami, czyli jak to (nie) działa w praktyce. Wtorek, 14.07.2026 Transkrypcja z przeszkodami, czyli jak to (nie) działa w praktyce.
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się